W skrócie:
Zebrani na szczycie UE przywódcy państw członkowskich zdecydowali, że do kolejnego spotkania Rady Europejskiej, czyli do 15 października, Irlandia ma czas na podjęcie decyzji dotyczącej ewentualnego powtórzenia referendum w sprawie Traktatu z Lizbony. Uzgodnili też, że proces ratyfikacji ma być w tym okresie kontynuowany.

fot. Komisja Europejska

Irlandia odrzuciła Traktat Lizboński w ogólnonarodowym głosowaniu przeprowadzonym 12 czerwca. 

Premier Irlandii Brian Cowen nie potrafił powiedzieć w Brukseli, czy jego kraj zorganizuje kolejne referendum.  W jego opinii, "nie ma doraźnych rozwiązań ani łatwych decyzji w sprawie sposobu rozstrzygnięcia tego dylematu”. Natomiast minister spraw zagranicznych Micheal Martin zapowiedział, że w październiku Irlandia nie będzie jeszcze w stanie przedstawić gotowego rozwiązania.

W konkluzjach  czwartkowo-piątkowego szczytu podkreślono, że „Rada Europejska odnotowuje ratyfikację traktatu w 19 państwach, a proces ratyfikacji w pozostałych (w Czechach, Szwecji, Holandii, Belgii, Hiszpanii, we Włoszech i na Cyprze) jest kontynuowany”.

Wśród państw, które jeszcze nie ratyfikowały traktatu, największy niepokój budzi sytuacja w Czechach, które już 1 stycznia przyszłego roku przejmą od Francji przewodnictwo w UE.

Na wniosek premiera Mirka Topolanka odnotowano, że „Czechy nie mogą zakończyć procesu ratyfikacji zanim  tamtejszy Trybunał Konstytucyjny nie wyda opinii o zgodności Traktatu Lizbońskiego z czeską konstytucją”. Decyzja Trybunału ma zapaść we wrześniu lub w październiku.

Nicolas Sarkozy, prezydent Francji - która z początkiem przyszłego miesiąca przejmie przewodnictwo w UE - podkreślił, że ratyfikacja Traktatu z Lizbony będzie jednym z priorytetów francuskiej prezydencji. Zapowiedział też, że już 11 lipca złoży wizytę w Dublinie.

Według Sarkozy`ego, ostatecznym terminem, w którym Irlandia powinna przyjąć traktat w drugim referendum jest 1 kwietnia przyszłego roku. Francuski prezydent, popierany przez wielu innych przywódców, uważa bowiem, że traktat powinien wejść w życie przed kolejnymi wyborami do Parlamentu Europejskiego, które mają się odbyć w czerwcu 2009 roku.

Tymczasem Janez Jansza, premier Słowenii, która kończy właśnie swoją prezydencję w UE, zwrócił uwagę, że presja na określenie terminu wyjścia z kryzysu może bardziej zaszkodzić niż pomóc.

Podobnego zdania jest  premier Donald Tusk.  "W interesie Europy leży, aby Traktat z Lizbony został przyjęty, ale nie można używać żadnych form nacisków ani straszaków wobec Irlandii" - powiedział na piątkowej konferencji prasowej.

Zwrócił też uwagę, że unijni przywódcy zaaprobowali - zgłoszoną wraz ze Szwecją - polską ideę Wschodniego Partnerstwa, czyli wzmocnienia wschodniego wymiaru Europejskiej Polityki Sąsiedztwa.

"Rada Europejska z zadowoleniem wita propozycje rozwijania wschodniego wymiaru Europejskiej Polityki Sąsiedztwa, którego celem będzie wzmocnienie polityki UE wobec wschodnich partnerów w dwustronnych i wielostronnych aspektach" – zapisano w końcowych wnioskach szczytu.

"To poważny sukces. Wszyscy zaakceptowali nasz projekt bezdyskusyjnie" – podkreślił Tusk. W jego ocenie, dzięki Wschodniemu Partnerstwu zarówno standardy demokratyczne, jak gospodarcze i administracyjne powinny u wschodnich sąsiadów UE powinny "wznieść się na wyższy poziom". (b)

 

 

© EurActiv 2003-2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.