Liban: Jest kolejny już nowy szef rządu. Tyle, że już premierem był i odszedł po ulicznych protestach

Saad Hariri był już premierem Libanu dwukrotnie, źródło: Wikipedia, fot. Lybil Ber (CC BY-SA 4.0)

Saad Hariri był już premierem Libanu dwukrotnie, źródło: Wikipedia, fot. Lybil Ber (CC BY-SA 4.0)

Prezydent Libanu desygnował nowego szefa rządu. Został nim lider sunnickiej partii Strumień Przyszłości Saad Hariri. Tyle, że ten polityk był już libańskim premierem do stycznia bieżącego roku, a odszedł pod naciskiem ulicznych protestów.

 

Nominację wręczył Saadowi Haririemu prezydent Libanu Michel Aoun. Wcześniej nowy premier został zatwierdzony przez parlament. Otrzymał poparcie własnego ugrupowania, a także świeckiego szyickiego Ruchu Amal pod wodzą przewodniczącego parlamentu Nabiha Berriego oraz Socjalistycznej Partii Postępu, czyli druzyjskiego ugrupowania kierowanego przez Walida Dżumblatta, a także kilku mniejszych ugrupowań.

Przeciw były natomiast dwie największe partie chrześcijańskie oraz szyicki radykalny Hezbollah. Argumentowały one, że Hariri – w przeszłości już dwukrotny premier i lider jednego z ruchów politycznych – nie nadaje się na szefa technicznego rządu, który ma rozpocząć głębokie reformy libańskiego państwa oraz wynegocjować międzynarodową pomoc gospodarczą i doprowadzić do nowych wyborów.

Liban: Nowy premier zrezygnował, Macron stawia kolejne ultimatum

Po tym jak po niespełna miesiącu urzędowania do dymisji podał się nowy premier Libanu, prezydent Francji oskarżył libańską klasę polityczną o „zbiorową zdradę”. I zagroził, że jeżeli kraj nie przeprowadzi reform w ciągu 4-6 tygodni – zagraniczna pomoc finansowa zostanie …

Libańscy politycy skompromitowani po wybuchu w porcie

Libańska klasa polityczna jest niemal całkowicie skompromitowana. Przez kraj od ubiegłego roku przetaczają się poważne protesty społeczne, a gospodarka Libanu jest w kompletnej ruinie, co doprowadziło między innymi do załamania kursu lokalnej waluty – funta libańskiego – i dużego wzrostu cen wszystkiego co importowane. A do Libanu sprowadza się z zagranicy większość towarów, nawet żywność.

Ostatnim do tej pory aktem libańskiego dramatu były 4 sierpnia gigantyczny wybuch nielegalnie składowanych w porcie w Bejrucie azotanów, który uszkodził połowę budynków w mieście, zabił co najmniej 190 osób, ranił 6,5 tys., a 300 tys. pozbawił dachu nad głową. I także poważnie uderzył w gospodarkę, bo przez kompletnie teraz zniszczony bejrucki port sprowadzano do kraju nawet 80 proc. towarów. Do eksplozji doszło w wyniku wieloletnich zaniedbań władz.

Rosnące antyrządowe nastroje na ulicach, a także nacisk społeczności międzynarodowej (a przede wszystkim prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który zjawił się w Bejrucie dwa dni po wybuch) doprowadziły do dymisji rządu Hassana Diaba i zapowiedzi utworzenia możliwie technokratycznego rządu tymczasowego pod wodzą kogoś spoza libańskich układów politycznych.

Liban: Nowy premier wybrany na kilka godzin przed wizytą Macrona w Bejrucie

Nowym premierem Libanu został dyplomata i dotychczasowy ambasador tego kraju w Niemczech Mustafa Adib. Uzyskał już poparcie parlamentu. Do dymisji poprzedniego rządu doszło po tragicznym wybuchu saletry amonowej w bejruckim porcie, która uszkodziła dużą część miasta.

 

Mustafa Adib, który zaledwie dwa …

Zagraniczna pomoc gospodarcza uzależniona od reform

To właśnie od zmian politycznych oraz wdrożenia reform usprawniających państwo i ograniczających korupcję oraz nepotyzm miała być uzależniona długofalowa pomoc gospodarcza dla Libanu, bez której państwo to kompletnie zbankrutuje. Chodzi m.in. o 11 mld euro obiecanych już Libanowi na konferencji w Paryżu. A także o nowe programy pomocowe np. Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Wybór padł na dotąd mało znanego i bardzo młodego ambasadora Libanu w Niemczech Mustafę Adiba. 48-letni były dyplomata, zatwierdzony na premiera pod koniec sierpnia, czyli tuż przed drugą wizytą Macrona w Bejrucie, po niespełna miesiącu zrezygnował ze stanowiska, ponieważ nie był nawet w stanie utworzyć rządu.

Choć z początku poparcie dla Adiba zadeklarowały niemal wszystkich partie (a Hezbollah obiecał życzliwą obojętność), ostatecznie doszło do sporu o fotel ministra finansów. W poprzednim gabinecie funkcję tę sprawował szyita i szyickie ugrupowania chciały to stanowisko dalej mieć dla siebie.

W libańskiej polityce – jak i w wielu obszarach libańskiego państwa – kluczowy jest wypracowany po latach wewnętrznych konfliktów podział stref wpływów między trzy największe grupy religijne – muzułmańskich sunnitów i szyitów oraz maronickich chrześcijan.

Prezydent to zawsze chrześcijanin, premier sunnita, a przewodniczący parlamentu – szyita. Ale w obrębie trzech grup religijnych występują dalsze podziały na konkurujące ze sobą (a czasem zawierające także sojusze) grupy powiązane z konkretnymi rodami czy grupami interesu.

Mimo długich negocjacji sunnita Adib nie przekonał szyickich polityków i ostatecznie zrezygnował z funkcji premiera, pozostawiając kraj dokładnie w takim samym miejscu, w jakim był w chwili, gdy do dymisji podał się rząd Diaba – również sunnity.

Macron w Libanie: Wstrzymamy pomoc finansową, jeśli nie będzie reform

Prezydent Francji ponownie odwiedził Bejrut. Wizyta związania była jednak nie tylko ze 100-leciem istnienia libańskiego państwa, ale przede wszystkim z sytuacją po tym jak prawie miesiąc temu doszło w Libanie do ogromnej eksplozji w porcie, która dobiła gospodarkę tego kraju.

Misja Haririego się powiedzie?

Teraz rządu spróbuje utworzyć kolejny sunnita – Harari. Będzie to jednak o tyle trudniejsze, że startuje z jeszcze mniejszym poparciem w parlamencie niż miał Adib. Z drugiej strony, jest dużo bardziej wytrawnym politykiem. Jest synem wieloletniego premiera Rafika Haririego, który został zamordowany w ataku bombowym przez Hezbollah.

50-letni Saad Hariri był też już premierem dwukrotnie – najpierw w latach 2009-2011, a potem 2016-2020. Drugi raz z urzędu ustąpił jednak pod wpływem ubiegłorocznych protestów. Dla cześć Libańczyków jest on ikoną tzw. cedrowej rewolucji, która doprowadziła do wycofania się z Libanu będących tam od 1982 r. syryjskich wojsk okupacyjnych.

Ale dla innych Saad Hariri to symbol korupcyjnych politycznych układów i przedstawiciel jednego z rodów uznawanych za winne doprowadzeniu kraju do ruiny. Dlatego, choć ona sam uznaje się za jedyną osobę zdolną do opanowania kryzysu politycznego w swoim kraju, wydaje się, że będzie to dla niego karkołomne zadanie.

A czasu jest coraz mniej. Prezydent Macron, który pod koniec września, po dymisji Adiba, oskarżył całą libańską klasę polityczną o „zbiorową zdradę”, dał wtedy politykom w Bejrucie 4-6 tygodni na osiągnięcie porozumienia i stworzenie rządu zdolnego do przeprowadzenia reform.

„To libańskie partie polityczne ponoszą pełną odpowiedzialność za tę porażkę. Libańscy przywódcy mają ostatnią szansę, aby wywiązać się ze swoich zobowiązań, utworzyć rząd i uzyskać pomoc międzynarodową” – powiedział francuski prezydent i przypomniał, że uzgodniona podczas jego ostatnich wizyt w Libanie mapa drogowa wciąż obowiązuje jako warunek dla udzielenia zagranicznej pomocy.

Czasu na realizację tamtych uzgodnień jest jednak mało. Ultimatum Macrona upłynie w listopadzie. Nie wiadomo też francuski prezydent, a za nim społeczność międzynarodowa, uzna powrót na fotel premiera Saada Haririego za wystarczający do zreformowania Libanu.