W skrócie:
Do późnego wieczora w niedzielę unijnym ministrom finansów zgromadzonym na nadzwyczajnym spotkaniu w Brukseli nie udało się dojść do porozumienia w sprawie utworzenia stałego mechanizmu ratowania krajów strefy euro borykających się z problemami finansowymi – informowały za PAP media elektroniczne.
Utworzenie Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego zapowiedzieli w nocy z piątku na sobotę szefowie państw i rządów strefy euro na nadzwyczajnym szczycie w Brukseli. Unijni ministrowie mieli w niedzielę tę decyzję zatwierdzić, żeby - jeszcze przed otwarciem rynków finansowych w poniedziałek - uspokoić inwestorów i zapobiec spekulacyjnym atakom na kraje strefy euro, spadkom na giełdach oraz dalszemu osłabieniu euro.
„W poniedziałek nad ranem Europa będzie gotowa do obrony euro” – zapewnił prezydent Francji Nicolas Sarkozy, którego cytuje dziennik.pl. "Będziemy bronili euro niezależnie od kosztów. Mamy do dyspozycji kilka instrumentów, i użyjemy każdego z nich" - zapowiedział z kolei przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso.
Natomiast już w niedzielę Międzynarodowy Fundusz Walutowy zgodził się udzielić Grecji pożyczkę w wysokości 30 miliardów euro. Jest ona częścią pakietu ratunkowego wartości 110 miliardów euro, przygotowanego kraje strefy euro i MFW.
MFW w krótkim oświadczeniu poinformował, że na specjalnym posiedzeniu jego rada wykonawcza zaaprobowała pomoc dla Grecji - trzyletnią pożyczkę typu standby.
Unijni ministrowie finansów starają się przede wszystkim o zapobiec rozprzestrzenieniu się greckiego kryzysu (w pierwszym rzędzie na Hiszpanię czy Portugalię).
„To ważne spotkanie zarówno dla Europejczyków, jak i dla innych. Jesteśmy tu po to, by podjąć decyzję o przyjęciu mechanizmu w celu zagwarantowania stabilność strefy euro, ale także stabilności rynków finansowych” – cytują media słowa francuskiej minister finansów Christine Lagarde.
„Sytuacja jest bardzo poważna.(…) Na pewno mamy do czynienia z poważnymi zagrożeniami w gospodarce światowej wynikającymi z kryzysu greckiego” – przytaczają media wypowiedź polskiego ministra Jacka Rostowskiego, który podkreślił, że taki system jest elementem obrony przeciw obecnemu kryzysowi. Szef resortu finansów zwrócił uwagę, że sytuacja wymaga spójnych działań zarówno na poziomie UE, jak i na poziomie krajowym.
Jeden z wariantów rozpatrywanych na niedzielnym spotkaniu ministrów UE polega na tym, żeby to Komisja Europejska pożyczała pieniądze na rynku, a gwarancji udzielałyby wszystkie kraje członkowskie, czyli byłyby to pieniądze pochodzące z unijnego budżetu.
Na to jednak nie chce się zgodzić Wielka Brytania, która uważa, że ratowanie strefy euro jest obowiązkiem krajów do niej należących. ”Wsparcie euro jest obowiązkiem członków eurogrupy” - uznał brytyjski minister finansów Alistair Darling.
Inna propozycja przewiduje, że obligacje kraju pogrążonego w kryzysie miałby kupować Europejski Bank Centralny. Ten jednak broni swej niezależności i nie zamierza ulegać naciskom politycznym unijnych stolic.
Wysokość funduszu „ratunkowego”, który mógłby być uruchomiony natychmiast, miałaby wynieść około 70 mld euro, co pozwoliłoby wygenerować na rynku kilkakrotnie większe środki.
Podobny instrument – przypominają media za PAP - w wysokości 50 mld euro, istnieje dla krajów spoza strefy euro i został wykorzystały go już Węgry, Rumunia i Łotwa (w połączeniu ze wsparciem Międzynarodowego Funduszu Walutowego).



