60 lat Europy: Andrzej Grzyb, europoseł

Andrzej Grzyb // źródło: http://andrzejgrzyb.eu

UE podlega ciągłym zmianom, aby lepiej sprostać międzynarodowym wyzwaniom i lepiej odpowiadać realnym potrzebom obywateli – twierdzi poseł do PE Andrzej Grzyb. Rozmawiamy z europosłem w ramach naszego projektu na 60. rocznicę podpisania Traktatów rzymskich. Czytaj więcej o naszym projekcie rocznicowym TUTAJ.

 

Co zawdzięczamy Unii Europejskiej?

Dziś w rozdzieranej zewnętrznymi i wewnętrznymi kryzysami, ale mimo wszystko zjednoczonej Europie, łatwo zapomnieć o celach, dla jakich powołano wspólnotę, i o korzyściach płynących z europejskiej wspólnoty.  Historycznie Wspólnota Węgla i Stali oraz Wspólna Polityka Rolna odegrały wielką rolę. Pierwsza po II Wojnie Światowej pozwoliła na kontrolę strategicznych surowców wojennych. Drugą powołano, jako odpowiedź na panujący w wielu miejscach Europy głód lub niedożywienie. Obie, razem ze wspólnym rynkiem i wolnym przepływem osób, towarów i usług zapewniły Europie pokój i dobrobyt. Dziś również my, po upadku bloku komunistycznego i dołączeniu do bloku zachodniego państw Europy Środkowej możemy korzystać z wypracowywanych przez lata mechanizmów, co przekłada się również na nasz rozwój gospodarczy.

Czy UE wymaga przemian? A jeśli tak – dlaczego i jakich – a także, co owe zmiany mają nam przynieść?

Te same mechanizmy, które zapewniają UE pokój, dobrobyt i rozwój są niestety również źródłem napięć. W powiązaniu z uwarunkowaniami zewnętrznymi powodują poczucie, że UE nie działa sprawnie. Konflikty zbrojne na wschód i południe od granic UE, bezprecedensowa presja migracyjna, ataki terrorystyczne, dezinformacja czy szerzej, wojna informacyjna, oraz narosły na tych zjawiskach populizm rozrywający UE i podważający europejskie standardy praworządności, czy nawet przekreślający ideę wspólnoty.

UE podlega ciągłym zmianom, aby lepiej sprostać międzynarodowym wyzwaniom i lepiej odpowiadać realnym potrzebom obywateli. Jednak o ile panuje powszechna zgoda, co do wartości jednolitego wewnętrznego rynku, o tyle trudno o powszechny konsensus, co do dalszych kierunków, w jakich powinna zmierzać UE. Otwartym pozostaje również pytanie czy zmiany te mogą się dokonać w ramach istniejących traktatów, czy konieczne są głębsze zmiany sięgające podstaw UE. Duży niepokój wzbudza UE różnych prędkości – przy czym zagrożenie nie polega na pogłębionej współpracy poszczególnych krajów, co się dzieje już dzisiaj w przypadku stefy EURO czy Schengen. Dotychczas jednak współpraca ta nie odbywała się kosztem państw, które w tą współpracę nie wchodzą. Dzisiaj takie niebezpieczeństwo istnieje i dotyczy np. powstania konkurencyjnego budżetu strefy Euro, co musiałoby się odbyć kosztem zmniejszenia budżetu ogólnego UE. Dziś wydaje się, że obywatele państw UE nie chcą ścisłej integracji dążącej do powstania państwa federalnego. Ma to związek z poczuciem deficytu demokracji i braku wpływu na decyzje podejmowane w Brukseli. Odpowiadając na oczekiwania obywateli w dziedzinie np. bezpieczeństwa, należy znaleźć równowagę między kompetencjami, które mają być podejmowane wspólnie a kryterium subsydiarności, które daje prerogatywy rządom, parlamentom narodowym czy samorządom.