W skrócie:
Eurosceptyczna partia irlandzkiego miliardera Declana Ganleya nie jest reprezentowana w polskim parlamencie. Jak pokazują sondaże, mizernie wygląda jak na razie także poparcie wyborców dla tego ugrupowania. Tymczasem oglądając programy informacyjne i publicystyczne telewizji publicznej można odnieść wrażenie, że Libertas jest jedną z najsilniejszych partii politycznych w kraju.

Z zestawienia przygotowanego przez telewizyjne biuro programowe – cytowanego w czwartek przez „Gazetę Wyborczą” - wynika, że między 4 a 10 maja w  programach informacyjnych „Jedynki”, w bloku dotyczącym kampanii wyborczej, najczęściej pojawiały się PO (9 razy ) i PiS (8). Na trzecim miejscu uplasował się w tej klasyfikacji  Libertas, który był obecny w programach tej stacji aż 7 razy.  

W audycjach publicystycznych programu drugiego telewizji publicznej partia Ganleya otrzymała najwięcej czasu antenowego – 6 minut i 55 sekund. To o 25 sekund więcej od PO i aż o 2 minuty i 5 sekund więcej od największej partii opozycyjnej PiS.  W TVP Info Libertas także jest trzeci pod względem antenowej obecności – tym razem za PiS i PO.

Dane te potwierdzają w znacznym stopniu oskarżenia „Gazety Wyborczej” i „Dziennika”, które zarzuciły związanemu z  Ligą Polskich Rodzin (LPR) p.o. prezesowi TVP Piotrowi Farfałowi promowanie Libertasu na antenie publicznych kanałów. To właśnie na listach Libertas Polska startują w czerwcowych wyborach do europarlamentu byli działacze LPR. Jeden z reporterów telewizyjnych "Wiadomości" miał powiedzieć „Gazecie Wyborczej”, że zamysł Farfała polega na tym, by „dzień w dzień główny dziennik telewizji publicznej pokazywał, że Libertas Polska to druga po rządzącej Platformie siła polityczna w kraju”.

Według dziennikarzy, z którymi rozmawiała „Gazeta” szef „Wiadomości” Jan Piński staje na głowie, by wykreować nowe materiały informacyjne, których jedynym celem jest możliwość wystąpienia przed kamerami któregoś z polityków Libertasu.

W odpowiedzi na teksty „Dziennika” i „Gazety Wyborczej” p.o. prezes TVP wydał oświadczenie: "Sugestie niektórych dziennikarzy mediów konkurencyjnych wobec TVP i kapitałowo niepolskich o konieczności promowania tylko dwóch najważniejszych partii politycznych uznaję za niedopuszczalną formę nacisku niemieszczącą się w ustroju demokratycznym". Farfał  podkreślił, że TVP podczas kampanii prezentuje wszystkie 10 zarejestrowanych partii.

Przeciwko dyskryminowaniu ich komitetu wyborczego w telewizji publicznej zaprotestowała w liście do Farfała CentroLewica "Porozumienie dla Przyszłości". Pełnomocnik wyborczy CentroLewicy Arkadiusz Kasznia zwrócił uwagę, że telewizja publiczna nie zapewnia równego dostępu do anteny komitetom wyborczym.  Jako przykład podał program "Karty na stół" w TVP1, w którym gośćmi byli przedstawiciele PO, PiS, SLD, PSL i Libertas Polska. Kasznia podkreślił, że w przeciwieństwie do CentroLewicy, Libertas nie ma swoich przedstawicieli w parlamencie, a stał się "ważnym podmiotem w programach publicystycznych telewizji publicznej".

Piotr Farfał został mianowany na p.o. prezesa TVP pod koniec ubiegłego roku przez radę nadzorczą telewizji publicznej  głosami jej członków rekomendowanych do tego grona przez Samoobronę i LPR. Farfał zastąpił na tym stanowisku Andrzeja Urbańskiego, któremu zarzucano z kolei faworyzowanie na antenie polityków PiS.  (tmw)

© EurActiv 2003-2010. Wszelkie prawa zastrzeżone.