W skrócie:
Losy traktatu reformującego UE rozstrzygną się być może już 27 października. Tego dnia czeski Trybunał Konstytucyjny na otwartym posiedzeniu zajmie się skargą grupy senatorów kwestionujących zgodność unijnego dokumentu z konstytucją Czech.
O terminie rozprawy trybunał w Brnie poinformował we wtorek 13 października. Jak podano, nie jest pewne, czy tego dnia nastąpi ostateczne rozstrzygnięcie sprawy. Czechy są ostatnim krajem z 27 członków UE, który jak dotąd nie ratyfikował Traktatu Lizbońskiego. Prezydent Vaclav Klaus zwleka ze złożeniem swego podpisu pod dokumentem, który został zatwierdzony znaczną większością głosów przez obie izby czeskiego parlamentu już w pierwszej połowie tego roku.
Były minister spraw zagranicznych Czech Karl Schwarzenberg wyraził ostatnio przekonanie, że Klaus ostatecznie wycofa sprzeciw wobec traktatu i podpisze dokument ratyfikacyjny. Z kolei szef czeskiego rządu Jan Fischer zapewnił, że ratyfikacja nastąpi przed końcem roku.
Zachowanie Klausa spotkało się w wyjątkowo ostrą krytyką w Niemczech. Pojawiły się nawet głosy, że w razie sprzeciwu wobec Traktatu Lizbońskiego Czechy powinny przemyśleć możliwość wystąpienia z unii.
Klaus motywował najpierw swoją zwłokę oczekiwaniem na werdykt Trybunału Konstytucyjnego. Ostatnio zażądał, aby Czech nie dotyczyły zapisy Karty Praw Podstawowych, będącej integralną częścią traktatu. W ten sposób chce ochronić swój kraj przed żądaniami Niemców wypędzonych z Czech po II Wojnie Światowej. Sprawa ta prawdopodobnie będzie jednym z tematów rozmów podczas szczytu UE 29 i 30 października w Brukseli.
W zasadzie niemożliwe jest jednak obecnie uzupełnienie treści traktatu o zapis gwarantujący Czechom wyjątkowe traktowanie w kontekście Karty Praw Podstawowych, ponieważ wymagałoby to powtórnej ratyfikacji dokumentu we wszystkich państwach UE. Łatwiejsze do osiągnięcia jest uchwalenie oświadczenia szefów państw i rządów UE zawierającego podobne gwarancje, jak to miało miejsce w przypadku Irlandii. (tmw)
