W skrócie:
Rozmowa z Aleksandrą Borowicz z Ośrodka Badań Integracji Europejskiej Uniwersytetu Gdańskiego
- Jakie zmiany w obszarze funkcjonowania unijnego budżetu wprowadził Traktat Lizboński?
- Budżet na mocy Traktatu z Lizbony niweluje dotychczasowy nieklarowny podział na wydatki obowiązkowe i nieobowiązkowe. Wprowadza również zasadniczą zmianę jeśli chodzi o proces podejmowania decyzji w zakresie budżetu. W Traktacie z Lizbony znajduje się zapis zgodnie, z którym Parlament Europejski podejmuje decyzje w tym obszarze na równi z Radą. Oznacza to tyle, że państwa członkowskie nie będą poprzez Radę wpływać czy wyrażać swojego stanowiska w zakresie wydatków.
Równie ważnym elementem jest to, iż wieloletni plan finansowy, czyli Perspektywa finansowa jest dokumentem prawnie wiążącym. Sam proces uchwalania budżetu został uproszczony i obecnie może zostać uchwalony już w trakcie pierwszego czytania.
- Jak Polska odczuje te nowe zasady budżetowe ustanowione przez Traktat Lizboński?
- Polska jest jednym z głównych beneficjentów obecnego budżetu. Jest największym odbiorcą środków na realizację polityki spójności z alokacją sięgającą łącznie 67 mld € w latach 2007-2013, co stanowi niemal 1/5 całości funduszy przeznaczonych na ten cel w ramach UE27.
Odczuwalną zmianą dla Polski oraz innych państw członkowskich będzie brak możliwości, kolokwialnie mówiąc, korzystania z Rady, jako instytucji przekazującej poszczególne stanowiska krajowe. Z drugiej strony, ponieważ Traktat z Lizbony zwiększa rolę parlamentów narodowych, mamy możliwość zgłaszania własnego stanowiska bezpośrednio, a także podejmowania dyskusji w obszarze budżetu.
W kontekście polityki spójności trzeba zwrócić uwagę na to, aby kwestie związane z kohezją nie stały się w tym momencie „mniej ważnym” priorytetem. To właśnie z nich budowana jest infrastruktura w Polsce, która ma nas zbliżyć do krajów rozwiniętych. Nie zapominajmy również, że środki z Funduszu Spójności mają nas wesprzeć w wejściu do strefy euro. Jest to zatem sprawa o wysokim priorytecie. W referendum w 2003 r. nie tylko zdecydowaliśmy o dołączeniu do UE, ale również nieodwołalnie zobowiązaliśmy się do przyjęcia wspólnej waluty. Tym samym, środki finansowe z celów spójności mają nas wesprzeć w tym procesie. W tej chwili natomiast uwaga jest skupiona na pomocy dla krajów strefy euro, w tym Grecji, a wkrótce może Hiszpanii oraz Portugalii.
- Co Polska może dla siebie „ugrać” podczas zbliżających się negocjacji w kwestii przyszłej Perspektywy Finansowej Unii na lata 2014-2020? Można liczyć na wiele, biorąc pod uwagę silną reprezentację negocjacyjną Polski, na czele z komisarzem ds. budżetu Januszem Lewandowskim, Jerzym Buzkiem jako przewodniczącym PE – organu, który przejmie pełną władzę nad budżetem, a także premierem Polski, który będzie wówczas szefem polskiej prezydencji.
- Zanim o tym, co możemy dla siebie wynegocjować, warto przeanalizować sytuację Polski. Stanowisko Komisarza ds. budżetu zajmuje Janusz Lewandowski. Polska jest największym beneficjentem środków spójności. Pozornie pozycja Komisarza Lewandowskiego działa na naszą korzyść, zaś w praktyce może to być negatywnie odbierane. Polskie stanowisko i interes musi być przedstawiany w taki sposób, aby nikt nie zarzucił, że Komisarz Lewandowski „układa” budżet dla Polski lub nowych państw członkowskich. Niezbędne tu będzie wsparcie Przewodniczącego Buzka, który cieszy się niezaprzeczalnym autorytetem w Europie.
W trakcie negocjacji Polska będzie musiała zwrócić szczególną uwagę na to, aby tymczasowe problemy niektórych państw członkowskich, np. Grecji, nie przysłoniły nadrzędnego celu UE jakim jest spójność społeczna i gospodarcza. Jest to zadanie wieloletnie, dlatego też ważne będzie, aby eksponować efektywnie nasze stanowisko, które będzie opierać się na utrzymaniu wysokości środków kohezyjnych w zbliżonej wysokości, co ewidentnie jest zadaniem rządu i europosłów. Komisarz Lewandowski niejednokrotnie podkreślał w swoich wypowiedziach, że jest zwolennikiem utrzymania wielkości budżetu na tych samych poziomach, mimo trudnej sytuacji w Europie. Cele związane z podnoszeniem dobrobytu w nowych krajach Unii postrzega jako priorytetowe. Jednak, w tej chwili jest za wcześnie na szczegółowe rozważania nt. nowej perspektywy finansowej, gdyż zapewne realne prace nad wieloletnim planem zakończą się ok. połowy 2012 r., a obecnie nie nabrały na sile.
Jeśli chodzi o wydźwięk prezydencji i naszego przewodnictwa to tutaj zalecam ostrożność w upatrywaniu możliwości „ugrania” czegoś dla siebie. Polska musi wykazywać się wysokim stopniem dyplomacji, gdyż czas Prezydencji to czas bycia pośrednikiem oraz negocjatorem, a tym samym występowanie jako przedstawiciel państw członkowskich. Trudno tu mówić wprost o naszym narodowym interesie. Doświadczenia poprzednich prezydencji wskazują natomiast, iż bardzo realne jest podkreślenie spraw ważnych dla regionu np. Strategia Morza Bałtyckiego.
Mimo to, wszystkie atuty Polski – nasz Komisarz ds. Budżetu, Przewodniczący PE i nadchodząca prezydencja, działają na naszą korzyść, ponieważ świadczą o dojrzałości polskiego członkostwa w UE. Dodatkowo, ze względu na znaczenie gospodarcze i polityczne Polski w Europie nasi przyjaciele z UE słyszą nasz głos, liczą się z nim i traktują nas jako równorzędnych partnerów. Pozwala nam to zwracać uwagę na najbardziej dla nas żywotne interesy, jak np. finansowanie spójności gospodarczej, co przekłada się na doganianie innych krajów pod względem ekonomicznym, oraz – w przyszłości – na dołączenie do strefy euro.
Rozmawiała Karolina Zbytniewska

