W skrócie:
Polska nie blokowała unijnych negocjacji w sprawie przeciwdziałania skutkom zmian klimatu – przekonywał w wywiadzie dla EurActiv.fr Mikołaj Dowgielewicz minister ds. europejskich w rządzie Donalda Tuska.

UKIE

Wyjaśniał natomiast, dlaczego Polska domaga się utrzymania systemu handlu zezwoleniami na emisję gazów cieplarnianych (głównie CO2) w negocjacjach prowadzonych przed grudniowym szczytem klimatycznym w Kopenhadze.

- Dlaczego na ostatnim szczycie UE (29-30 października w Brukseli) kraje członkowskie UE nie doszły do porozumienia w sprawie podziału kosztów walki ze zmianami klimatycznymi?

- Negocjacje blokował w zeszłym tygodniu jeden kraj. Polska nie mogła temu przeciwdziałać. Pracowaliśmy nad propozycją Komisji Europejskiej, która wnioskowała o wypracowanie wspólnego stanowiska Unii Europejskiej. Jednak część państw członkowskich, w tym największe kraje UE, była przeciwna przygotowaniu konkretnej propozycji. Nie piszcie więc, że Polska cokolwiek blokowała.

- Czego domaga się dziś Polska?

- Dziewięć państw UE poszukuje metody sprawiedliwego podziału kosztów ochrony klimatu (zmniejszenia emisji dwutlenku węgla) między wszystkich członków Unii. Nie wydaje nam się, że Bułgaria i Rumunia powinny płacić więcej niż  Dania i Holandia. To byłoby zupełnie absurdalne. Chcemy ustanowienia jasnego powiązania zmniejszania emisji z wysokością PKB.

- Jak Pan ocenia propozycję odejścia od systemu przyznawania jednostek w handlu emisjami?

- Decyzja w tej sprawie podjęła Rada UE ds. środowiska. Jestem zaskoczony tą procedurą.

Jednostki przyznanej emisji (nazywane też jednostkami AAU, którymi dysponują przede wszystkim kraje Europy Środkowej i Wschodniej,) są po porostu odzwierciedleniem wysiłku, który podjęły wcześniej Europy Środkowej i Wschodniej znacząco zmniejszając emisję CO2. Nie widzę powodu, dla którego Unia Europejska z jednej strony ignoruje konieczność rozmów o zmniejszeniu emisji CO2 w Rosji czy na Ukrainie, a z drugiej – chce zmniejszyć kwoty, którymi sama dysponuje. Jesteśmy przekonani, że jednostki przyznanej emisji są obiektywnymi danymi i nie powinny podlegać negocjacjom.

- Czy sądzi Pan, że konkluzje Rady Europejskiej wystarczająco wpłyną na redukcje emisji w Europie Środkowej?

- W konkluzjach szczytu nie ma mowy o redukcji emisji. Dlatego właśnie musimy sobie zapewnić wystarczająco jasne sformułowania określające udział w kosztach (ponoszonych przez każdego z członków UE  na rzecz ochrony klimatu). A to wymaga dłuższej debaty.   

W Polsce nie mamy zbyt dużych możliwości manewru w dziedzinie ograniczenia emisji do 2020 roku dlatego, że mamy nadzieję na silny wzrost gospodarczy i rozwój naszej gospodarki. Jednocześnie struktura polskich mocy nie pozwala nam na szybką redukcję emisji. Wierzę więc, że kraje Europy Zachodniej podejmą wysiłki na rzecz zmniejszenia własnych emisji i nie będą próbowały obniżyć statystyk emisji CO2 wyłącznie dzięki krajom leżącym bardziej na wschód. (bea)

© EurActiv 2003-2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.