PARTNER

W skrócie:
Unijny system nadzoru finansowego przyjęty w piątek na szczycie Unii Europejskiej w Brukseli jest dobry dla Polski - uważa minister finansów Jacek Rostowski. Nowy system, który ma zacząć funkcjonować przed końcem przyszłego roku, ma chronić UE przed powtórką kryzysu finansowego.

"Będziemy mieli system, który będzie dla nas bardziej korzystny" – przytacza Gazeta Prawna wypowiedź ministra z konferencji prasowej zorganizowanej w Brukseli po zakończeniu szczytu.

Unijni przywódcy uzgodnili, że powołana zostanie Europejska Rada Ryzyka Systemowego (European Systemic Risk Council - ESRC), w której skład wejdą szefowie 27 banków centralnych i trzy nowe instytucje nadzorcze (obejmujące swoimi kompetencjami banki, rynki, agencje ratingowe, fundusze i ubezpieczenia), złożone z najwyższego szczebla przedstawicieli nadzorów narodowych.

Nowe instytucje nadzorcze, nazywane roboczo władzami, mają harmonizować zasady i koordynować decyzje nadzorów krajowych, ale też mediować – i to w sposób wiążący - wtedy, kiedy wystąpi konflikt między krajowymi organami nadzorczymi.

Umożliwi to rozwiązywanie konfliktów o nadzór nad dużymi grupami między władzami krajów firm-matek i krajami goszczącymi filie ponadnarodowych instytucji, m.in. Polską.

Wobec sprzeciwu Brytyjczyków, na czele Rady nie będzie jednak stał – jak początkowo planowano – szef Europejskiego Banku Centralnego, ale gubernator wybrany przez 27 prezesów banków centralnych - niekoniecznie szef EBC.

Z tego samego powodu nowe „władze” nie będą miały wpływu na narodowe polityki fiskalne krajów członkowskich i będą zobowiązane do "respektowania równowagi kompetencji i finansowej odpowiedzialności".

„ESRC ma brać pod uwagę informacje istotne dla stabilności finansowej i reagować, wydając krajom zalecenia za pośrednictwem unijnej rady ministrów finansów (Ecofin) albo instytucji nadzoru unijnego. Formalnie zalecenia Rady nie miałyby mocy prawnie wiążącej, jednak propozycja przewiduje, że gdyby państwa członkowskie nie chciały się im podporządkować, musiałyby to uzasadnić” – podaje gazeta. Dodaje, że w ramach nacisku mogłaby podawać zalecenia do publicznej wiadomości.

Rostowski uważa, że dla Polski korzystniejsze byłoby połączenie "władzy z odpowiedzialnością". "Niemniej jednak tej odpowiedzialności specjalnie nie ma, także logicznie - wynika z tego - nie będzie władzy sprawczej" – cytuje za PAP „Gazeta Prawna” na swojej stronie internetowej. Minister przyznaje jednak, że „został dokonany olbrzymi krok do przodu".

Zgodnie z decyzją szczytu, "wczesną jesienią" KE ma przedstawić konkretne propozycje legislacyjne, którymi zajmą się rządy państw członkowskich i europosłowie.  (bea)

© EurActiv 2003-2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.