Polska chce jedności UE

Beata Szydło (p), premier Polski, Konrad Szymański (ś), sekretarz stanu w MSZ, Krzysztof Szczerski (l), sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta// Źródło: KPRM

Unia Europejska przygotowuje się do obchodów 60-lecia podpisania Traktatów rzymskich. Rocznica wypada w momencie, kiedy trwają dyskusje nt. przyszłości całej UE – dyskusje, w których Polska także chce być słyszana.

 

 

W najbliższą sobotę 25 marca przypada okrągła, 60. rocznica podpisania Traktatów rzymskich. Ustanowiły one Europejską Wspólnotę Gospodarczą, która podłożyła podwaliny pod obecną Unię Europejską.

>> Czytaj więcej o rocznicy

Reforma

Unia Europejska przygotowuje obchody tej rocznicy, jednak nie jest to dla niej najłatwiejszy czas. Wydarzenia ostatnich lat – kryzys migracyjny, kryzys gospodarczy, wciąż mizerny wzrost gospodarczy i wysokie bezrobocie w części państw członkowskich, a także decyzja Wlk. Brytanii o opuszczeniu UE – powodują, że głównym tematem rozmów w Brukseli jest potrzeba reform. Jak zauważył dyrektor generalny w Sekretariacie Generalnym Rady UE Jarosław Pietras, „jednym z problemów UE jest to, że jest ona bardzo reaktywna, czeka z rozwiązaniami na to, jak kryzys się już rozwinie”.

Jak zauważył sekretarz stanu ds. europejskich w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Konrad Szymański, „Polska była pierwszym krajem, który zwrócił uwagę na potrzebę przeprowadzenia reformy UE”. Szymański dodał, że początkowo uważano, że Polska przesadza i że UE może funkcjonować w niezmienionej formie, ale kolejne kryzysy przekonały resztę państw członkowskich do polskiego stanowiska.

Podczas gdy sama konieczność wprowadzenia zmian w funkcjonowaniu Unii w większości przypadków nie jest już kwestionowana, dużo większe różnice panują w opiniach co do tego, jak konkretnie takie zmiany miałyby wyglądać.

Komisja Europejska postanowiła sformalizować różne pomysły, jakie były wysuwane i przedstawiła pięć własnych scenariuszy rozwoju UE w nadchodzących latach. Można je stopniować pod względem przebiegu dalszej integracji – od zachowania status quo po dążenie w stronę ścisłej federalizacji Europy, z różnymi punktami między tymi dwoma krańcami spektrum.

>> Czytaj więcej o scenariuszach KE

Europa wielu prędkości

Jednym ze scenariuszy wymienianych przez Komisję Europejską jest tzw. Europa wielu prędkości. Oznacza on przyszłość UE, w której różne kraje są zintegrowane na różny sposób – ci, którzy chcą większej integracji, mają taką możliwość, ale jest też miejsce dla tych bardziej sceptycznie nastawionych do pogłębionej współpracy.

Jest to de facto rozszerzenie i sformalizowanie sytuacji już teraz panującej w UE. Obowiązujący Traktat lizboński dopuszcza tworzenie instytucji w ramach UE tylko między zainteresowanymi państwami – ostatnio było tak w przypadku urzędu Europejskiego Prokuratora Generalnego. W lutym br. państwa członkowskie nie osiągnęły konsensusu w tej sprawie i jeżeli sytuacja nie zmieni się do czerwca br., to utworzenie urzędu  będzie możliwe przy osiągnięciu zgody minimum 9 państw.

Polskie zdanie

Jednak Polska jest jednym z państw, które najostrzej sprzeciwiają się koncepcji Europy wielu prędkości. Premier Polski Beata Szydło stwierdziła dziś (23 marca), że „polski rząd jest sceptycznie nastawiony wobec koncepcji Europy wielu prędkości, jako że takie rozwiązanie doprowadziłoby do dezintegracji Unii Europejskiej”. Tłumaczyła, że taki scenariusz zachęcałby państwa członkowskie do dzielenia Europy na mniejsze grupy.

Polska natomiast chce dalej trwać w Europie, a nawet ją rozwijać. Szydło zwróciła uwagę na konieczność dalszego „rozwoju wspólnego rynku, by sprostać oczekiwaniom obywateli: należy dalej liberalizować rynek usług, a także dostosować wspólny rynek do potrzeb epoki cyfrowej”.

W tych celach rząd ma się w pełni zgadzać z prezydentem. Sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Krzysztof Szczerski podkreślał, że „Polska popiera aktywne członkostwo w UE oraz wprowadzanie reform, jakich oczekują obywatele”.

Polskie plany

Reformy te mają zapobiec marginalizacji Polski w Europie wielu prędkości przy jednoczesnym rozwoju obszarów, które są dla Polski ważne i niekontrowersyjne politycznie. Oznacza to dążenie do dalszego pogłębiania współpracy w ramach wspólnego rynku i obronę swobód przepływu towarów, usług, kapitału i osób, przy jednoczesnym sprzeciwie, a przynajmniej silnym sceptycyzmie wobec integracji politycznej i przekazywaniu dalszych uprawnień dla instytucji brukselskich.

Zarówno Szymański, jak i Szczerski pozostają bowiem krytycznie nastawieni wobec tych organów. Obaj skrytykowali sposób funkcjonowania Parlamentu Europejskiego, mówiąc, że jest on oderwany od obywateli i poświęcony wewnętrznym grom partyjnym. Szymański dodał także, że „wprowadzone w Traktacie lizbońskim odejście od systemu konsensu na rzecz częstszego stosowania głosowania kwalifikowaną większością głosów spowodowało większość unijnych problemów, w tym uznanie za uchodźców 1,5 mln osób na Południu”.

Dlatego też według Warszawy rozwiązaniem obecnych problemów UE jest skupienie się na wspólnym rynku i dopilnowanie tego, by głos państw członkowskich był słyszalny w UE głośniej niż obecnie i głośniej niż głos samej Brukseli.

 

Cytaty w artykule pochodziły z konferencji Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Kancelarii Prezesa Rady Ministrów „Integracja Europy – jubileusz i nowe otwarcie”, zorganizowanej w Warszawie 23 marca 2017 r.