Brytyjska oferta dla obywateli UE niewystarczająca

tvnewsroom.consilium.europa.eu

Szefowa brytyjskiego rządu Theresa May zaoferowała „spokój i pewność” 3,2 milionom obywateli UE żyjącym w Wielkiej Brytanii proponując po pięciu latach „settled status”. Miałby on ich uprawniać do korzystania ze wszystkich praw socjalnych i pracowniczych przysługujących Brytyjczykom. Szczegóły brexitowej oferty mają dziś zostać przekazane do Brukseli.

 

Jednak już w zeszłym tygodniu okazało się, że propozycja – która miała być gestem dobrej woli ze strony Londynu na początek rozmów o Brexicie – nie została doceniona.

Na Wyspach mieszkają ponad trzy miliony obywateli UE (w tym milion Polaków), natomiast w UE – ponad milion Brytyjczyków (najwięcej w Hiszpanii).

Bruksela: Poniżej oczekiwań

„Poniżej naszych oczekiwań” – uznał przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. „Niewystarczające” – stwierdził przewodniczący Komisji Jean-Claude Juncker. „To nie stanowi przełomu” – oceniła kanclerz Niemiec Angela Merkel, ale propozycję May nazwała „dobrym początkiem”. Polska premier Beata Szydło uznała zaś te propozycje jako „idące w dobrym kierunku”.

„Uczciwą i poważną” ofertę premier Theresa May przedstawiła pierwszego dnia szczytu późnym wieczorem. Zakłada ona, że sytuacja tych obywateli UE, którzy mieszkali w Wielkiej Brytanii przez pięć lat, nie zmieni się po Brexicie. Ponadto praw obywateli UE na Wyspach ma nie bronić już Europejski Trybunał Sprawiedliwości, a jedynie brytyjskie sądy. Kanclerz Merkel zapowiedziała intensywne negocjacje w tej sprawie.

Według propozycji przedstawionej w Brukseli przez szefową brytyjskiego rządu ma zostać wyznaczona tzw. data graniczna: najwcześniej w dniu rozpoczęcia negocjacji ws. Brexitu, a najpóźniej w dniu wyjścia z UE. Wyznaczenie tej daty ma być przedmiotem negocjacji.

Każdy obywatel UE, który przebywa w Wielkiej Brytanii mniej niż 5 lat, a przyjedzie na Wyspy przed tą graniczną datą, będzie miał prawo zostać w Wielkiej Brytanii przez pięć lat uprawniających go do nabycia praw, którymi cieszą się Brytyjczycy. Potem ma obowiązywać jeszcze dwuletni „okres przejściowy”, w którym obywatele UE będą mogli uporządkować niezbędne spraw urzędowe związane z ich statusem na Wyspach.

UE nieprzychylna brytyjskiej propozycji

Przywódcy państw UE nie zajmowali się w czasie szczytu brytyjską propozycją – ma ją rozważyć zespół negocjacyjny Komisji Europejskiej. „Moje pierwsze wrażanie jest takie, że oferta Wielkiej Brytanii jest poniżej naszych oczekiwań i może pogorszyć sytuację obywateli” – powiedział szef Rady Europejskiej na konferencji prasowej po zakończeniu rozmów unijnych przywódców. „Jeśli porównać obecny poziom praw obywatelskich z tym, co usłyszeliśmy od brytyjskiej pani premier, to jest oczywiste, że mamy do czynienia z ograniczeniem tych praw” – uznał Tusk. Podkreślił przy tym, że zadaniem zarówno unijnych władz, jak i wszystkich przywódców państw Unii, jest jak najskuteczniejsza obrona praw obywateli UE w Wielkiej Brytanii po Brexicie. Przyznał przy tym, że obie strony czeka „trudny proces”.

Również szef KE powiedział dziennikarzom, że propozycja dotycząca statusu obywateli UE w Wielkiej Brytanii po Brexicie jest „niewystarczająca”. „To dopiero pierwszy krok, ale ten krok jest niewystarczający” – ocenił Juncker. Na konferencji prasowej powiedział, że nie wyobraża sobie, by Trybunał Sprawiedliwości UE był wykluczony z przyszłego porozumienia między UE a Zjednoczonym Królestwem. „Sprawa ta będzie musiała zostać rozstrzygnięta w negocjacjach” – zapowiedział szef KE podkreślając, że nie będą one prowadzone na unijnych szczytach tylko przez zespół negocjacyjny kierowany przez Michela Barniera.

Także Joseph Muscat premier Malty, która sprawuje w tym półroczu unijną prezydencję skrytykował pomysł Londynu, by prawa pobytowe unijnych obywateli uzależnić od długości pobytu liczonego od określonej daty. „Sądzę, że wszyscy woleliby sytuację, że mamy jasne, uczciwe traktowanie wszystkich” – oświadczył Muscat.

Angela Merkel określiła ofertę May jako „dobry początek”, ale zastrzegła, że „dobiera słowa bardzo ostrożnie – to nie był przełom”. Natomiast szef niemieckiej dyplomacji Sigmar Gabriel tę propozycję za absolutne minimum. „Tylko to, że nie zostanie się wyrzuconym, to jednak zbyt mało, żeby mówić o zdecydowanym przełomie” – argumentował. Premier Belgii Charles Michel skrytykował ofertę May za to, że jest zbyt mglista, tymczasem „Unia nie może kupować kota w worku”.

Szydło: kierunek jest dobry

Tymczasem w ocenie szefowej polskiego rządu brytyjska oferta ws. praw obywateli UE mieszkających w Wielkiej Brytanii otwiera możliwości szczegółowych rozmów. „To jest oferta, która jeszcze nie jest doprecyzowana. W poniedziałek będziemy mogli – z tego, co usłyszeliśmy od pani premier May – poznać szczegóły, więc na pewno będziemy analizować te dokumenty. Ale już z wczorajszej rozmowy i też ze wcześniejszej rozmowy ministra Konrada Szymańskiego z ministrem (brytyjskim ds. Brexitu) Davidem Davisem wnioskujemy, że to są propozycje, które idą w dobrym kierunku” – powiedziała Szydło. Zastrzegła jednak, że „diabeł tkwi w szczegółach”.

„W tej chwili mogę powiedzieć, że kierunek jest dobry, natomiast to jest dopiero wstępna dyskusja. Dla Polski prawo unijne dla obywateli, którzy będą przebywali na terenie Wielkiej Brytanii, obywateli Unii Europejskiej, możliwość stosowania tego prawa, będzie kwestią, o którą będziemy zabiegali” – zapewniła szefowa polskiego rządu.

Bardziej krytycznie odniósł się do przedstawionej oferty polski minister ds. europejskich. Według Szymańskiego przedstawiona propozycja nie uwzględnia bowiem wszystkich uzgodnionych w UE kryteriów, a ponadto określa absolutne minimum w kwestii zawarcia porozumienia.

May broni propozycji Londynu

W piątek (23 czerwca) May broniła propozycji rządu Wielkiej Brytanii na konferencji prasowej po szczycie UE w Brukseli. Zwróciła przy tym uwagę, że niektórzy przywódcy państw „27” zareagowali na nie pozytywnie. „Pozostaję na stanowisku, że jest to uczciwa i poważna oferta” – oświadczyła szefowa brytyjskiego rządu. „Mówimy, że ci obywatele z państw unijnych, którzy przybyli do Zjednoczonego Królestwa i urządzili w Zjednoczonym Królestwie swoje życie i domy, będą mogli zostać i zagwarantujemy im ich prawa” – przekonywała.

Brytyjska premier przyznała co prawda, że „są pewne różnice” między propozycjami Londynu i Brukseli, ale zwróciła uwagę, że „sprawa ta będzie teraz negocjowana”. May powtórzyła, że zależy jej na tym, by porozumienie ws. obywateli UE mieszkających w Zjednoczonym Królestwie i Brytyjczyków pracujących państwach UE zostało zawarte możliwie najszybciej.