MFW: Grecja nie potrzebuje oszczędności

Banknoty euro// Źródło: KE

W Grecji trwają protesty przeciw kolejnym cięciom wydatków, za które obwiniany jest Międzynarodowy Fundusz Walutowy. MFW podkreśla jednak, że jest przeciwny nowym cięciom i to nie on za nie odpowiada.

 

Od zeszłego tygodnia w całej Grecji trwają protesty przeciw polityce oszczędnościowej. Greków oburzyły plany budżetowe rządu premiera Aleksisa Tsiprasa na przyszły rok, które przewidują kontynuowanie polityki oszczędnościowej.

Negatywne nastawienie Greków zostało spotęgowane przez naciski ze strony Niemiec, które oczekują, że Ateny zobowiążą się do utrzymania nadwyżki budżetowej na poziomie 3,5 proc. PKB (przy wyłączeniu kosztów obsługi zadłużenia) przez 10 lat po 2018 r. Tak wysoka nadwyżka wymagałaby od Grecji kolejnych cięć i oszczędności, na co Ateny nie chcą się zgodzić.

Zdanie MFW

Niemożność osiągnięcia takiego celu podkreślili główny ekonomista MFW Maurice Obstfeld i dyrektor departamentu europejskiego MFW Poul Thomsen. Napisali oni wczoraj (12 grudnia), że twierdzenia, że to Fundusz domaga się cięć są „dezinformacją”.

Według nich, nadwyżka budżetowa powyżej 1,5 proc. PKB jest niemożliwa obecnie dla Grecji niemożliwa do osiągnięcia. Podkreślają, że wyższe cele wynikają nie z nacisków Funduszu, a z warunków narzucanych przez unijny Europejski Mechanizm Stabilności (ESM).

Ponadto, obaj przedstawiciele MFW podkreślili, że pozostają przy wcześniejszym zdaniu Funduszu, że obecny dług Grecji jest na tyle wysoki, że żadne cięcia nie pomogą w jego zmniejszeniu. Według nich jedynym rozwiązaniem dla Aten jest uzyskanie ulgi od wierzycieli, której to idei nie byli przychylni ministrowie finansów strefy euro podczas zeszłotygodniowego spotkania w tej sprawie.

Budżet

Parlament zatwierdził nowy budżet w sobotę (10 grudnia). Przewiduje on zwiększenie wpływów z podatków o 1 mld euro, w tym poprzez podniesienie opłat akcyzowych na alkohol i tytoń.

Największe wątpliwości wzbudziły plany oszczędności w ramach wydatków publicznych. Cięcia w płacach dla budżetówki, jak również w emeryturach mają w przyszłym roku dać Grecji 5,7 mld euro oszczędności.

Te oszczędności mają pomóc przejść weryfikację sytuacji budżetowej Grecji zaplanowaną na wiosnę 2017 r. Rząd Tsiprasa liczy na to, że pozytywna ocena pozwoli na włączenie w program zakupu aktywów Europejskiego Banku Centralnego, co z kolei ma umożliwić greckiemu państwu emisję obligacji w 2018 r.

Protesty

Te plany wzbudziły falę protestów w całym kraju. Po serii demonstracji różnych grup zawodowych, w czwartek (8 grudnia) rozpoczął się 24-godzinny strajk generalny. Przyłączyli się do niego m.in. pracownicy miejskich zakładów transportu publicznego, kolejarze oraz marynarze i pracownicy portów. Statki nie wychodziły w morze przez 48 godzin.

Minister finansów Efklidis Tsakalotos podkreślił przed głosowaniem, że to jeszcze nie koniec cięć. Powiedział, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy będzie oczekiwał dalszych oszczędności, w tym obniżek pensji i emerytur oraz zmniejszenia zatrudnienia w sektorze publicznym, co ma zmniejszyć wydatki o 4,5 mld euro.

Premia świąteczna

By złagodzić Grekom cięcia, jeszcze przed głosowaniem Tsipras poinformował o wypłaceniu jednorazowej „premii świątecznej” najbiedniejszym emerytom. Premier poinformował, że przeznaczonych na to będzie 617 mln euro, które trafi do tych otrzymujących emerytury w wysokości 800 euro lub mniej. Łącznie to 1,6 mln osób. Tsipras także zapowiedział ulgi w podatku od sprzedaży dla wysp, na których przebywają uchodźcy.

Ta premia wzbudziła jednak krytykę ze strony Unii Europejskiej i MFW, jako że Tsipras nie poinformował ich wcześniej o tych planach, ani o tym, jak ta wypłata wpisuje się w grecki program oszczędnościowy i skąd wzięte będą na nią środki. Premier w piątek (9 grudnia) zapowiedział jednak, że „Grecja nie jest kolonią” i nie wycofa się z premii, która ma sfinansować w ramach 1 mld euro nadwyżki podatkowej uzyskanej w tym roku.