W skrócie:
Nicolas Sarkozy, prezydent Francji, która przewodniczy w tym półroczu UE poinformował po rozmowach z prezydentem Rosji Dimitrijem Miedwiediewem, że wojska rosyjskie wycofają się z Gruzji właściwej w ciągu miesiąca.

fot. Komisja Europejska

Nicolas Sarkozy, szef KE José Manuel Barroso i szef unijnej dyplomacji Javier Solana rozmawiali w poniedziałek w Moskwie o wprowadzeniu w życie planu pokojowego, który pozwoliłby zakończyć konflikt  rosyjsko-gruziński. Jeszcze w poniedziałek ze stolicy Rosji pojadą na rozmowy mediacyjne do Tbilisi.

Na wspólnej konferencji prasowej z Miedwiediewem i szefem KE Jose Manuelem Barosso Sarkozy  poinformował, że w ciągu tygodnia powinny zostać zlikwidowane checkpointy z między Poti i Senaki, a do końca września siły gruzińskie wrócą do miejsc stałej dyslokacji. Obserwatorzy ONZ i OBWE będą dalej wypełniać swoją misję. Prezydent Francji dodał, że 15 października w Genewie rozpoczną się międzynarodowe na temat Osetii Płd. i Abchazji.

„Przekazałem list Saakaszwilego ze zobowiązaniem do niestosowania siły. Pracujemy na rzecz pokoju” – powiedział Sarkozy.

Miedwiediew ze swej strony oświadczył, że Moskwa zgadza się wycofać wojska ze strefy buforowej w Osetii Południowej, o ile zostaną tam rozmieszczone siły międzynarodowe. Podkreślił też fakt uzyskania gwarancji Unii Europejskiej w sprawie niestosowania siły przez Gruzję. Rosyjski prezydent zapowiedział jednak, że Rosja nie wycofa się z uznania niepodległości Abchazji i Osetii Południowej.

Tymczasem – jak zapowiadał EurActiv.com - unijni wysłannicy mieli do tego właśnie próbować nakłonić Moskwę. Wiadomo było jednak, że jest to bardzo trudne zadanie.

Unijna „trojka” miała również  przedyskutować z rosyjskimi władzami wysłanie około 200 unijnych obserwatorów w rejon konfliktu. Zastąpiliby oni rosyjskich żołnierzy rozlokowanych w tzw. strefie  buforowej wokół Osetii Południowej. Na razie jest tam jedynie 20 europejskich obserwatorów, którzy pracują pod auspicjami  OBWE.

Unijni wysłannicy mieli też dyskutować o możliwości powołania międzynarodowej komisji śledczej ds. zbrodni wojennych i  okrucieństw, o które oskarżają się obie strony konfliktu.

Konflikt Rosja-Gruzja zapoczątkował 7 sierpnia atak sił gruzińskich na Osetię Południową, która – podobnie jak Abchazja - choć teoretycznie była prowincja Gruzji, cieszyła się dużą autonomią i pozostawała pod wpływem Rosji. Moskwa odpowiedziała zmasowanym atakiem zajmując część terytorium Gruzji i domagając się usunięcia prozachodniego prezydenta Micheila Saakaszwilego. Jak napisał EurActiv.com, Rosja miała nadzieję na przekształcenie Gruzję w kraj wasalny tak, jak to było w czasach Związku Radzieckiego.

Przewodnicząca Unii Francja wynegocjowała z obiema stronami konfliktu zasady zawieszenia broni, jednak Moskwa wciąż nie dotrzymuje warunków umowy, którą podpisała w zeszłym miesiącu. Uznanie przez Rosję niepodległości Abchazji i Osetii Południowej doprowadziło do zacieśnienia więzi Gruzji z Zachodem. Zwołany na 1 sierpnia szczyt UE zdecydował o zawieszeniu negocjacji w sprawie nowej umowy o współpracy UE-Rosja do czasu wypełnienia przez Moskwę wszystkich punktów pokojowego planu i o wysłaniu w rejon konfliktu międzynarodowych obserwatorów.

W czasie nieformalnego spotkania szefów dyplomacji krajów członkowskich UE, które odbyło się w zeszłym tygodniu w Avinionie, francuski minister spraw zagranicznych Bernard Kouchner usprawiedliwiał różnice między tekstem planu pokojowego w języku rosyjskim i gruzińskim „problemem translatorskim”. „To tłumaczenie, jak zwykle” – powiedział zwracając uwagę, że podpisano dokument napisany po francusku, a dopiero potem przetłumaczono na angielski i rosyjski.

Największe wątpliwości budzi fragment, który po rosyjsku mówi o bezpieczeństwie “dla Osetii Południoweji Abchazji”, natomiast w wersji angielskiej - o bezpieczeństwie „w” obu regionach. Dotyczy to tzw. stref buforowych, które Rosja utworzyła na terytorium bezsprzecznie gruzińskim i twierdzi, że są one konieczne dla obrony obu prowincji przed             atakiem ze strony Tbilisi.

W czasie spotkania w Avinionie Polska, Wielka Brytania, Szwecja oraz kraje bałtyckie ponownie domagały się zajęcia bardziej stanowczego stanowiska wobec Rosji, jednak nie zajmowano się kwestią ewentualnych sankcji. Kouchner odrzucił także propozycję rozpatrzenia środków, jaki Unia mogłaby podjąć, o ile  Rosja w dalszym ciągu nie wypełniałaby warunków umowy.  „Jesteśmy zainteresowani  konstruktywnymi realcjami z Rosją. (…) Potrzebujemy +chłodnych głów+. Nie zimnej wojny”- powiedział  José Manuel Barroso w Avinionie. (bea)

© EurActiv 2003-2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.