W skrócie:
Problemy wynikające z kryzysu gospodarczego i finansowego, zmiany klimatyczne, bezpieczeństwo energetyczne i handel międzynarodowy, to główne wyzwania wymagające ścisłej współpracy Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych – zgodzili się uczestnicy nieformalnego szczytu UE-USA, który odbył się w niedzielę w Pradze.
W spotkaniu uczestniczyli przywódcy 27 państw członkowskich Unii i prezydent USA Barack Obama, który odbywa swoją pierwszą podróż po Europie.
Szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso zwrócił uwagę, że rozwiązywanie międzynarodowych problemów wymaga współpracy UE-USA. Zaapelował przy tym o "wspólne kształtowanie globalizacji wokół wspólnych wartości, takich jak pokój i wolność". Barosso podkreślił, że obie strony wyraziły gotowość do wzmocnienia stosunków dwustronnych. Przypomniał także, że Unia Europejska i Stany Zjednoczone wspólnie reprezentują aż 60 procent globalnego PKB, a ich handel jest wart 2 miliardy dolarów dziennie.
Przewodniczący KE poinformował, że w czasie praskiego szczytu rozmawiano również o problemach globalnych, takich jak przeciwdziałanie zmianom klimatu, energetyka czy handel. "Tylko współpracując ze Stanami Zjednoczonymi możemy przekonać innych do wysiłków w tym zakresie" – przytacza na swojej stronie internetowej słowa Barroso Polskie Radio.
Również prezydent USA Barack Obama zapowiedział wzmocnienie współpracy transatlantyckiej. "Stosunki UE-USA to kluczowa podstawa postępu na świecie" – cytuje Obamę za PAP wprost.pl.
Amerykański prezydent zaapelował ponadto o przyjęcie Turcji do UE. Podkreślił, że byłby to "ważny sygnał" dla świata muzułmańskiego, który dałby szansę na "zakotwiczenie" Turcji w Europie. Wezwał też kraje europejskie, by zgodziły się przyjąć więźniów z Guantanamo i pomogły w zamknięciu tego więzienia.
Według wiceprzewodniczącego KE Guentera Verheugena, praski szczyt ma duże znaczenie również ze względów ekonomicznych, jest bowiem szansą na utworzenie transatlantyckiej przestrzeni gospodarczej. Jak podało Polskie Radio, w jego ocenie wzrost gospodarczy będzie mógł wzrosnąć o ponad 2 procent, o ile uda się usunąć przeszkody w transatlantyckim handlu.
Verheugen uważa także, że wpływ polityczny Wspólnoty nie odpowiada jej potencjałowi ekonomicznemu, a jej międzynarodowa rola powinna być wzmocniona.
Jedyną deklaracją przyjętą na praskim szczycie było potępienie niedzielnej próby rakietowej przeprowadzonej przez Koreę Północną. Gospodarz szczytu, premier sprawujących przewodnictwo w UE Czech, Mirek Topolanek, (dla którego może to być ostatni szczyt na czele unijnego przewodnictwa, bo jego rząd został odwołany przez parlament w zeszłym tygodniu) cieszył się z tego "konkretnego rezultatu".
Zadowolony był również z wcześniejszej wypowiedzi Obamy o tym, że wobec możliwego zagrożenia nuklearnego ze strony Iranu, projekt tarczy antyrakietowej jest wciąż aktualny. Bagatelizował natomiast drugą cześć wypowiedzi prezydenta USA, który zastrzegł, że jeśli Iran przestanie być zagrożeniem, to tarcza antyrakietowa będzie niepotrzebna.
O elementach amerykańskiej tarczy antyrakietowej rozmawiali też z Obamą po zakończeniu szczytu, zarówno prezydent Lech Kaczyński, jak i premier Donald Tusk. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski zastrzegł jednak po tym spotkaniu, że jest zbyt wcześnie na jakikolwiek deklaracje, bo USA nie zakończyły jeszcze swoich rozmów z Rosją w tej sprawie.
Lech Kaczyński zaprosił też amerykańskiego prezydenta do Polski.
Natomiast premier Tusk poinformował dziennikarzy po spotkaniu z Obamą, że Polska i USA zamierzają ściśle współpracować w światowych negocjacjach klimatycznych, które mają się zakończyć w grudniu w Kopenhadze. (bea)
