Powracająca pokusa narodowej demokracji w Polsce i na Węgrzech

Viktor Orbán i Beata Szydło// Źródło: Flickr

W ciągu ostatnich lat w ponad połowie krajów Unii Europejskiej poparcie dla populizmu narodowego istotnie wzrosło. Dzieje się tak z różnych powodów, a samo zjawisko można zaobserwować w wynikach wyborów, referendach i sondażach opinii. Polska i Węgry są przypadkami wyjątkowymi. W obu krajach rządy sprawują samodzielnie partie „miękkiego” prawicowego, narodowego populizmu, czyli Prawo i Sprawiedliwość (PiS) i Fidesz.
O raporcie

Najnowszy raport Adama Balcera, Kierownika Projektu Eurazja w WiseEuropa, przynosi pogłębioną analizę procesu kształtowania się polskiej i węgierskiej tożsamości narodowej, polityki tożsamościowej i historycznej obu partii, oraz jak zostały one ukształtowane przez różne tradycje intelektualne i polityczne.

„Przebudowa narodu” stała się specjalnością zarówno Fidesz jak i PiS. W swoim opracowaniu autor skupił się na trzech kluczowych obszarach, w obrębie których zmiana definicji narodu jest szczególnie jaskrawa – są to stosunek do państwa, demokracji oraz do Zachodu. Wnioski, jakie wyłaniają się z tych dwóch studiów przypadku mogą posłużyć za lekcje dla pozostałych państw europejskich.

Raport został przygotowany i opublikowany we współpracy z Fundacją im. Heinricha Bölla w Warszawie.

Lekcje dla Europy: podsumowanie wniosków

Lekcja pierwsza: Polska i Węgry powinny być ostrzeżeniem dla innych państw europejskich, przed negatywnym wpływem jaki mają rządy narodowo-populistyczne na charakter demokracji. W szczególności przed konsekwencjami jakie ma „polityka przebudowy narodu”, w której idealny naród ma stanowić monolit zdefiniowany etnicznie. Założenie o naturalnym charakterze etnicznej homogeniczności państw nie bierze jednak pod uwagę bezprecedensowej różnorodności społeczeństw europejskich. W tak złożonych społeczeństwach agresywne promowanie wizji monolitycznej, etnicznej wspólnoty narodowej staje się groźne dla ich spójności. Wprowadza bowiem ostrą polaryzację podkopującą obywatelską wspólnotę polityczną.

Utożsamianie narodu zdefiniowanego etnicznie z wspólnotą polityczną zamienia wewnętrzny konflikt polityczny w coś na kształt wojny domowej wewnątrz narodu. W konsekwencji przeciwnicy polityczni przestają być definiowani jako rywale, którzy mogą też stać się koalicjantami, a postrzegani są jako wrogowie, których przynależność do własnego narodu jest kwestionowana, a nawet odrzucana. Nawet w homogenicznych etnicznie krajach takich jak Węgry, a szczególnie w Polsce opozycja przedstawiana jest jako zdrajcy i ostatecznie wykluczana ze wspólnoty jako „nie-Polacy” czy „nie-Węgrzy”. Niestety, opozycja w oby państwach przejęła ten sam język w odniesieniu do grup rządzących (np. określając ich członków jako „zdrajców” lub przedstawicieli „totalitarnego reżimu”).

Druga lekcja dotyczy znaczenia polityki tożsamościowej i historycznej prowadzonej przez państwo i siły polityczne. Poszukiwanie tożsamości i poczucia przynależności stało się niezwykle istotne nie tylko dla przeciętnego Europejczyka, lecz również dla tzw. mainstreamu i sił populistycznych. Nie przypadkowo „przebudowa narodu” stała się specialite de la maison PiS i Fidesz. Polityka historyczna jest obecnie bardzo na czasie. Sformatowanie dzisiejszego narodu w celu zabezpieczenia władzy na przyszłość wymaga spójnej narracji o przeszłości, która legitymizuje bieżącą politykę.

Trzecia lekcja wskazuje, że etniczna narodowa tożsamość jest z definicji bardziej wykluczająca od innych form tożsamości, i musi prowadzić do różnego rodzaju wykluczeń. Co więcej, jej agresywna forma buduje jedność poprzez tworzenie podziałów. Ta tożsamość, aby mogła się sama zdefiniować, potrzebuje już nie tylko „obcego zewnętrznego”, ale również „obcego wewnętrznego”, traktowanego jako piąta kolumna zagrażająca spójności wspólnoty.

Oba rodzaje wrogów mogą być przedstawiane jako przeplatające się zagrożenia. Mieszanie wewnętrznych i zewnętrznych zagrożeń tworzy sprzyjające warunki dla pojawiania się i popularności teorii spiskowych. W efekcie rozwój etnicznego nacjonalizmu może stworzyć poważne zagrożenie nie tylko w państwie różnorodnym narodowo, lecz również w etnicznie jednolitym. Negatywne generalizacje stosowane wobec „najniebezpieczniejszej” grupy są podstawowymi czynnikami warunkującymi wprowadzanie na szeroką skalę mechanizmów wykluczających w społeczeństwie, stwarzając efekt kuli śniegowej. Wzrost niechęci wobec jednej grupy etnicznej czy religijnej odbija się na innych „obcych” grupach. Jeśli dominujący w sferze publicznej dyskurs przedstawia ciągłe zagrożenie dla narodu ze strony np. „islamskiej inwazji”, to inne „obce” grupy, w czasie paniki moralnej, mogą również być postrzegane jako zagrożenie.

Czwarta lekcja dotyczy braku zgodności między etnicznym nacjonalizmem a idea europejską. Narodowi populiści próbują przedstawić siebie jako obrońców narodu przed europejskim superpaństwem czy europejską federacją. Jednak obecnie najistotniejszym polem konfrontacji jest spór nacjonalizmu etnicznego, promowanego przez narodowych populistów, z nacjonalizmem obywatelskim, opartym na rządach prawa, ochronie mniejszości i praw jednostki, tworzącym podwaliny Unii Europejskiej. Uznanie głównych postulatów narodowych populistów w odniesieniu do definicji narodu będzie oznaczało początek końca Unii Europejskiej. Rację ma Erik Jones ostrzegając nas: Nie ma znaczenia co oni [populiści- A.B.] mają do powiedzenia na temat strefy euro lub imigracji. Istotniejsze jest kogo starają wyizolować i kogo biorą na cel swojego politycznego ataku.

Dzieląc elektorat na „nas” i „ich” populiści tworzą zagrożenie dla istnienia europejskiego projektu. Im bardziej uda im się przekonać obywateli do ich wizji, tym mniej będzie miejsca na wizję i tożsamość europejską.”

Pełny raport „Powracająca pokusa narodowej demokracji w Polsce i na Węgrzech” jest dostępny do pobrania TUTAJ.