W skrócie:
Czeski rząd przedstawił dwie wersje planu przewodnictwa w UE, które Praga obejmie w styczniu 2009 - na wypadek gdyby do końca roku nie wszystkie państwa ratyfikowały Traktat Lizboński.
Źródło: EurActiv.com
Z uwagi na sytuację w Irlandii, gdzie wynik referendum z 12 czerwca w sprawie ratyfikacji traktatu nadal pozostaje zagadką, Czechy chcą być przygotowane na kierowanie unią bez nowego traktatu. Swoje dwie wersje planu przewodnictwa w UE Czechy przedstawiły w poniedziałek (2 czerwca 2008).
Jak poinformowała czeska agencja informacyjna CTK wicepremier ds. europejskich Alexandr Vondra powiedział dziennikarzom w Pradze, że przedstawiony został także program alternatywny, na wypadek, gdyby traktat nie został ratyfikowany przez wszystkie kraje UE. Rzecznik wicepremiera stwierdził w rozmowie z EurActiv, że dokument zostanie opublikowany w następnym tygodniu.
Czechy także mają jeszcze przed sobą ratyfikację traktatu. Z inicjatywy rządzącej eurosceptycznej partii ODS Senat zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego z prośbą o stwierdzenie, czy traktat pozostaje w zgodzie z konstytucją kraju.
Vondra wyraził poza tym swoje przemyślenia w kwestii unijnej prezydencji swojego kraju, w przypadku gdy traktat jak zaplanowano wejdzie w życie w 2009 roku. Odnosząc się do idei stworzenia nowego przewidzianego w Traktacie Reformującym stanowiska stałego prezydenta UE, który w przyszłości przewodniczyć ma spotkaniom Rady UE, Vondra stwierdził, że nadal odpowiednią role powinien odgrywać szef rządu kraju, który przewodniczy unii.
Jeśli Traktat Lizboński zostanie ratyfikowany zgodnie z planem, Czechy będą pierwszym krajem, który będzie musiał działać w sytuacji jednoczesnego funkcjonowania przyszłego stałego przewodniczącego Rady UE (unijnego prezydenta) i premiera kraju, które sprawuje rotacyjne przewodnictwo w unii. Jak dotąd podział zadań i odpowiedzialności pomiędzy oboma stanowiskami nie jest jasny.
Według Vondry decydujące dla Czech jest znalezienie równowagi pomiędzy zadaniami, jakie zostaną przydzielone państwom UE, istniejącym instytucjom i nowopowstałemu urzędowi.
Czeski wicepremier przedstawił także swoje poglądy na profil roli przyszłego „Mr. Europa”. Według niego stałym przewodniczącym Rady Europejskiej nie powinien być prezydent ani szef rządu żadnego europejskiego państwa. Powinien być moderatorem dyskusji a nie „walcem”, który przygniecie innych swoją osobowością czy siłą swoich idei. Vondra dodał, że na razie nie padły żadne konkretne nazwiska.
Prezydent, który zachowuje się wstrzemięźliwie i działa raczej jako moderator a nie jako osobowość przywódcza, odpowiada wyobrażeniom tych, którzy opowiadają się przeciwko bardziej sfederalizowanej unii.
W minionym tygodniu Czechy, Francja i Szwecja przedstawiły wspólny 18-miesięczny program ich prezydencji. Na pierwszym miejscu znalazło się w nim bezpieczeństwo energetyczne i klimat.
Program obejmujący 17 rozdziałów wytycza kierunki działań trzech następujących po sobie sześciomiesięcznych prezydencji, które obejmą kolejno Paryż, Praga i Sztokholm. Według agencji CTK dalsze szczegóły maja być znane po 16 czerwca. Do tego czasu UE musi zatwierdzić przedstawiony program. (t)
