Reklama
Panie Ministrze, witamy w EurActiv. Jaką drogą idzie Europa? Niemcy i Francja wymyśliły projekt paktu na rzecz konkurencyjności, a dwa dni później przewodniczący Komisji Europejskiej, José Manuel Barroso, bronił metody wspólnotowej, którą Polska prawdopodobnie popiera. Co się dzieje?
Myślę, że teraz strefa euro jest naprawiana i wierzę, że w ciągu ostatnich dwóch lub trzech lat przeszliśmy bardzo długą drogę, aby upewnić się, że mamy skuteczne zarządzanie gospodarcze w Unii Europejskiej. To bardzo duże osiągnięcie. Myślę również, że udowodniliśmy, iż w czasie całego tego kryzysu instytucje europejskie były skuteczne; to bardzo ważna lekcja.
Oczywiście, zgadzam się z panem Barroso, że metoda wspólnotowa jest czymś, co powinniśmy pielęgnować i chronić, ponieważ metoda wspólnotowa była od samego początku podstawą sukcesu Unii; i są to również odpowiednie ramy dla przyszłości. Wierzę, że bardzo szybko - o ile krajobraz gospodarczy będzie nieco lepszy - powinniśmy rozpocząć rozmowy na temat strategii na rzecz wzrostu gospodarczego. Musimy skupić naszą uwagę na tym, jak wrócić do zrównoważonego wzrostu gospodarczego w UE; na tym też będzie się skupiać polska prezydencja w drugiej połowie tego roku.
Polska opowiada się za metodą wspólnotową w odniesieniu do wieloletniego budżetu UE, co oznacza, że Komisja Europejska powinna jako pierwsza przedstawić wniosek, a dyskusji nie powinny zakłócać sygnały wysyłane przez ten lub inny kraj, który naciska na oszczędnościowy budżet. Czego jeszcze domaga się Pan, jeśli chodzi o rozmowy na temat budżetu?
Myślę, że każdy może przesłać dowolny sygnał, jaki mu się podoba, ale uzgodniliśmy, że to Komisja musi mieć prawo inicjatywy i powinniśmy się tego trzymać. To Komisja będzie wychodzić z propozycją, a my, jako przyszła prezydencja, jesteśmy oczywiście zobowiązani jako do podjęcia pracy nad nią w jak najbardziej efektywny sposób.
Mamy nadzieję, że polska prezydencja będzie czasem, w którym będziemy mogli rozmawiać o zasadach przyszłego budżetu – budżetu nowoczesnego i ambitnego.Muszę przyznać, że to dla wszystkich jasne, iż negocjacje będą kontynuowane w 2012 r. i mam wielką nadzieję, że będziemy w stanie zakończyć je w czerwcu 2012 roku, w ramach duńskiej prezydencji. Byłby to najlepszy moment zakończenia tych negocjacji. Nie powinniśmy ich przeciągać zbyt długo, w sposób niepotrzebny.
Jak Pan powiedział, Polska ma bardzo silne atuty, by prowadzić dyskusję na temat nowych zasad wieloletniego budżetu UE. Kluczową rolę w rozmowach na temat budżetu UE odgrywają Polacy - komisarz s. budżetu UE, Janusz Lewandowski oraz przewodniczący Parlamentu Europejskiego, Jerzy Buzek.
Liczę, że w tych negocjacjach ważniejszy będzie pilny charakter całej sprawy, abyśmy mieli budżet, który będzie odpowiadał na potrzeby Unii Europejskiej. Myślę, że to dużo ważniejsze niż narodowość polityków, którzy będą zaangażowani w negocjacje.
Myślę, że musimy sobie uświadomić, iż ten budżet będzie w dużym stopniu określał, co możemy zrobić z UE w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Będzie to znak naszych ambicji. Ponadto, jeśli mówimy o wzroście gospodarczym, nie możemy zapominać, że budżet UE jest doskonałym narzędziem do tworzenia lepszych warunków dla wzrostu gospodarczego w całej Unii Europejskiej. Mówimy tyle o konkurencyjności, ale dyskusja budżetowa dotyczy również tego, jak sprawić, by Europa była lepiej przystosowana do globalnej konkurencji.
Rozmawialiśmy z Jerzym Buzkiem w zeszłym miesiącu na podobny temat: budżet na najbliższą perspektywę finansową będzie większy lub mniejszy w pewnym stopniu w zależności od tego, kogo słuchamy, ale biorąc pod uwagę, że istnieją ambicje zwiększenia wydatków w niektórych dziedzinach, w których dziedzinach chciałby Pan poczynić oszczędności? Jerzy Buzek miał wiele pomysłów, jeśli chodzi o zwiększenie wydatków, ale bardzo niewiele, jeśli chodzi o ich zmniejszenie…
To bardzo dobre pytanie. Muszę reprezentować przyszłą prezydencję, więc nie powiem wam dzisiaj, na czym oszczędzić, choć osobiście mam kilka pomysłów! Myślę, że powinniśmy przeprowadzić dyskusję na temat zasad, bez żadnych tabu.
Dopóki mówimy o zasadach i priorytetach – o tym, czy chcemy mieć więcej funduszy na politykę spójności, rolnictwo, czy też na politykę zagraniczną - myślę, że debata ta jest bardzo uzasadniona. Dyskusja o stronie dochodowej budżetu jest również uzasadniona.
Nie mamy nic przeciwko dyskusji na temat tego, jak sprawić, by budżet UE był zrównoważony i bardziej zgodny z tym, co było na początku Wspólnoty, kiedy budżet miał własny system środków finansowych. Dopóki taka jest filozofia tych rozmów, dopóty jest dobrze. Mój niepokój wzbudziłaby za to dyskusja na temat pozycji netto – tego, że każdy kraj będzie obliczał od początku swoją pozycję netto i całkowicie określał swoją strategię negocjacji z tego punktu widzenia. Będę szczęśliwy, gdy po zakończeniu prezydencji powiem Wam, gdzie Polska widzi niektóre obszary, w których moglibyśmy wprowadzić oszczędności.
Wracając do prezydencji, jakie są główne priorytety Polski?
Przede wszystkim chcemy się skupić na wzroście gospodarczym. Jeśli europejskie gospodarki będą skonsolidowane, nasza prezydencja będzie odpowiednim momentem, aby stworzyć możliwości dla wzrostu gospodarczego i zatrudnienia.
Po drugie, chcemy podkreślić, że sukces Unii Europejskiej polega na tym, że jest to unia otwarta. Tak więc mamy wielką nadzieję, że Chorwacja podpisze traktat akcesyjny podczas polskiej prezydencji. Pragniemy również zrobić wiele, aby podkreślić obustronnie korzystny aspekt polityki sąsiedztwa. Pomoc, jakiej udzielamy tym krajom, stwarza możliwości biznesowe dla naszych firm , co jest bardzo cenne dla Unii.
Nasz trzeci priorytet to kwestia bezpieczeństwa. Chcemy zainicjować rozmowy i poczynić postępy w sprawie Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony. Przyznajemy, że jest to trudny temat - trudno osiągnąć porozumienie wśród 27 państw członkowskich - ale debata na ten temat jest konieczna debaty i nie możemy o niej zapomnieć, jeśli poważnie myślimy o globalnej roli UE.
Jest jeszcze jeden wątek w tej dziedzinie, który będzie występować w drugiej połowie 2011 roku; chodzi o zewnętrzne aspekty polityki energetycznej. Mieliśmy bardzo udane posiedzenie Rady Europejskiej w sprawie dyskusji na temat energii i zajmiemy się tym bardzo ważny aspektem, na podstawie wniosku Komisji, który powinien zostać przedstawiony w czerwcu.
Wspomniał pan, że rozszerzenie i Partnerstwo Wschodnie to obszar o szczególnym znaczeniu dla Polski. Czy uważa Pan, że Ukrainy będzie mogła podpisać układu o stowarzyszeniu w ramach polskiej prezydencji?
Bylibyśmy oczywiście być szczęśliwi, gdyby do tego doszło. Kiedy [ukraiński] prezydent [Wiktor] Janukowycz przebywał w Warszawie w zeszłym tygodniu, zachęcaliśmy go do zrobienia wszystkiego, by wykorzystać szansę w postaci polskiej prezydencji do podpisania umowy o stowarzyszeniu.
Uważamy, że będzie to wymagało wiele wysiłku z obu stron, a Ukraina musi również skupić swoją uwagę polityczną na tym celu. Powinien to być priorytetem dla Ukrainy w tym roku, ale oczywiście mają oni dużo do zrobienia.
Czy uważa Pan, że liderzy gospodarczy na Ukrainie opowiadają się za tym układem stowarzyszeniowym, czy też dominuje wśród nich protekcjonizm?
Myślę, że porozumienie to byłoby bardzo korzystne dla Ukrainy i jest to również ważne ze względów strategicznych, ponieważ pokazałoby to, że Ukraina jest zainteresowana bliższymi stosunkami z Unią Europejską.
Trudno mi powiedzieć, jakie interesy będą najważniejsze, ale mam nadzieję, że Ukraina podejdzie do sprawy całościowo. Obecny projekt umowy o stowarzyszeniu jest bardzo korzystny i mam nadzieję, że przeważy perspektywa strategiczna.
Kraje UE ustanawiają stały mechanizmu w celu ochrony euro. Czy nie boi się Pan, że będzie utrudni to przyjęcie wspólnej waluty takiemu krajowi jak Polska?
Mam nadzieję, że euro zostanie uratowane i myślę, że perspektywy są lepsze niż były jeszcze kilka miesięcy temu. Udało nam się ustabilizować euro, a Polska była bardzo zainteresowana powodzeniem tej operacji. Pragniemy jak najszybciej przystąpić do strefy euro.
Nie sądzę, by utworzenie tego europejskiego mechanizm stabilizacyjnego stworzyło nowe warunki wejścia do strefy euro. To jest coś, co było niezbędne dla ratowania euro, ale nie sądzę, by można było zmienić warunki, ponieważ warunki te są zapisane w Traktacie i nie można nimi grać, rozcieńczyć je lub uczynić ich trudniejszymi do spełnienia.
Jednak widział Pan, co się stało ze strefą Schengen: zasady gry zostały zmienione, chociaż węgierska prezydencja bardzo twardo lobbowała na rzecz przystąpienia do niej Bułgarii i Rumunii, ze względu na stanowisko Francji i Niemiec. Czy dla Polski jest rzeczą do zaakceptowania, by reguły gry były zmieniane w ten sposób? Czy może się to również zdarzyć w kwestii przystąpienia do strefy euro?
Uważamy, że przystąpienie do strefy Schengen to proces techniczny i po spełnieniu kryteriów oczywiście powinno się pozwolić na wejście do obszaru otwartych granic. Nie należy tworzyć wciąż nowych warunków.
Kiedy myślę, że co może się stać ze strefą euro za pięć lub dziesięć lat, to jest bardzo ważne, by strefa euro miała nowych członków, by była postrzegana jako otwarty klub; po spełnieniu kryteriów dany kraj powinien być tam wpuszczony.
Uważam za rzecz bardzo pozytywną, że Estonia dołączyła do euro w tym roku i myślę, że również w interesie strefy euro leży to, by Polska została pewnego dnia jej członkiem. Polska jest siódmą co do wielkości gospodarką UE i jest to obustronnie korzystna sytuacja, jeśli dołączy do niej taki kraj jak Polska lub inne nowych państwo członkowskie. Dla ekonomistów jest to bardzo jasne i oczywiste.
W Pańskim kraju w połowie prezydencji odbędą się wybory parlamentarne. Czy uważa Pan to za zagrożenie?
W Polsce staramy się oddzielić prezydencję od wyborów i mam nadzieję, że prezydencja będzie w Polsce odbierana tak, jak odbieraliśmy nasze przystąpienie do NATO i do UE – w sposób bezstronny i ponadpartyjny.
Może jestem nadmiernym optymistą, ale w każdym razie dla rządu priorytetem jest prezydencja i jesteśmy wyraźnie zaangażowani w bardzo ciężką pracę, aby służyć interesom Europy. Dlatego też nie mam obaw co do wyborów, mieliśmy w przeszłości przypadki, w których wybory odbywały się w trakcie prezydencji - w Niemczech w 1997 roku, we Francji w 1995 r., w Danii w 1993 roku.
Będziemy wykonywać naszą pracę niezależnie od kampanii wyborczej. Kalendarz prezydencji jest taki, że do ostatniej, grudniowej, sesji Parlamentu Europejskiego obecny rząd poprowadzi prezydencję. Tak więc nie ma problemu, jeśli chodzi o zmianę rządu. Myślę, że istnieje wysoki stopień przewidywalności, ponieważ będziemy znać datę wyborów dużo wcześniej. To coś, z czym musimy się liczyć, ale nie będzie to przyczyną kryzysu.
Rozmawiali: Georgi Gotev i Christophe Leclercq
* Mikołaj Dowgielewicz pracował jako doradca Pata Coxa, gdy ten ostatni był przewodniczącym Parlamentu Europejskiego, jako rzecznik Komisji Europejskiej i jako członek gabinetu byłej wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej, Margot Wallström. Jako polski sekretarz stanu do spraw europejskich, będzie odgrywać kluczową rolę podczas zbliżającej się polskiej prezydencji w UE w drugiej połowie 2011 roku. 












