Austriackie wybory: kampania wokół Kościoła i Merkel

Hans-Christian Strache (L) i Norbert Hofer//Źródło: FPÖ

W Austrii trwa kampania przed powtórką drugiej tury wyborów prezydenckich. Nacjonaliści zdołali już narazić się chrześcijanom i największemu sąsiadowi Austrii –  Niemcom.

Bieżący tydzień przyniósł już dwa skandale w austriackiej kampanii przed wyborami prezydenckimi. Oba dotyczą prawicowo-populistycznej, nacjonalistycznej Wolnościowej Partii Austrii (FPÖ), z której pochodzi jeden z kandydatów na prezydenta – Norbert Hofer.

Powtórzona druga tura

Prezydenta Austriacy wybiorą 4 grudnia. Drugim kandydatem, prócz Hofera, jest popierany przez Zielonych Alexander Van der Bellen. Najnowsze sondaże (np. TUTAJ) dają lekką przewagę Hoferowi (2 pkt. proc.), choć mieści się ona w granicach błędu statystycznego.

>> Czytaj więcej o kampanii wyborczej

Grudniowe wybory będą powtórką drugiej tury, która miała miejsce 22 maja br. i w której wygrał Van der Bellen. 1 lipca Trybunał Konstytucyjny Austrii unieważnił jednak jej wynik, przyznając rację FPÖ,  że przy liczeniu głosów doszło do nieprawidłowości proceduralnych. W związku z tym konieczne było ponowne rozpisanie drugiej tury.

>> Czytaj więcej o wyroku Trybunału

Skandal kościelny

Pierwszy skandal wybuchł wczoraj (24 października), po zaprezentowaniu przez FPÖ nowych plakatów wyborczych. Pojawia się na nich wizerunek Hofera z hasłami odwołującymi się do chrześcijaństwa, m.in. „tak mi dopomóż Bóg” czy „Norbert Hofer. Z Austrią ciałem i duszą”.

Partia przyznaje, że hasła te miały odwoływać się do religii. Według niej, ma to symbolizować silne zakorzenienie FPÖ „w wartościach chrześcijańskich i zachodnich”. Hofer wychowany był w obrządku katolickim, ale później przeszedł na protestantyzm.

Slogany i tłumaczenia partii nie wzbudziły jednak uznania niemieckich chrześcijan. Trzy największe zgromadzenia protestanckie w Austrii wystosowały wspólne oświadczenie w tej sprawie, podpisane  przez bp Michaela Bünkera, przewodniczącego Rady Kościołów Ewangelickich Augsburskiego i Helweckiego Wyznania w Austrii i głowę Kościoła ewangelicko-augsburskiego w Austrii, Thomasa Hennefelda, głowę Kościoła ewangelicko-helweckiego w Austrii oraz Stefana Schröckenfuchsa, głowę Kościoła metodystów w Austrii (pełna treść oświadczenia w jęz. niemieckim TUTAJ).

Protestanci oskarżają Hofera o wykorzystywanie imienia Bożego do wspierania jego ksenofobicznej agendy politycznej. „Uważamy, że przywoływanie imienia Boga do pośrednich ataków na inne religie i kultury sprowadzają się do obrazy Jego i całej religii” – stwierdzili protestanccy przywódcy.

W oświadczeniu odnieśli się także do antyimgranckiej i antyuchodźczej retoryki FPÖ. Podkreślili, że Bóg broni słabych, ubogich i pokrzywdzonych, co „w dzisiejszych czasach szczególnie odnosi się do uchodźców”.

Skandal niemiecki

Wczoraj także lider FPÖ, Hans-Christian Strache, zdecydował się zabrać głos i skrytykować Niemcy – największego sąsiada Austrii. Postanowił wykorzystać do tego zbliżające się obchody święta państwowego, zaplanowane na środę 26 października.

W ten dzień Austria będzie obchodziła 61. rocznicę ogłoszenia Deklaracji neutralności. 26 października 1955 r. austriacki parlament ogłosił ją i uczynił częścią krajowej konstytucji. Zgodnie z nią, Austria zachowuje neutralność w polityce międzynarodowej (np. pozostaje poza strukturami NATO), co przez ostatnie pół wieku wpisało się już w tradycję prawa międzynarodowego i mentalność samych Austriaków.

Mimo takich korzeni jutrzejszego święta, Strache nie był zainteresowany neutralnością. Lider nacjonalistów skrytykował przyjazną uchodźcom politykę niemieckiej kanclerz Angeli Merkel, stwierdzając, że jej podejście do uchodźców i migrantów czyni ją „najniebezpieczniejszą kobietą w Europie”.

Strache w swoim wystąpieniu obwinił Merkel o spowodowanie fali migrantów przybywających do Europy, co obciąża austriacki system pomocy społecznej. Stwierdził także, że napływ tych ludzi „sprawia, że wojna domowa w średniej perspektywie czasowej jest nie do pomyślenia”.

Obserwatorzy uważają jednak słowa Strachego za czystą retorykę. Według nich, z uwagi na ograniczenie napływu uchodźców, ksenofobiczna orientacja FPÖ coraz mniej przyciąga wyborców, dlatego też partia znowu chce „przestraszyć” ich uchodźcami i migrantami.