Reklama
„Dlatego sądzę, że Polsce potrzebna jest zmiana mentalna, dostrzeżenie szans jakie się z tym wiążą, a nie tylko kosztów, które trzeba ponieść” - powiedziała pierwsza polska komisarz (ds. polityki regionalnej)
Huebner podkreśliła, że rozwój zrównoważony jest w unijnej polityce regionalnej ściśle opisany. „Są dwie dyrektywy: ta strategiczna, na poziomie programu i druga, dotycząca poszczególnych projektów, czyli wszystko to, w co polityka regionalna inwestuje, musi być poddane ocenie z punktu widzenia wpływu na środowisko” - powiedziała.
Ponadto – zwróciła uwagę – „związek polityki regionalnej ze środowiskiem jest bardzo silny w związku z tym, że ta polityka inwestuje w projekty, które umożliwiają nam dostosowanie do unijnego prawa”.
Europarlamentarzystka przypomniała, że przed wejściem do UE Polska wynegocjowała dużo okresów przejściowych w dziedzinie ochrony środowiska, m.in. na budowę systemów kanalizacyjnych, gospodarowanie śmieciami, czy w infrastrukturę. „W to wszystko trzeba inwestować, żeby móc spełnić wszystkie unijne normy” – przyznała dodając, że prawie połowa funduszy spójności kierowana jest właśnie na dostosowania polskiej gospodarki w dziedzinie środowiska do „naszych zobowiązań z czasu negocjacji”.
Polska uzyskała w tej dziedzinie dziesięć okresów przejściowych (najwięcej ze wszystkich państw kandydujących wtedy do UE), a najdłuższy z nich (i najdłuższy ze wszystkich ustalonych w czasie negocjacji akcesyjnych Polski) dotyczy zanieczyszczeń powietrza i kończy się dopiero 31 grudnia 2017 roku.
Hubner przypomniała też, że Komisja Europejska była wtedy krytykowana za to, że zgodziła się na tak długie okresy przejściowe dla Polski. „Tymczasem okazuje się, że i tak nie nadążamy i wciąż nie spełniamy tych wszystkich warunków i norm dotyczących np. gospodarki wodnej, tymczasem pojawiają się nowe zobowiązania wynikające ze zmian klimatu” – zauważyła.
W marcu 2007 roku Unia Europejska wyznaczyła na 2020 rok cele ilościowe, tzw. „3x20”, czyli zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych o 20 proc. (w stosunku do roku 1990), zmniejszenie zużycia energii o 20 proc. (w stosunku do zakładanych wcześniej wartości na 2020 rok) i zwiększenie udziału odnawialnych źródeł energii do 20 proc. całkowitego zużycia energii. Natomiast w grudniu 2008 roku przyjęła pakiet klimatyczno-energetyczny, w którym zawarte są narzędzia mające służyć realizacji tych celów.
„W unijnym pakiecie klimatyczno-energetycznym Polska dostała okres przejściowy, jeśli chodzi o aukcje zezwoleń na emisje CO2, ale trzeba się jeszcze ten czas wykorzystać na dostosowanie, zwłaszcza naszego przemysłu, do nowych warunków tak, żeby nie stracił on swojej konkurencyjności” – podkreśliła była komisarz.
Zgodnie z ustaleniami, Polska ma kupować wszystkie pozwolenia na emisje w elektroenergetyce nie od 2013, ale od 2010 roku.
Huebner dodała, że rozwój zrównoważony jest w UE coraz częściej postrzegany także jako czynnik napędzający wzrost gospodarczy. „Dlatego, że on wymaga takich inwestycji, które tworzą nowe miejsca pracy, zwiększają zatrudnienie i konkurencyjność przemysłu” – wyjaśniła.
Zwróciła przy tym uwagę na naklejki umieszczane coraz częstej na produktach, które zawierają informacje o tzw. śladzie środowiskowym, jaki zostawia ich przygotowanie. „Coraz więcej ludzi te naklejki czyta i jeśli nie będziemy reformowali polskiego przemysłu, to za chwilę nikt nie będzie chciał kupować produktu, na którym nie uwidoczniono akceptowalnego społecznie śladu środowiskowego” – przewiduje europosłanka.
Ślad środowiskowy lub ekologiczny (ang. ecological footprint) jest umowną nazwą obszaru Ziemi potrzebnego do zaspokojenia naszych indywidualnych potrzeb życiowych. WWF podaje, że ekologiczny ślad tzw. przeciętnego Polaka wynosi 4 ha, przeciętnego Amerykanina - 9,2 ha, Afrykanina - 1,4 ha. Istnieje jeszcze pojęcie tzw. zrównoważonego śladu ekologicznego, który wynosi 2,1 ha. Przy nim wszyscy mamy równe prawo dostępu do zasobów naszej planety i nie zużywamy więcej zasobów niż Ziemia jest w stanie rocznie odnowić.
Zdaniem Huebner, „element ekonomiczny rozwoju zrównoważonego w kontekście środowiska jest niesłychanie istotny” i dlatego trzeba zrobić wszystko, żeby również w Polsce producenci dostrzegli, że jest to „wielka szansa rozwojowa, wielka szansa na ekspansję na obce rynki”. „Jeżeli nie będziemy przestrzegać wszystkich norm, zwłaszcza tych ograniczających emisję CO2, to grozi to nam wypadnięciem z rynku” – przestrzega była komisarz.
W jej ocenie, jest to nie tylko wymóg formalny, prawny ze strony KE. „Dziś jest to kwestia konkurencyjności, utrzymania się na rynku, bo to nie jest tylko kwestia polityki, ale także świadomości ludzi” – zauważyła Huebner. (bba)












