Reklama
„Ciężko pracowaliśmy, żeby mieć pewność, że nasze propozycje są rozsądne, realistyczne i sensowne. Konsultowaliśmy się z sektorami branżowymi i wysłuchaliśmy ich racji” – powiedział unijny komisarz ds. rybołówstwa Joe Borg. „Wiem, że wiele osób pracujących w sektorze rybołówstwa chce, aby stada ryb eksploatowano w sposób zrównoważony” – dodał i zapewnił, że skorzysta na tym zarówno branża rybołówstwa, jak i całe społeczeństwo.
Komisja podkreśliła ponadto, że - w wyniku rozmów z państwami członkowskimi i sektorem rybołówstwa – w wielu przypadkach zmniejszyła dopuszczalne limity o nie więcej niż 15 proc. wielkości ustalonej w zeszłym roku.
Decyzję w sprawie limitów połowowych na 2010 roku podejmą ministrowie państw członkowskich odpowiedzialni za rybołówstwo na posiedzeniu, które odbędzie się w dniach 14 i 15 grudnia.
W piątkowym komunikacie KE zwróciła uwagę na dużą odpowiedzialność ciążącą m.in. na rybakach. Powinni oni – jej zdaniem - „prowadzić połowy w sposób odpowiedzialny, wracając do portu po wykorzystaniu swoich kwot, stosując selektywne narzędzia połowowe i unikając skupisk młodych ryb”. KE poinformowała, że podjęła już prace nad odpowiednimi przepisami w tej sprawie.
Przedstawiając w piątek wniosek w sprawie limitów połowowych na przyszły rok, Komisja zwróciła uwagę, że ochrona dorsza okazała się – mimo dotychczasowych wysiłków – niedostateczna. Konieczne jest – jej zdaniem - zmniejszenie eksploatacji tych ryb. KE zapowiada, że wielkości całkowitego dopuszczalnego połowu przyjmowane dla poszczególnych obszarów będą zmieniane w zależności od liczebności stada tam występującego.
Komisja podkreśla, że mimo stosowanych od 2002 roku przedsięwzięć na rzecz ochrony dorsza, w zeszłym roku sytuacja uległa pogorszeniu w wodach Morza Północnego, wschodniej części kanału La Manche i cieśninie Skagerrak. Połowy były bowiem największe od 1999 roku, a ponadto od 2005 roku na tych terenach brakuje ryb w okresie tarła i młodych ryb, które uzupełniałyby stado.
Jednak dla polskich rybaków przyszłoroczny limit połowu dorsza - czyli ryby, która daje im w tej chwili największy zarobek – ma być większy o 15 proc. Oznacza to – pisze za „Polska. Dziennik Bałtycki” gdansk.naszemiasto.pl, że będą mogli oni złowić o prawie 6 tys. ton ryby więcej.
Ale ta decyzja nie usatysfakcjonowała polskich rybaków. „Najpierw obcięto nam limity, a potem do tego nałożono kary - cytuje gdansk.naszemiasto.pl Wojciecha Piepera, rybaka z Jastarni. - Co to zatem za powiększenie? Owszem, na papierze ładnie to będzie wyglądało. Kłopot w tym, że to i tak wszystko za mało w stosunku do naszych potrzeb”.
Tymczasem wiceminister rolnictwa, odpowiedzialny w rządzie za rybołówstwo Kazimierz Plocie podkreśla, że rybacy muszą pogodzić się z tym, że unijnego prawa trzeba przestrzegać. „Pocieszające jest to, że limity będą sukcesywnie rosły każdego roku” - dodaje.
Polscy właściciele kutrów chcieliby łowić o wiele więcej. Ich zdaniem, dorszy w Bałtyku jest tyle, że nawet znacznie wyższe limity nie zagroziłyby populacji tych ryb.
Również Komisja przyznaje, że od 2005 r. odnotowano poprawę stanu wielu stad ryb występujących w unijnych wodach, jednak – jak podkreśliła - proces ten jest zbyt powolny. W komunikacie znalazły się ilustrujące to przykłady: podczas gdy w 2005 roku przełowienie stwierdzono w 32 z 34 ocenionych stad, to w tym roku liczba ta spadła do 30 na 35 stad, a liczba łowisk, których zamknięcie postulują naukowcy, spadła z 24 do 17.
KE przyznaje jednak, że stan około 57 stad jest nieznany ze względu na niską jakość danych uzyskanych ze statków rybackich lub niewystarczającą ilość badań. Przyznaje także, że limity połowów w ostatnich latach ustanawiano czasami powyżej poziomów zapewniających równowagę w poławianym stadzie. Ponadto zauważa, że rybacy nie zdołali wystarczająco szybko dostosować się do zmian postulowanych przez naukowców.
Komisja zwraca jednak uwagę, że w związku z poprawą sytuacji, podniesiono limity połowów soli w Morzu Północnym i Zatoce Biskajskiej, a także śledzia występującego w wodach na zachód od Szkocji.
Tegoroczny wniosek nie obejmuje limitów dla stad zarządzanych wspólnie z Norwegią, Islandią, Rosją, Wyspami Owczymi i innymi państwami trzecimi, ponieważ w ich przypadku nie udało się jeszcze osiągnąć porozumienia – poinformowała KE. Zwróciła ponadto uwagę, że tegoroczny wniosek jest znacznie krótszy od zeszłorocznych, ponieważ tymczasowe środki techniczne dotyczące okresów zamkniętych dla połowów, rozmiarów oczek w sieciach i obniżenia ilości odrzutów - przeniesiono do osobnej grupy wniosków. (bea)










