SPONSOR

W skrócie:
Janusz Lewandowski, jako kandydat na polskiego komisarza UE, i polska wizja funkcjonowania UE po wejściu w życie Traktatu Lizbońskiego, to główne tematy poniedziałkowego spotkania premiera Donalda Tuska i przewodniczącego Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso w Brukseli - podały media elektroniczne.

Według Tuska, zarówno on, jak i Barroso mają "podobny pogląd" co do kwalifikacji i kompetencji polskiego kandydata.

„Moje wyobrażenie, jak można polskie możliwości, polskie doświadczenie i doświadczenie Janusza Lewandowskiego wykorzystać tutaj w UE, pokrywają się mniej więcej z tym, jak to ocenia szef KE. Jakie to przyniesie efekty końcowe - bądźmy cierpliwi. Przez wyprzedzanie faktów niczego nie uzyskamy” – cytuje tvn24 wypowiedź polskiego premiera po spotkaniu z szefem KE.

„Cieszę się, że mam w wielu sprawach, także w tej sprawie, podobny pogląd do szefa KE” - dodał Tusk podkreślając, że ze spotkania z Barroso wychodzi "bardzo usatysfakcjonowany".

Janusz Lewandowski, były minister przekształceń własnościowych, jest europosłem PO;  w poprzedniej kadencji Parlamentu Europejskiego był przewodniczącym komisji ds. budżetu. Jego kandydaturę popiera nie tylko Tusk, ale również prezydent Lech Kaczyński.

Barroso - który rozpoczął już nieformalne konsultacje ze stolicami państw członkowskich UE w sprawie składu nowej Komisji Europejskiej - zastrzegł, że z nominacjami trzeba poczekać na "jasność prawną". Oznacza to, że decyzje w tej sprawie zapadną dopiero wtedy, kiedy będzie wiadomo, czy Traktat Lizboński wchodzi w życie, czy też nowa Komisja będzie tworzona na podstawie zapisów traktatu z Nicei.

Tymczasem wejście w życie nowego Traktatu UE wciąż blokuje czeski prezydent Vaclav Klaus, który z podpisem pod aktem ratyfikacyjnym czeka na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego i na unijne gwarancje, że Karta Praw Podstawowych UE nie będzie podstawą do roszczeń majątkowych Niemców sudeckich, którzy utracili swoje mienie w Czechosłowacji na podstawie dekretów Benesza.

Zarówno Komisja, jak i Szwedzi, którzy w tym półroczu przewodniczą pracom UE oczekują, że porozumienie w tej sprawie uda się osiągnąć już na najbliższym szczycie UE, który ma się odbyć  29-30 października w Brukseli. Na to spotkanie unijnych przywódców wybiera się zarówno polski premier, jak i prezydent.

Przedstawiając Barroso dokument dotyczący polskiej wizji funkcjonowania UE po wejściu w życie Traktatu z Lizbony, Tusk bronił roli państw, które będą obejmować przewodnictwo w UE (w tym Polski, która po raz pierwszy będzie sprawować unijną prezydencję w drugiej połowie 2011 roku). Jak powiedział, przewodniczący Rady Europejskiej – tę funkcję o 2,5-letniej kadencji wprowadza Traktat Lizboński - ma być osobą „prowadzącą prace Rady”, a nie „prezydentem Europy”.

„Przede wszystkim podkreślam znaczenie przyszłych państw sprawujących przewodnictwo. Uważamy, że państwa (...) powinny mieć sporo do powiedzenia, bo to zwiększa współodpowiedzialność. To nie jest optowanie za egoizmem narodowym w UE – wręcz przeciwnie. Nasze stanowisko wynika z przeświadczenia, że im więcej mamy odpowiedzialności za całą UE, tym bardziej się faktycznie integrujemy” – argumentował polski premier.

Tusk zaapelował także o to, by kwestie unijnej polityki sąsiedztwa i polsko-szwedzkiej inicjatywy - Partnerstwo Wschodnie, były w gestii nowego komisarza ds. rozszerzenia, a nie wiceprzewodniczącego KE, wysokiego przedstawiciela UE ds. polityki zagranicznej.

„Jestem przekonany, że dobrze byłoby, aby np. komisarz ds. rozszerzenia obejmował także swoimi kompetencjami kwestię sąsiedztwa, w tym Partnerstwa Wschodniego. Jest bardzo ważne, aby te ważne dla UE i regionu sprawy nie były gdzieś na marginesie (zainteresowań) wysokiego przedstawiciela” – tłumaczył premier. Przyznał jednak, że  nie jest to pogląd powszechny w UE, ale – jak dodał – „wydaje się, że mamy tutaj wspólną melodię z panem Barroso”.  (bea)

© EurActiv 2003-2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.