W skrócie:
“Nie” w irlandzkim referendum dotyczącym Traktatu Lizbońskiego wywołało głęboki kryzys, który powinien zmusić unijnych przywódców do ponownej analizy podstaw umowy, która ich łączy - uważa dyrektor Centrum Studiów Europejskich i Nauk Politycznych Renaud Dehousse.
Według niego, referendum w Irlandii zbiegło się w czasie z bardzo trudną sytuacją w jakiej już wcześniej znaleźli się unijni przywódcy. Bez ponownego, bardzo głębokiego zastanowienia się nad paktem, który spaja Europejczyków wewnętrznie – uważa Dehousse - Unii Europejskiej grozi ponowny pat. Kryzys, w którym się znalazła jest bowiem zbyt głęboki, żeby dało się go jakoś zaklajstrować.
Przede wszystkim irlandzkie referendum potwierdziło społeczny rozłam w Unii. Jeśli wierzyć pierwszym analizom, to projekt masowo poparty przez elity równie bezapelacyjnie odrzuciły warstwy mniej uprzywilejowane.
Rozkład „nie” ujawnił również rozziew między wsią i miastem, podobny do tego, który miał miejsce we Francji w 2005 roku. Przekaz jest ten sam: szybkie zmiany społeczne i gospodarcze, z którymi mamy obecnie do czynienia, generują społeczny niepokój. (b)
Źródło: EurActiv.fr
