Parlament Europejski uruchamia „opcję atomową” wobec Polski

Kolejna debata w PE o Polsce, źródło: PE

Parlament Europejski przyjął wczoraj (15 listopada) rezolucję wzywającą do stwierdzenia zagrożenia dla praworządności w Polsce i zastosowania wobec niej tzw. opcji atomowej, czyli art.7 Traktatu o UE. Głosowanie poprzedziła debata, którą zdecydowanie skrytykowali m.in. prezydent Andrzej Duda i premier Beata Szydło.

Za przyjęciem rezolucji głosowało 438 europosłów; 152 było przeciw, a 71 wstrzymało się od głosu. Większość europarlamentarzystów PO wstrzymała się od głosu, ale sześciu poparło ten dokument, natomiast europosłowie PiS byli przeciw, choć siedem osób z ich frakcji (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy) rezolucję poparło.

Tym samym Parlament rozpoczął formalny proces prowadzący do rozpoczęcia pierwszego etapu tzw. procedury art. 7. Traktatu o UE, który może się zakończyć nałożeniem na Polskę sankcji.

Unia Europejska uruchomi wobec Polski „opcję atomową”?

Podczas jutrzejszej debaty w Parlamencie Europejskim europosłowie mają dyskutować o stanie praworządności i demokracji w Polsce, a następnie przyjąć rezolucję w tej sprawie. Projekt dokumentu zawiera m.in. wniosek do komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych PE o przygotowanie sprawozdania na temat sytuacji w tej dziedzinie w Polsce, co miałoby być pierwszym krokiem do wszczęcia procedury z art. 7.

Ksenofobiczny i faszystowski Marsz Niepodległości

W rezolucji europosłowie wezwali też rząd w Warszawie do potępienia „ksenofobicznego i faszystowskiego” Marszu Niepodległości. W marszu, który przeszedł ulicami Warszawy 11 listopada, uczestniczyło według policji 60 tys. osób. Część z nich niosła transparenty z rasistowskimi hasłami skandując hasła takie jak: „Biała siła”, „Ku Klux Klan” czy „Sieg Heil”.

Reperkusje tegorocznego Marszu Niepodległości

Światowe media zgodnie wyraziły zaniepokojenie rasistowskimi, antysemickimi i ksenofobicznymi hasłami skandowanymi i wypisanymi na transparentach niesionych przez uczestników sobotniego Marszu Niepodległości. Tymczasem rząd potępił co prawda incydenty, do których wtedy doszło, ale sam marsz ocenił pozytywnie.

Duda: To mowa kłamstwa

Prezydent Andrzej Duda krytycznie odniósł się do postawy europosłów PO w czasie środowej debaty w Parlamencie Europejskim. „Zachowanie i język posłów PO i ich koalicjantów w Parlamencie Europejskim jest nie do zaakceptowania. To mowa kłamstwa, która uderza w Polskę, Polaków i nasze prawo wyboru. Gdzie szacunek dla demokracji?”- napisał wieczorem na Twitterze prezydent, który wcześniej był europosłem.

Szydło: Skandaliczne wydarzenia

Wcześniej w podobny sposób zareagowała premier Beata Szydło. „Politycy, szkalujący swój kraj na forum międzynarodowym, nie są godni jego reprezentowania” – napisała, również na Twitterze, szefowa polskiego rządu. „Podczas piątkowego szczytu europejskiego, odniosę się do dzisiejszych skandalicznych wydarzeń w PE” – zapowiedziała. W Goeteborgu w najbliższy piątek odbędzie się unijny szczyt, poświęcony unijnym politykom w dziedzinie edukacji i kultury.

Zdaniem Szydło jest to „dobra okazja”, by odnieść się do zarzutów PE. „Wygodniej jest debatować z nami o marginalnych zjawiskach, za które rządzący nie ponoszą odpowiedzialności niż o sprawach, które realnie dotyczą Polaków” – podkreśliła premier w środowym wywiadzie dla portalu wPolityce.pl

„Pragnę kategorycznie zaprotestować przeciwko stwierdzeniom, jakie padły dziś w Parlamencie Europejskim i powiedzieć to głośno i wyraźnie – Polska jest krajem wolnym od antysemityzmu i rasizmu. Ci, którzy mówią inaczej po prostu rozmijają się z prawdą. Nie należy marginalnych incydentów utożsamiać z całym narodem” – stwierdziła w tym samym wywiadzie.

W jej ocenie „kolejna fala ataków” na Polskę wynika z tego, że „przykład Polski jest bardzo groźny dla europejskich elit”. „Państwo, do tej pory podporządkowane interesom silnych graczy staje się coraz bardziej podmiotowe. Pod rządami Prawa i Sprawiedliwości owoce wzrostu gospodarczego przestają być transferowane za granicę i do wąskich grup interesu w kraju. Trafiają, za to do zwykłych obywateli” – podkreśliła szefowa rządu podkreślając, że

„polskie sprawy powinniśmy załatwiać w naszym polskim domu”. Zwróciła także uwagę, że „wielu zachodnich polityków (…) zrozumiało, że inspirowany przez opozycję i ich przyjaciół w Brukseli atak na Polskę, ma charakter polityczny”.

Szefowa rządu odniosła się ponadto do incydentów podczas Marszu Niepodległości. „W grupie głównie młodych patriotów z flagami znaleźli się prowokatorzy. Za rządów PO mogli oni wzniecać burdy. Dziś pod rządami Prawa i Sprawiedliwości jest to niemożliwe. Sami internauci wytropili, że środowiska, które miały prowokacyjne transparenty mają prorosyjskie sympatie” – stwierdziła. „Jako premier polskiego rządu, jako poseł Rzeczypospolitej Polskiej, ale także jako zwykły obywatel zdecydowanie odcinam się od postaw rasistowskich i antysemickich” – dodała.

Rezolucja PE

W przyjętej w środę rezolucji europosłowie stwierdzili, że „obecna sytuacja w Polsce stanowi jednoznaczne ryzyko poważnego naruszenia wartości, o których mowa w art. 2 traktatu o UE”. Wyrazili też zaniepokojenie zmianami w przepisach dotyczących polskiego sądownictwa, „zwłaszcza że mogą one strukturalnie zagrozić niezawisłości sądów i osłabić praworządność w Polsce” oraz „głębokie ubolewanie” z powodu braku kompromisu ws. należytego funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego (kwestia jego niezależności i legitymacji, a także publikowania i wykonywania wyroków). W ocenie PE niebezpiecznie podważa to polską konstytucję oraz zasady demokracji i praworządności w Polsce.

W rezolucji europosłowie dali mandat Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych PE do opracowania specjalnego sprawozdania dotyczącego sytuacji Polski. Jest to konieczne do tego, by Parlament Europejski mógł przegłosować uzasadniony wniosek, wzywający Radę UE do podjęcia działań zgodnie z art. 7 ust. 1 Traktatu o UE.

Rada UE, czyli przedstawiciele rządów, mogą na jego podstawie stwierdzić wyraźne ryzyka poważnego naruszenia przez państwo członkowskie wartości unijnych. Potrzeba do tego większości czterech piątych państw UE. Na uruchomienie art 7. wobec Polski, mimo wielu wezwań ze strony europarlamentarzystów, nie zdecydowała się do tej pory Komisja Europejska, stąd inicjatywa PE.

Rząd Węgier znów zapowiada weto

Decyzja Parlamentu Europejskiego o zainicjowaniu procedury zmierzającej do uruchomienia wobec Polski art. 7 traktatu UE to wstyd i skandal – powiedział w imieniu rządu wicepremier Węgier Zsolt Semjen. Semjen zapewnił w rozmowie z agencją MTI, że rząd Węgier stoi u boku Polski i wyklucza przyjęcie takiej decyzji. Na pytanie, czy może to oznaczać, że Węgry skorzystają z prawa weta, odparł: tak.

Emocjonalna debata o Polsce

Władze Polski powinny przywrócić niezawisłość i legitymację TK, dostosować prawo o sądach powszechnych do standardów UE i znieść wpływ ministra sprawiedliwości na nominacje prezesów sądów – powiedział wiceszef KE Frans Timmermans.

Jak podkreślał wiceszef Komisji Europejskiej, propozycje prezydenta Dudy dotyczące Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa również powinny zostać dostosowane do prawa europejskiego. „Projekty legislacyjne pokażą światu, czy w Polsce jest wola, by szanować praworządność” – powiedział wiceszef KE. Podkreślił też, że każde państwo członkowskie UE, które przeprowadza reformy, musi przestrzegać praw podstawowych, których wszystkie kraje zobowiązały się przestrzegać, wstępując do UE.

Stanowczy sprzeciw TK

„Stanowczy sprzeciw” wobec słów wiceszefa KE Fransa Timmermansa o potrzebie przywrócenia niezawisłości Trybunału Konstytucyjnego, wyraziło Biuro TK. W specjalnym oświadczeniu biuro stwierdziło m.in., że kwestionowanie niezawisłości i roli „konstytucyjnego organu suwerennego państwa” pozbawione jest „jakiejkolwiek podstawy prawnej i faktycznej”. Podkreśliło także, że KE nie jest podmiotem uprawnionym do kształtowania ładu prawnego suwerennego państwa. „Polska jako członek Unii Europejskiej nie zrzekła się swojej suwerenności, podobnie jak pozostałe kraje Unii” – głosi komunikat Biura TK.

Legutko: w PE kolejny „orwellowski seans nienawiści”

Zdaniem szefa delegacji PiS Ryszarda Legutki, działania KE, „która nie chce dialogu z Polską, tylko stawia ultimatum”, są bezprawne. Po tym wystąpieniu – podobnie jak inni europosłowie tego ugrupowania – opuścił salę plenarną, choć o pozostanie apelował do niego lider Liberałów w PE Guy Verhofstadt.

Belgijski polityk przypomniał, że w związku z sytuacją panującą w Polsce już od dwóch lat ponawiane są apele o uruchomienie wobec niej art. 7 Traktatu o UE. Zastrzegł jednak, że kroki podjęte wobec polskiego rządu nie powinny dotknąć obywateli. Jako jeden z przykładów nietolerancji wywoływanej rządami PiS Verhofstadt podał ostatni Marsz Niepodległości w Warszawie, odbywający się – jak podkreślił – zaledwie kilkaset kilometrów od Auschwitz.

Zareagował na to europoseł Marek Jurek (PR/EKR) wyrażając oburzenie przywoływaniem Auschwitz w tej debacie.

Wcześniej zabrał głos Janusz Lewandowski (PO/EPL) podkreślając, że działania polskiego rządu są sprzeczne z racją stanu i prowadzą do izolacji kraju. Powołał się przy tym na list Piotra Szczęsnego, który dokonał samopodpalenia w Warszawie. Były komisarz UE dodał, że większość uzyskana przez PiS w wyborach parlamentarnych nie daje tej partii mandatu do łamania prawa, wycinania Puszczy Białowieskiej i tolerowania przejawów ksenofobii i nietolerancji.

Konferencja europosłów PiS

Na konferencji prasowej, zorganizowanej w Strasburgu w trakcie debaty o Polsce, Legutko powiedział, że dyskusja o praworządności w naszym kraju jest kolejnym „orwellowskim seansem nienawiści”.

”Zupełnie skandaliczne było wystąpienie kolegi Lewandowskiego. Tak jak powiedziałem, już chyba niżej upaść nie można. Zaczął od tego nieszczęsnego aktu samospalenia (Piotra Szczęsnego pod Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie 19 października). Mogliśmy przypomnieć naszym kolegom z innych krajów, ale nie było czasu, że za czasów, gdy premierem był Donald Tusk, były takie dwa akty samospalenia, ale nie robiliśmy z tego groteski” – powiedział Legutko.

Kolejną debatę ws. Polski nazwał „antypolską orgią”, a poprawkę do przyjętej rezolucji ilustracją systemowego kłamstwa, z którym mamy do czynienia od pewnego czasu w zachodnich mediach. „To jest kompletnie nieprawdziwe” – ocenił europoseł PiS.