W skrócie:
Prezydent Rosji Dmitrij Miedwediew zapewnił we wtorek we francuskiej telewizji LCI, że Rosja robi „wszystko co w jej mocy, by uniknąć nowej zimnej wojny” i dodał, że „w tej sytuacji piłka jest po stronie Unii”.
„Jeśli Europejczycy chcą degradacji stosunków, to, oczywiście, będą to mieli - powiedział. - Jeśli jednak chcą bronić stosunków strategicznych, co leży w interesie zarówno Rosji, jak i Europy (UE), to wszystko będzie dobrze”.
Agencje podkreślają, że ostre wypowiedzi Dmitrija Miedwiediewa pojawiły się po sprzeciwie całego świata wobec deklaracji Moskwy, która uznała niepodległość Abchazji i Osetii Południowej.
Tymczasem prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili oskarżył Rosję o próbę zmiany granic przy użyciu siły. Powiedział, że Rosja złamała prawo międzynarodowe zabierając Gruzji część jej terytorium.
„Tbilisi nigdy nie zgodzi się na niepodległość Osetii Południowej i Abchazji” – oświadczył gruziński prezydent w telewizyjnym orędziu. Dodał, że podobne decyzje do tej, którą podjął Miedwiediew, wcześniej podejmowali m. in. innymi Stalin i Hitler.
Zdaniem Saakaszwilego konflikt na Kaukazie jest problemem nie tylko Rosji i Gruzji, ale całego świata. „Z nami jest Zachodnia Europa i międzynarodowa opinia publiczna, która nigdy nie uzna niepodległości separatystycznych republik” – powiedział. Gruziński prezydent oczekuje, że Rosja nie pozostanie bezkarna i przewiduje, że czekają ją sankcje polityczne, dyplomatyczne i gospodarcze.
Szef gruzińskiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksandr Łomaja zapewnił, że na ogłoszenie niepodległości przez Abchazję i Osetię Północną Gruzja nie odpowie siłą. „GW” zwraca uwagę, że byłoby to bardzo trudne, bo ponad 30 proc. gruzińskiego terytorium wciąż kontrolują rosyjskie wojska.
Prezydent Rosji Dmitrij Miedwediew oświadczył też, że Moskwa negatywnie odnosi się do perspektywy przyznania Gruzji i Ukrainie Planu na rzecz Członkostwa w NATO (ang. MAP) (o przyznanie Gruzji takiego planu zaapelowali przywódcy Polski, Litwy, Łotwy i Estonii we wspólnej deklaracji). Przestrzegł przy tym Unię Europejską przed "obniżeniem rangi" kontaktów w związku z kryzysem w Gruzji i uznaniem przez Moskwę niezależności Abchazji i Osetii Południowej.
Rosyjski prezydent ostrzegł także we wtorek, że jego kraj może odpowiedzieć na lokalizację tarczy antyrakietowej w Europie „środkami militarnymi”. Na rozmieszczenie elementów amerykańskiej tarczy zgodziły się rządy w Polsce i Republice Czeskiej.
Miedwiediew uważa, że rozmieszczenie przy granicy rosyjskiej elementów amerykańskiej instalacji "w sposób oczywisty" doprowadzi do dodatkowego wzrostu napięcia. „Będziemy musieli jakoś zareagować, oczywiście środkami militarnymi” - przytacza agencja RIA-Novosti słowa Miedwiediewa. (bea)
