Kluczowe głosowania w Westminsterze nad ustawą o brexicie. Theresa May broni się przed rewoltą parlamentarzystów

Premier Wlk. Brytanii Theresa May// Źródło: Number 10 via Flickr

We wtorek i środę brytyjski rząd broni swojej wizji brexitu w parlamencie. Głosowania pokażą, czy ma wystarczająco wiele szabel, by ją przeforsować.

 

Najbliższe dni mogą wpłynąć na to, jak Wielka Brytania pożegna się z Unią Europejską. Do Westminsteru wraca bowiem rządowa ustawa o wyjściu z UE, do której Izba Lordów wprowadziła 15 poprawek. Zdecydowanej większości z nich rząd jest przeciwny i postara się je odrzucić w serii głosowań w Izbie Gmin.

„Wielka Brytania lub wielka zdrada” – zapowiada na wtorkowej czołówce „The Sun”, nawołując do wierności wobec wyniku referendum, w którym większość głosujących opowiedziała się za zerwaniem z Unią.

Wspomniana ustawa uchyli z chwilą rozwodu – czyli z dniem 29 marca 2019 r. – European Communities Act z 1972 r. stanowiący podstawę związku Zjednoczonego Królestwa z Unią. Inkorporuje też całe unijne prawo do brytyjskiego, by parlamentarzyści mogli je dowolnie zmieniać.

Kompromis w sprawie unii celnej

Wśród wprowadzonych przez lordów poprawek znalazło się m.in. zobowiązanie rządu, by dążył do pozostania w unii celnej i Europejskim Obszarze Gospodarczym. Byłaby to wielka zmiana, bo Downing Street od dawna zapowiada co innego.

Jeszcze parę tygodni temu wydawało się, że premier Theresa May będzie musiała zmierzyć się z otwartą rewoltą w tej sprawie. Spekulowano nawet, że po przegranych głosowaniach jej gabinet mógłby upaść.

Rządowi udało się jednak osiągnąć kompromis: obiecał poinformować parlamentarzystów do października o wysiłkach na rzecz nowego porozumienia celnego z UE. Część proeuropejskich posłów spuściła z tonu, obawiając się, że po May stery rządu mogliby przejąć zatwardziali brexitowcy.

Brexit: Pierwszy oficjalny projekt unijno-brytyjskiego porozumienia

Dokument przedstawił wczoraj (28 lutego) w Brukseli szef unijnego zespołu negocjacyjnego Michel Barnier. Zaznaczył przy tym, że koniecznie jest przyspieszenie tempa negocjacji nad warunkami, na których Wielka Brytania opuści UE. Od tego zależy, zdaniem głównego unijnego negocjatora, sukces prowadzonych rozmów.
 
Przedstawiony …

Westminster chce decydować

May wciąż jednak grozi bunt w innej kwestii: parlamentarzyści domagają się wiążącego głosowania nad umową z Brukselą, którą rząd wynegocjuje najprawdopodobniej jesienią. Brexitowcy obawiają się, że gdyby Westminster odrzucił umowę, mogłoby to doprowadzić do drugiego referendum brexitowego. Perspektywa głosowania bardziej wiązałaby ręce brytyjskich negocjatorów.

 – Musimy pomyśleć, jaki sygnał wyśle w tym tygodniu parlament do Unii Europejskiej. Staram się wynegocjować najlepszą umowę dla Wielkiej Brytanii – przekonywała w poniedziałek premier, zwracając się do członków tzw. komitetu 1922 zrzeszającego szeregowych posłów Partii Konserwatywnej.

Ich dyscyplina będzie kluczowa, bowiem zdecydowana większość opozycyjnych laburzystów (poza nielicznymi zdeklarowanymi brexitowcami) popiera poprawki lordów.

– Jestem przekonana, że mogę wywalczyć porozumienie, które pozwoli nam zawierać własne umowy handlowe i mieć tak płynny handel z UE, jak to tylko możliwe. Jeśli jednak poprawki lordów zostaną uwzględnione, nasza pozycja negocjacyjna zostanie podkopana – powiedziała May.

Szczyt UE a brexit: Przywódcy 27 państw członkowskich przyjęli wytyczne dot. dalszych negocjacji

Zebrani na szczycie w Brukseli unijni przywódcy rozmawiali dziś (23 marca) już bez premier Wielkiej Brytanii. Szybko zgodzili się jednak co do wytycznych na temat kolejnej fazy negocjacji warunków na jakich Londyn opuści UE. To dlatego, że unijnym i brytyjskim …

Kwestia irlandzka

W czwartek Downing Street przedstawiło, jak wyobraża sobie rozwiązanie jednej z najbardziej kontrowersyjnych kwestii: granicy Irlandii z Irlandią Północną, która jest częścią Zjednoczonego Królestwa.

Londyn liczy, że nowa kompleksowa umowa z UE będzie przewidywać tak bliskie więzi, że kontrole celne na tej granicy nie będą konieczne. Do czasu jej wypracowania jednak dopuszcza, że całe Zjednoczone Królestwo może de facto zostać dłużej w unii celnej. W owym czasie mogłoby negocjować i podpisywać umowy o wolnym handlu z innymi państwami (co przy członkostwie w UE nie jest możliwe), a także wprowadzać je w życie w tej części, która nie narusza tymczasowego porozumienia celnego z UE.

Unijni oficjele zasygnalizowali już jednak swoje zastrzeżenia do takiego scenariusza.

 

Artykuł opublikowany w ramach współpracy Euractiv.pl z Gazetą Wyborczą.