Grupa Wyszehradzka: Jaka odbudowa gospodarki po pandemii?

Premierzy Polski, Węgier, Czech i Słowacji na szczycie V4 w Warszawie, źródło: KPRM, fot. Krystian Maj

Premierzy Polski, Węgier, Czech i Słowacji na szczycie V4 w Warszawie, źródło: KPRM, fot. Krystian Maj

Kryzys gospodarczy, jaki nastąpił w związku z pandemią koronawirusa SARS-CoV-2, uderzył w każde z państw członkowskich Unii Europejskiej. Według prognozy Komisji Europejskiej państwa V4 doświadczą recesji na poziomie poniżej unijnej średniej.

 

Według przedstawionej na początku maja przez komisarza ds. gospodarczych Paolo Gentiloniego wiosennej prognozy PKB całej UE skurczy się w 2020 r. o 7,4 proc.

Najsilniej stracą w wyniku pandemii państwa południa Europy, których gospodarki w dużej mierze zależą od branży turystycznej – Grecja (9,7 proc.), Włochy (9,5 proc.), Hiszpania (9,4 proc.) oraz Chorwacja (9,1 proc.).

Najmniejszej recesji ma według KE doświadczyć Polska. Nasze PKB skurczy się o 4,3 proc. Ale także w przypadku innych państw wyszehradzkich recesja ma być płytsza niż wynosi unijna średnia. Czeskie PKB skurczy się o 6,2 proc., słowackie o 6,7 proc., zaś węgierskie o 7 proc.

Mniejszy spadek, ale też wolniejsze odbicie

Niestety odbicie po kryzysie KE wróży naszemu regionowi wolniejsze niż Europie Zachodniej, Południowej czy Północnej, co po części wynika też z mniejszego niż w innych regionach tegorocznego spadku.

Według unijnej prognozy PKB całej UE ma w 2021 r. wzrosnąć o 6 proc., ale w przypadku Polski przewidywany jest niestety drugi od końca wynik, czyli wzrost gospodarczy w wysokości 4,1 proc. Wolniej zaległości odrabiać ma już tylko Finlandia ze wzrostem gospodarczym na poziomie 3,7 proc.

Wzrost gospodarczy w Czechach i na Węgrzech wyniesie zaś zdaniem KE dokładnie tyle ile unijna średnia, czyli 6 proc. Najlepiej ma z państw V4 wypaść Słowacja, której PKB urośnie o 6,6 proc.

Także w kwestii bezrobocia region wyszehradzki wypada obecnie lepiej niż pozostałe części UE. Według najnowszych danych Eurostatu Polska i Czechy zanotowały w maju najniższe bezrobocie w UE.

W dwa miesiące po wybuchu pandemii w Europie bez pracy ma być zaledwie 2,4 proc. Czechów oraz 3 proc. Polaków. Trzecie miejsce zajęła Holandia z bezrobociem na poziomie 3,6 proc. Średnia dla całej UE wyniosła zaś 6,7 proc., a dla strefy euro aż 7,4 proc.

Słowacja natomiast wypadła nieco gorzej od unijnej średniej. Na koniec maja bez pracy pozostawało 6,7 proc. Słowaków. Najnowszych danych dot. Węgier Eurostat – podobnie jak w przypadku Estonii i Grecji – nie otrzymał.

Unijne biuro statystyczne opiera się bowiem głównie na informacjach dostarczonych przez same państwa członkowskie. Stosuje też nieco inną metodologię niż na przykład polski GUS, stąd zwykle pewna rozbieżność między danymi z Polski a UE.

W przypadku każdego z państw wyszehradzkich bezrobocie wzrosło co prawda w stosunku do danych kwietniowych (np. w Polsce z 2,9 proc.), to jednak zdecydowanie mniej niż w innych wielu innych państwach członkowskich.

Polska prezydencja w Grupie Wyszehradzkiej. Priorytetem tylko unijny budżet i Fundusz Odbudowy?

Polska przejmuje od 1 lipca rotacyjną prezydencję w Grupie Wyszehradzkiej. W jakim miejscu jest obecnie V4 w Europie i jakie są obecnie najważniejsze interesy Grupy?

Obrona polityki spójności

Choć wiele wskazuje na to, że kryzys z mniejszą siłą uderzy w region wyszehradzki, to jednak także poważnie odczuje on gospodarcze spowolnienie, które zdarzyło się na ostatniej prostej do nadrabiania zaległości i zapóźnień względem zachodniej części Europy.

Obecnie negocjowane Wieloletnie Ramy Finansowe UE na lata 2021-2027 prawdopodobnie będą ostatnimi tak hojnymi dla państw, które dołączyły do UE w 2004. Ich PKB – a i mocno widać to wyraźnie w przypadku V4 – zaczyna już doganiać unijną średnią. A to prosta droga do roli płatnika netto w UE.

Najbliżej są tego Czechy, których PKB przekracza już 90 proc. średniej dla całej UE, ale pozostałe państwa wyszehradzkie też są już blisko z wynikami na poziomie 70-75 proc. Obecny kryzys tego trendu nadrabiania nie odwróci, bowiem Europa Zachodnia czy Południowa stracą na nim więcej niż Środkowo-Wschodnia.

Dlatego V4 mocno akcentuje rolę polityki spójności oraz polityki rolnej i nie zgadza się na to, aby kryzysowe programy pomocowo-ratunkowe konstruować kosztem tradycyjnych unijnych polityk.

„Hiszpania i Portugalia przystąpiły do UE w 1986 r. Polska 18 lat później. Dlatego trzeba brać pod uwagę różnice infrastruktury drogowej, kolejowej. Musimy mieć środki na fundusze budowy dróg, kolei, mostów, całej infrastruktury energetycznej, internetowej – to jest dla nas ważne, cyfrowa gospodarka – na to chcemy postawić” – mówił polski premier Mateusz Morawiecki po piątkowym (3 lipca) szczycie V4 w Warszawie.

I przekonywał, że państwa wyszehradzkie właśnie w takich projektach widzą szansę na stymulację gospodarek po kryzysie. „Chcemy odbudować międzynarodowy handel, wzmocnić usługi na jednolitym rynku europejskim. Zgadzamy się z tym, żeby mechanizmy wieloletnich ram finansowych, ale także tego instrumentu odbudowy Europy uwzględniały różnice, poziom rozwoju, potrzeby poszczególnych krajów i żeby były sprawiedliwe z tego punktu widzenia” – podkreślał.

To aluzja do sposobu dzielenia środków z Funduszu Odbudowy Gospodarczej na narodowe koperty. Węgry i Czechy mogą bowiem otrzymać proporcjonalnie mniej pieniędzy niż Polska i Słowacja, co wynika z uwzględniania PKB w ujęciu netto.

Praga i Budapeszt wolałyby, aby uwzględniano raczej kryzysowy spadek PKB, ponieważ czują się „ukarane” za wysoki wzrost gospodarczy sprzed kryzysu, który sprawia, że kraje te są potraktowane jako bogatsze.

To może osłabiać spójność stanowiska V4. Premierowi Morawieckiemu „wyrwały się” nawet na konferencji prasowej po dwustronnym spotkaniu z premierem Słowacji Igorem Matovičem słowa o „Polsce, Słowacji i pozostałych krajach wyszehradzkich”, co – być może nie intencjonalnie – wskazywało jednak na pewien podział.

Ranking siły państw UE: Czyj głos najwięcej znaczy?

W Rankingu siły państw UE Polskę sklasyfikowano w drugiej dziesiątce, chociaż nasz kraj zgodnie z potencjałem powinien zajmować zdecydowanie wyższą pozycję.

Wspólne stanowisko mimo różnic

Po samym szczycie V4 Morawiecki przekonywał jednak, że cele odbudowy gospodarczej Grupa Wyszehradzka ma wspólne. „Chcemy odbudować międzynarodowy handel i wzmocnić usługi na jednolitym rynku europejskim. Zgadzamy się z tym, żeby mechanizmy Wieloletnich Ram Finansowych, ale także tego instrumentu odbudowy Europy uwzględniały różnice, poziom rozwoju, potrzeby poszczególnych krajów i żeby były sprawiedliwe z tego punktu widzenia”.

Właśnie na elastyczność w wydatkowaniu środków państwa V4 kładą obecnie ogromny nacisk. „Jeden rozmiar buta nie pasuje każdemu. Jedni potrzebują bardziej walki z bezrobociem – to kraje południa Europy – i na to kładą swój nacisk, a drudzy na rozwój infrastruktury” – mówił Morawiecki, po raz kolejny podkreślając wagę polityki spójności.

Wtórował mu Igor Matovič, który również upominał się o jak największą elastyczność wydatkowania środków z antykryzysowego mechanizmu. „To jest najważniejsze, że będziemy sobie ufać, że będziemy potrafili dać poszczególnym krajom wolność tego, jak długo będą korzystać z tych środków” – stwierdził.

Premier Słowacji wskazywał, że jego kraj, w którym niedawno po serii korupcyjno-przestępczych afer socjaldemokraci utracili po wielu latach władzę na rzecz centroprawicy, musi poprawić wykorzystywanie unijnych środków.

„Chcemy czerpać z doświadczeń polskich w tej sprawie, ponieważ Słowacja ma z tym wielki problem, wielki problem z korupcją związaną z wykorzystywaniem tych środków. Chcemy je wykorzystywać z korzyścią dla naszych obywateli, żeby środki unijne nie ginęły na wybranych wcześniej skomplikowanych, ukrytych rachunkach” – zapewniał urzędujący od marca nowy słowacki premier.

I dodawał, że Grupę Wyszehradzką przez ostatnie dekady dręczyły trzy wspólne problemy, z których wszystkie zaczynają się na „ko”. „To były komunizm, korupcja i koronakryzys” – powiedział Matovič.

Grupa Wyszehradzka zgodna ws. Europejskiego Funduszu Odbudowy?

Mimo dotychczasowych rozbieżności udało się wypracować wspólne stanowisko V4 wobec unijnego pakietu ratunkowego dla gospodarki po pandemii COVID-19.

Krytyka unijnego południa

Natomiast czeski premier Andrej Babiš podkreślał konieczność ustanowienia takiego sposobu podziału środków ratunkowych na koperty narodowe, aby żaden kraj nie czuł się dyskryminowany.

„Jest jasne, że Europa musi reagować, że my przyjmujemy tę sytuację w UE, jesteśmy solidarni i rozumiemy, że należy doprowadzić te negocjacje do końca tak, żeby efekt był sprawiedliwy dla wszystkich krajów członkowskich” – oświadczył szef rządu Czech.

Premier Węgier Viktor Orbán wytykał natomiast unijnemu południu utrzymywanie wysokiego deficytu i przez to większą podatność na kryzys. „To nie przez nas wprowadzany jest nadzwyczajny plan finansowy w Europie. W ramach UE istnieją takie państwa, które nie są w stanie zapanować nad swoimi długami, po prostu się zadłużyły” – wskazywał.

I powątpiewał w skuteczność planów ratunkowych, które miałyby po raz kolejny wpompować duże pieniądze w południe UE. „Pytanie brzmi, czy my jesteśmy w stanie pomóc tym państwom? Węgry instynktownie są przeciwne wspólnym kredytom, ale uznajemy, że są takie państwa, które potrzebują pomocy, dlatego przyjmujemy to podejście UE, żeby brać kredyty” – łagodził jednak, mówiąc w tym kontekście o pomyśle, aby część z Funduszu Odbudowy oprzeć na środkach pożyczonych na rynkach finansowych.

Ocenił jednak, że UE jest obecnie daleka od porozumienia w sprawie kształtu nowego budżetu. „Potrzebujemy bardzo mądrego sojuszu finansowego, jednak propozycja, która leży na stole, jest bardzo daleka od tego” – uważa Orban.

Szef węgierskiego rządu dodał, że choć wierzy w sukces negocjacji, to poinformował jednocześnie, że parlament węgierski uchwalił budżet na 2021 r., w którym… nie zostały uwzględnione unijne środki.