W skrócie:
„Wynik irlandzkiego referendum wcale nie musi przekreślać szans na wprowadzenie Traktatu Lizbońskiego w życie. Możemy znaleźć rozwiązania, które uwzględnią obawy Irlandczyków, bez konieczności naruszania całej reformy traktatowej” – takie przekonanie wyraził premier Donald Tusk w oświadczeniu wydanym w piątek po ogłoszeniu oficjalnych wyników referendum w Irlandii.
Przeciwko przyjęciu dokumentu głosowało 53,4 proc., za 46,6 proc., a frekwencja wyniosła 53,1 proc. Irlandia jest jedynym krajem UE, w którym konstytucja wymaga ratyfikacji unijnych traktatów w drodze referendum.
Tusk podkreśla poszanowanie dla decyzji Irlandczyków i zwraca uwagę, że Unia opiera się właśnie na poszanowaniu praw każdego narodu i każdego państwa członkowskiego „do wyrażania swojej woli w sprawach o istotnym znaczeniu dla przyszłości Wspólnoty”.
Premier uważa, że za wszelką cenę należy uniknąć scenariusza Unii dwóch prędkości. Jest też zadania, że wynik referendum w Irlandii wymaga przede wszystkim zajęcia stanowiska przez rząd tego państwa, a potem debaty na najbliższym szczycie UE, który rozpoczyna się 19 czerwca.
Debata ta nie powinna jednak - jego zdaniem – stać się pretekstem do pouczania i krytykowania jednego kraju. „Zastanówmy się co uczynić dla lepszego zrozumienia przez Europejczyków traktatu i wynikających zeń korzyści” – zaapelował premier.
„Unia Europejska przechodziła już przez trudne momenty, i za każdym razem wychodziła silniejsza z kryzysu, gotowa do kontynuowania swoich zadań i podejmowania nowych wyzwań. Wierzę, że tak będzie i tym razem” – kończy swoje oświadczenie polski premier.(b)
Źródło: strona internetowa UKIE
