W skrócie:
Rozmowa z Bartłomiejem Michałowskim, ekspertem ds. technologii Instytutu Sobieskiego
- Jak sektor Małych i Średnich Przedsiębiorstw przyczynia się do rozwoju polskiej gospodarki?
- Podstawową zaletą firm należących do sektora Małych i Średnich Przedsiębiorstw (MŚP) jest duży stopień ich innowacyjności. Małe firmy są najczęściej zakładane przez ludzi przedsiębiorczych z pomysłem, który chcą w ramach własnego biznesu zrealizować. Przykłady małej przedsiębiorczości mnożą się XIX-wiecznego wynalazcy Alexandra Grahama Bella, po Billa Gatesa, założyciela Microsoftu.
- Czy Polska oferuje jakieś zachęty dla zwiększenia efektywności i innowacyjności MŚP?
- Dla MŚP niezwykle istotne są proste i przejrzyste przepisy. Dla dużych firm piętrzące się wymogi prawne nie są problemem, ponieważ stać je na zatrudnienie sztabu ludzi, który o sprostanie wszystkim przepisom będzie dbał – prawników, księgowych, specjalistów ds. administracyjnych.
Z kolei dla firm małych skomplikowane i często niejasne przepisy stanowią barierę dla rozwoju, ponieważ zamiast koncentrować się na działalności właściwej, muszą wgryzać się w przepisy i zatrudnić księgowego.
Na świecie powstają raporty dotyczące łatwości prowadzenia biznesu na świecie. Polska plasuje się w rankingach pod koniec pierwszej setki [wg Banku Światowego Polska ma 72 miejsce na świecie pod względem łatwości prowadzenia biznesu, zaś pod względem łatwości zakładania firmy 117 – uzup. red.]. To, że Polska się rozwija zawdzięcza tylko innowacyjnej i przedsiębiorczej naturze Polaków.
- Czyli jedyne, co Polska ma do zaoferowania przedsiębiorcom to utrudnienia?
- Ważną pomocą dla MŚP są dziś środki strukturalne. Jednak znowu – ubieganie się o nie stanowi niezwykle skomplikowany proces. Poza tym jest to pomoc unijna, nie polska.
Rzeczywistych zachęt dla przedsiębiorców ze strony państwa polskiego nie ma, zaś najlepszą zachętą byłyby uproszczone przepisy. Kolejne rządy deklarują chęć zaprowadzenia reform, powoływane są nawet specjalne komisje, np. sejmowa komisja „Przyjazne Państwo”, które jednak nie dokonują żadnych zmian.
- Ale przecież mamy już tzw. „jedno okienko”…
- Niewątpliwie „jedno okienko” to była bardzo dobra inicjatywa. Co prawda założenie firmy trwa u nas ok. dwóch dni, nie kilka godzin, jak w niektórych wzorcowych państwach. Należy jednak pamiętać, że założenie firmy to akcja jednorazowa, dopiero potem zaczyna się niekończąca się walka z przepisami.
Rozmawiała Karolina Zbytniewska
