W skrócie:
Dopiero po czerwcowych wyborach Słowacja będąca jednym z członków strefy euro podejmie decyzję w sprawie pomocy dla zadłużonej Grecji – stwierdził premier Słowacji Robert Fico podkreślając, że Ateny - zanim otrzymają słowackie pieniądze - muszą odrobić zadanie domowe z oszczędności.
Premier Fico ma nadzieję, że 12 czerwca wygra wybory parlamentarne. Kwestia pomocy finansowej dla Grecji, kraju o wyższych dochodach i większym bogactwie niż nowy członek Eurolandu, jakim jest Słowacja, stała się jednym z tematów kampanii wyborczej, ponieważ opozycja sprzeciwia się wsparciu dla Aten.
W niedzielę Grecja uzyskała obietnicę ministrów finansów państw strefy euro, że w ciągu najbliższych trzech lat otrzyma od pozostałych członków Eurolandu i z Międzynarodowego Funduszu Walutowego kredyty w wysokości około 100 miliardów euro.
Fico, który wątpi, aby Grecja była w stanie wdrożyć niezbędne działania oszczędnościowe, powtórzył swoje wcześniejsze ostrzeżenie, że słowacki udział w funduszu pomocowym (około 800 milionów euro) nie zostanie przekazany Atenom automatycznie.
„Mój rząd nie wystawi Grecji czeku in blanco“
„Jeśli nie zobaczymy obniżek pensji, emerytur i standardów socjalnych, nie mamy zamiaru rozmawiać z Grecją o dwustronnej pożyczce”, powiedział Fico dodając, iż Ateny muszą wpierw odrobić swoje zadanie domowe.
Ministerstwo finansów stwierdziło, że aby parlament mógł zaaprobować pomoc finansową dla Grecji konieczne będą zmiany ustawy i założeń budżetowych. Niektóre partie opozycyjne plasujące się w sondażach za partią premiera Fico Smer, odrzucają możliwość wsparcia Grecji i domagają się zwołania przed wyborami specjalnej sesji parlamentu. „Takiej pomocy mówimy jasno nie”, stwierdziła Iveta Radicova, kierująca kampanią wyborczą najsilniejszej prawicowej partii opozycyjnej SDKU.
W nocy z poniedziałku na wtorek pakiet ratunkowy dla Aten zatwierdził parlament Francji. W piątek 7 maja w Brukseli spotkają się przywódcy krajów strefy euro, by omówić kwestię pomocy finansowej dla Grecji. (tmw)



