Protesty przeciw rasizmowi także w Wielkiej Brytanii

Protest przeciw rasizmowi w Londynie (Photo by Walid Hamadeh on Unsplash)

Protest przeciw rasizmowi w Londynie (Photo by Walid Hamadeh on Unsplash)

Kilkadziesiąt tysięcy osób wzięło udział, mimo przeciwepidemicznych obostrzeń, w protestach przeciwko rasizmowi. To gest solidarności z protestującymi w USA. W Londynie doszło też do pewnych incydentów.

 

Oprócz brytyjskiej stolicy – gdzie zjawiło się ponad 20 tys. osób – protesty zorganizowano też m.in. w Manchesterze, Leicester, Sheffield, Newcastle, Swansea, Glasgow, Edynburgu, Derry czy Cardiff. Doszło do nich pomimo apeli polityków, którzy przypominali, że związane z pandemią koronawirusa obostrzenia wciąż obowiązują.

„Rozumiem gniew ludzi. Ale wciąż mierzymy się z kryzysem, a koronawirus pozostaje realnym zagrożeniem” – mówił minister zdrowia Matt Hancock. Również szefowa MSW Priti Patel wzywała, aby pozostać w domu. Przekonywała, że też jest wstrząśnięta wydarzenia w USA, a na myśli ma jedynie zagrożenie epidemiczne.

Wywodzący się z opozycyjnej Partii Pracy burmistrz Londynu Sadiq Khan apelował natomiast jedynie, aby uczestnicy trzymali się zasad sanitarnych, a przede wszystkim zakrywali usta i nos oraz utrzymywali do siebie bezpieczny dystans.

Obecnie obowiązujące rządowe rozporządzenia dotyczące zgromadzeń publicznych określają ich maksymalną liczebność na zaledwie 6 osób. A i tak muszą one utrzymywać między sobą conajmniej dwumetrowy dystans.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Tłumy na manifestacjach

Manifestanci się do tych zaleceń nie dostosowali. O ile większość zakryła twarze, o tyle dystans utrzymywał mało kto. Było to po prostu niemożliwe. Na demonstracjach zjawiły się bowiem tysiące osób – najwięcej na Parliament Square w Londynie.

Na transparentach widniały zaś takie hasła jak „Milczenie to współudział”, „Wielka Brytania nie jest niewinna”, „Mówimy dość” czy „Prawdziwa pandemia to rasizm”. Wznoszono także znane z amerykańskich ulic hasła: „Black lives matter” czy „Nie mogę oddychać”, który nawiązuje do ostatnich przed śmiercią słów jakie podczas policyjnej interwencji w Minneapolis niemal dwa tygodnie temu wypowiedział George Floyd.

Choć protesty w Wielkiej Brytanii były w świetle obowiązujących rozporządzeń niezgodne z prawem, policja postanowiła na nie nie reagować. Wyjątek stanowiło kilka mniejszych pikiet w Irlandii Północnej, których uczestnicy dali się policjantom przekonać do rozejścia się. Głównie za sprawą wlepianych im wysokich mandatów za łamanie przeciwepidemicznych obostrzeń.

Protesty w USA prowokują debatę w Belgii na temat kolonializmu

Codzienny briefing z europejskich stolic – 5 czerwca.

Incydent na Downing Street

Do jedynego poważnego incydentu doszło po proteście w Londynie. Około 500 uczestników manifestacji przeszło w kierunku Downing Street, gdzie znajdują się rządowe rezydencje premiera i najważniejszych ministrów.

Część z nich zaczęła rzucać w chroniących rządowe budynki policjantów kamieniami, butelkami oraz petardami. Konna policja starała się ich odepchnąć. Wtedy doszło do przepychanek. W ich wyniku jedna funkcjonariuszka spadła z konia, a spłoszone zwierzę popędziło przed siebie nie czyniąc na szczęście nikomu żadnej krzywdy.

Nie wiadomo w jakim stanie jest poturbowana policjantka, ale nie ma informacji, aby jej życiu coś zagrażało. Poszkodowanych zostało jeszcze 9 kolejnych policjantów. Inni funkcjonariusze zatrzymali 14 najbardziej krewkich uczestników incydentu.

Pozostałe protesty przebiegły natomiast całkowicie pokojowo. W odróżnieniu od manifestacji w USA, w Wielkiej Brytanii nie dochodzi do używania gazu łzawiącego przez policję, a w protestach nie biorą – oprócz w większości pokojowo nastawionych manifestantów – udziału także anarchistyczne bojówki czy zwykli chuligani, którzy korzystają z zamieszania, aby plądrować sklepy.

Tak było w brytyjskich miastach nie tylko wczoraj (6 czerwca), ale również w piątek (5 czerwca), gdy kilka tysięcy osób manifestowała na Trafalgar Square w Londynie. Kolejny protest w brytyjskiej stolicy jest zaplanowany na dziś pod ambasadą USA w dzielnicy Vauxhall.

USA: Zamieszki coraz ostrzejsze. Trump zapowiada użycie wojska

Protesty w USA, które wybuchły po śmieci czarnoskórego George’a Floyda w wyniku interwencji policji, przybierają na sile. Policja tłumi wybuchające po niektórych protestach zamieszki coraz ostrzej. Prezydent Donald Trump zapowiada użycie wojska.

 

Jedne z najostrzejszych zamieszek odbywają się w Waszyngtonie, gdzie …

Szkoci zmieniają nazwy ulic

Inne protesty mają się odbyć w Szkocji – w Glasgow, Edynburgu i Aberdeen. Wczoraj podczas protestu w szkockiej stolicy manifestanci symbolicznie zmieniali tabliczki z nazwami ulic czy skwerów.

Te, które nawiązywały do czasów kolonialnych lub wiązały się jakoś z niewolnictwem, zamieniano na nazwy honorujące byłych niewolników albo osoby o ciemnym kolorze skóry, które zginęły podczas policyjnych interwencji.

Buchanan Street (nazwana na pamiątkę plantatora tytoniu Andrew Buchanana) została przemianowana na George Floyd Street, a Chochrane Street (upamiętniająca innego XVIII-wiecznego tytoniowego potentata lorda Andrew Cochrane’a) otrzymała symbolicznie nazwę Sheku Bayoh, czyli 32-latka, który w 2015 r. zmarł w policyjnym areszcie w Kirkcaldy w Szkocji.

Od września ubiegłego roku trwa zbieranie podpisów pod petycją do władz miasta o trwałą zmianę nazw miejskich ulic honorujących osoby korzystające w koloniach w pracy niewolników.

Obecnie znajduje się pod nią ponad 11,5 tys. podpisów. Ale od czasu śmierci George’a Floyda w Minneapolis przybywa ich coraz szybciej.