Turecki premier ostrzega UE

Źródło: Kancelaria Premiera Turcji

Premier Turcji Binali Yıldırım//Źródło: Kancelaria Premiera Turcji

Premier Turcji Binali Yıldırım przypomniał Brukseli, że jego kraj ma na arenie międzynarodowej inne opcje niż związek z Unią Europejską. Słowa premiera wpisują się w trwającą właśnie odwilż na linii Ankara-Moskwa, choć nazwa Rosji nie padła w wypowiedzi Yıldırıma.

Przemawiając w sobotę (22 października) na kongresie swojej partii, rządzącej krajem Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), premier zauważył, że „zbyt dużo powściągliwości może zabić nawet największą miłość”. Odniósł się tym samym do trwających problemów w relacjach unijno-tureckich.

Po pierwsze, otwartą wciąż pozostaje kwestia wiz dla mieszkańców Turcji planujących udać się do krajów strefy Schengen. W umowie zawartej w marcu br. UE zobowiązała się do zniesienia wymogu wizowego dla Turków, w zamian za powstrzymanie fali nielegalnych migrantów i uchodźców płynącej do Europy.

>> Czytaj więcej o unijno-tureckiej umowie

Turcja faktycznie ograniczyła liczbę osób korzystających ze szlaku uchodźczego, ale UE do tej pory nie zniosła wiz dla Turków. Argumentuje to tym, że tureckie przepisy antyterrorystyczne zbytnio ingerują w wolności obywatelskie, a to z kolei narusza warunki zniesienia wiz. Unia zaczęła natomiast przekazywać Turcji obiecane jej w marcu fundusze.

>> Czytaj więcej o obecnej sytuacji

Unijne stanowisko nie jest akceptowane przez Turcję. Ankara odmawia zmiany przepisów, zwracając uwagę na częste zamachy przeprowadzane tam przez terrorystów z Państwa Islamskiego i kurdyjskich separatystów, do jakich dochodzi w Turcji.

Swobody obywatelskie

Drugim problemem jest natomiast stan swobód obywatelskich w Turcji. Ankara była za niego krytykowana już wcześniej, a sytuacji nie poprawiły represje po nieudanym zamachu stanu z lipca br. Od tego czasu aresztowano już 35 tys. osób, a pod lupę śledczych trafiło łącznie 82 tys. ludzi, a dalsze 4 tys. jest wciąż poszukiwanych.

>> Czytaj więcej o zamachu

Fala masowych zwolnień, a także kontynuacja ograniczania wolności słowa i przejmowanie lub zamykanie przez rząd stacji radiowych i telewizyjnych wzbudziły krytykę UE. Turcja argumentuje jednak, że te działania są konieczne dla zapewnienia bezpieczeństwa i krytykuje UE za brak wystarczającego wsparcia.

>> Czytaj więcej o problemach we wzajemnych relacjach

Członkostwo

Unia Europejska ocenia stan swobód obywatelskich w Turcji nie tylko z powodu umowy wizowej. Turcja jest bowiem także formalnie państwem członkowskim w trakcie negocjacji akcesyjnych i – jak każde z tych państw – podlega dorocznej ocenie Komisji Europejskiej pod kątem zgodności prawa krajowego z unijnym. Tegoroczna edycja raportu KE spodziewana jest w ciągu najbliższych tygodni.

>> Czytaj więcej o ostatnim raporcie KE nt. Turcji

Turcja jest państwem najdłuższym stażu kandydackim w historii integracji europejskiej – kandydaturę przedstawiła w 1987 r. Aplikacja została zatwierdzona dziesięć lat później, w 1997 r. i od tego czasu jest formalnie państwem kandydackim.

Na rozpoczęcie negocjacji członkowskich Turkom przyszło poczekać jeszcze kolejne 8 lat – do 2005 r. Główną, formalną przeszkodą do ich rozpoczęcia była tzw. kwestia cypryjska.

>> Czytaj więcej o blokowaniu przez Cypr tureckiej akcesji

Turcja wspiera bowiem Turecką Republikę Cypru Północnego, nieuznawane przez nikogo innego państwo w północnej części wyspy. Rodzi to konflikt z Cyprem, który jest państwem członkowskim UE. Do czasu rozstrzygnięcia kwestii cypryjskiej negocjacje członkowskie z Turcją są de facto zamrożone.

Zmiany mogą przynieść trwające obecnie negocjacje zjednoczeniowe na Cyprze, ale ich rezultat nie jest jeszcze pewny.

>> Czytaj więcej o cypryjskich negocjacjach

Rozmowy akcesyjne, choć nieformalnie, spowalnianie są też przez kwestię kulturowo-religijną. Nie wszystkie państwa członkowskie przekonane są do akcesji kraju, którego większość ludności stanowią wyznawcy islamu. Obawy te wyraził w 2002 r. b. francuski prezydent Valery Giscard d’Estaing stwierdzając, że turecka akcesja byłaby „końcem Europy”. Ci, którzy ją popierają, to – w jego przekonaniu – „wrogowie Unii Europejskiej”.

>> Czytaj więcej o unijnych wątpliwościach

Rosyjskie ocieplenie

Przez ostatnie pół roku Turcja nie miała w swoim sąsiedztwie żadnych alternatyw wobec Unii Europejskiej. Od listopada zeszłego roku była bowiem w ostrym konflikcie z Rosją, w związku ze zestrzeleniem rosyjskiego samolotu Su-24 przez tureckie myśliwce.

Napięcie w relacjach wyrażało się wzajemnymi oskarżeniami na linii Ankara-Moskwa, a ze strony Rosji – także represjami gospodarczymi.

Od kilku miesięcy między Rosją a Turcją dochodzi jednak do ocieplania stosunków. W związku z tym Ankara poczuła, że ma opcje inne niż dalsze zbliżanie z UE. Turcja postanowiła więc wznowić rozmowy z Rosją ws. nowego gazociągu, a AKP zaczyna intensyfikować działania na rzecz wprowadzenia systemu prezydenckiego, zwiększającego władzę współzałożyciela partii, prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana. (kk)