Reklama
Według przewodniczącego Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso, który jest przekonany o konieczności wzmocnienia zarządzania unijną gospodarką, obecny kryzys udowodnił, że instrumenty koordynacji polityki gospodarczej, którymi dysponuje Unia Europejska, nie były dotychczas wystarczająco wykorzystywane, a ponadto ujawnił luki w obecnym systemie zarządzania gospodarczego.
Szef KE przekonywał, że dzięki zaproponowanym w środę mechanizmom Unia będzie w stanie zapewnić spójność kontroli gospodarczej. „To jest logiczne i niezbędne. A dzięki wprowadzeniu systemu zachęt i kar dla płynących pod prąd, będziemy dysponować narzędziami, których będziemy mogli użyć w razie konieczności “ – cytuje wypowiedź Barroso KE w środowym komunikacie.
Nowe sankcje finansowe miałyby dotyczyć wszystkich funduszy, w tym rolnych i regionalnych. Mają bowiem grozić wszystkim 27 państwom członkowskim, a ich wysokość ma być zależna od zamożności kraju.
"Ten limit jest absolutna koniecznością” – przytacza za PAP portal pb.pl ocenę komisarza ds. budżetu Janusza Lewandowskiego, który zapowiedział, że będzie to około 0,1-0,2 proc. PKB.
"Najważniejsze, że ten mechanizm dyscyplinujący gospodarczo UE ma być mechanizmem 27 krajów, a nie tylko strefy euro" – powiedział Lewandowski. Podkreślił, że ma to uchronić Unię przed podziałami, bo byłoby to sprzeczne z interesem Polski, która dopiero zamierza przyjąć euro. "Co jakiś czas zagląda w oczy ryzyko rozchodzenia się na Europę dwóch czy trzech prędkości. Teraz udało się je oddalić " – uważa komisarz..
Propozycja KE zakłada, że sankcje będą obejmować wszystkie unijne fundusze, w tym rolne i dla rybaków, a nie tylko fundusze spójności, jak dotychczas. Bez tej zmiany dotykałyby one bowiem w większym stopniu biedniejsze państwa członkowskie - bo do nich przede wszystkim kierowane są pieniądze z funduszu spójności - natomiast zachodnim krajom UE groziłyby znacznie mniej.
Komisja chciałby, żeby początkowo tylko zawieszać fundusze tak, żeby niesubordynowany kraj miał szansę się poprawić. Odbierane byłyby dopiero wtedy gdyby kraj nie podejmował wysiłków w celu zmniejszenia deficytu. By jednak nie karać ostatecznych odbiorców funduszy (np. rolników otrzymujących dopłaty bezpośrednie), KE proponuje, żeby ukarany kraj „musiał kontynuować wypłaty rolnikom, nawet jeśli nie będzie to mu zwrócone z budżetu UE".
"To muszą być sankcje dla rządu, a nie beneficjentów" - podkreślił Lewandowski. Zwrócił przy tym uwagę, że chodzi nie tylko o rolników, ale też o małe i średnie przedsiębiorstwa czy organizacje pozarządowe.
Dla krajów o zdrowych finansach publicznych KE zapowiada natomiast zachęty. "Muszą być też marchewki, czyli korzyści w postaci rezerwy budżetowej, czyli niewykorzystanych pieniędzy, jako nagrody dla krajów, które sprawują się dobrze gospodarczo" – powiedział Lewandowski. Jego zdaniem, Polska będzie raczej beneficjentem tej marchewki niż narażona na kary, bo wynika to z lepszej niż w innych krajach UE sytuacji budżetowej.
Środowy dokument KE, która koncentruje się na środkach prewencyjnych, to jedynie wstępne propozycje, które mają wzmocnić dyscyplinę budżetową UE; projekty legislacyjne mają być gotowe we wrześniu. "Zapobieganie jest zawsze lepsze niż korekta. Proponujemy szeroki wachlarz sankcji i zachęt, by wzmocnić wiarygodność ram fiskalnych UE. Powinny być one wykorzystane prewencyjnie i uruchamiane na wczesnym etapie" – przytacza pb.pl wypowiedź komisarza ds. walutowych Olli Rehna.
Te propozycje są odpowiedzią na ostatni szczyt UE. Aby powstrzymać kryzys długów, przywódcy UE zgodzili się na czerwcowym spotkaniu na wzmocnienie zarządzania gospodarczego i dyscypliny budżetowej poprzez ustanowienie nowych zachęt, ale również sankcji, dla państw członkowskich nie podejmujących działań na rzecz obniżania deficytów i długów publicznych.
Pakt Stabilności i Wzrostu ogranicza dopuszczalny deficyt budżetowy do 3 proc. PKB, a poziom długu publicznego do 60 proc. PKB – przypomina portal. Podkreśla przy tym, że obecnie obowiązujące regulacje przewidują co prawda sankcje dla krajów niesubordynowanych, ale oceniane są one jako niewystarczające i nigdy nie były użyte.
Byłyby one obejmowane procedurą nadmiernego deficytu, w przypadku zbyt wolnego zmniejszania długu. KE ma opracować kryteria liczbowe. Komisarz Rehn zapowiedział uwzględnienie zarówno wpływu długu prywatnego, o co zabiegały Włochy, jak i zobowiązań wobec przyszłych emerytów, na co naciskała Polska.
Propozycja KE zakłada, że niesubordynowane, należące do strefy euro kraje byłyby już na wczesnym etapie zmuszane do tymczasowego, oprocentowanego depozytu finansowego do czasu aż przyspieszą tempo konsolidacji swych finansów. "Teraz mamy podstawy prawne, by robić to dla strefy euro, ale to powinno być uniwersalnym (czyli dla całej 27) narzędziem dyscyplinującym, które jest sankcją dla ministrów finansów
Lewandowski podkreślił, że sankcje budżetowe to ostateczność i będą uruchamiane dopiero wtedy, kiedy zawiodą środki kontrolne i ostrzegawcze. "Unijny budżet nie może być najważniejszym narzędziem dyscyplinującym, bo jest mały" – uważa komisarz.
W środowym komunikacie KE potwierdza, że począwszy od przyszłego roku, zamierza wiosną sprawdzać projekty budżetów narodowych. W styczniu publikowałaby raport o wyzwaniach ekonomicznych stojących przed UE, a także strefą euro, a w kwietniu państwa członkowskie przesyłałyby do Brukseli swoje programy stabilności i konwergencji oraz tzw. narodowe programy reform. KE oceni je badając zgodność założeń i celów makroekonomicznych i – na podstawie tej oceny - unijna rada ministrów finansów (Ecofin) na początku lipca będzie przyjmować zalecenia dla poszczególnych krajów. Dopiero na tej podstawie kraje będą mogły, w drugiej połowie roku, przyjąć swoje budżety narodowe na kolejny rok.
Olli Rehn podkreślił, że państwa członkowskie będą zobowiązane do przesyłania do Brukseli swoich budżetów dopiero po zatwierdzeniu ich przez parlamenty narodowe. Komisja oczekuje natomiast aktualizowanych co roku planów budżetowych i tzw. projekcji budżetu oraz opisu planowanych polityk i średnioterminowych projekcji głównych danych.
Ponadto KE proponuje wprowadzenie nowego mechanizmu, który ma pomóc utrzymać równowagę makroekonomiczną między krajami członkowskimi, co jest zagrożeniem zwłaszcza w ramach strefy euro. Komisja zamierza opracować wskaźniki, które pozwolą ocenić zagrożenia dla konkurencyjności. Rehn podał dwa przykłady: jednostkowy koszt pracy i rozwój cen na rynku nieruchomości. Komisarz zwrócił uwagę, że gdyby ten system już obowiązywał, to pierwszy wskaźnik ostrzegłby przed złą sytuacją w Grecji, a drugi - w Hiszpanii i Irlandii.
Komisja ma analizować pod tym kątem sytuację w poszczególnych krajach i w razie konieczności kierować zalecenia. Jeśli KE uzna, że sytuacja pod względem konkurencyjności staje się krytyczna, to postawi takie państwo członkowskie w "pozycji nadmiernej nierównowagi". Według Rehna, będzie oznaczało regularny nadzór Ecofinu i Eurogrupy, a także konieczność podejmowania konkretnych działań w celu wypełnienia kierowanych doń zaleceń. "Dla krajów strefy euro mógłby być rozpatrzony wzmocniony mechanizm" - zapowiedział komisarz.
W ocenie Lewandowskiego, propozycje zwiększenia dyscypliny budżetowej w UE dobrze służą Polsce, bo jeśli problemy Grecji rozprzestrzeniłyby się na inne kraje, to trudno będzie liczyć na kolejny duży wieloletni budżet UE. "Jeśli nie będzie zdrowej gospodarczo UE, to będzie problem z korzyściami finansowymi w następnej siedmiolatce" – przewiduje unijny komisarz ds. budżetu.











