W skrócie:
Premier Donald Tusk przybył do Brukseli, gdzie w czwartek będzie uczestniczył w szczycie Unii Europejskiej poświęconym m.in. walce z kryzysem i planom zarządzania gospodarczego we wszystkich 27 państwach UE – podały za PAP media elektroniczne.

źródło: KE

Spotkanie Rady Europejskiej będzie wyjątkowo trwało tylko jeden dzień - z inicjatywy jej przewodniczącego Hermana Van Rompuya - i rozpocznie się o godz. 10.

W środę późnym wieczorem Tusk wziął udział we wspólnej kolacji przywódców państw należących do Europejskiej Partii Ludowej (EPP) na zamku Bouchout w Maise pod Brukselą.

Unijny szczyt ma zdominować tematyka gospodarcza: przywódcy państw i rządów będą dyskutować przede wszystkim o strategiach związanych z wychodzeniem z kryzysu gospodarczego i o wpływie cięć w deficytach budżetowych państw UE na gospodarkę.

"Na pewno będą rozmowy o tym, na ile różne rozwiązania na forum globalnym i europejskim mogą stymulować wzrost gospodarczy, a które mogą go hamować" – cytuje Onet za PAP wypowiedź ministra. Zdaniem Dowgielewicza, dla Polski "najważniejsza na szczycie będzie kwestia tego, czy będzie instytucjonalizacja strefy euro".

Nasz kraj jest wśród przeciwników tworzenia elitarnej grupy państw-członków unii walutowej, czyli wprowadzania odrębnych zasad rządzących gospodarką, obowiązujących wyłącznie w strefie euro. Zwolennikiem takiego rozwiązania jest  prezydent Francji Nicolas Sarkozy.

"Polska nie była przychylna temu pomysłowi (instytucjonalizacji strefy euro) i mamy nadzieję, że ten projekt nie zostanie zrealizowany" - podkreślił Dowgielewicz.

Według projektu dokumentu końcowego czwartkowego szczytu UE, przywódcy państw członkowskich godzą się na przedstawianie swoich planów budżetowych Komisji Europejskiej już od przyszłego roku. Na kraje, które nie będą się starać o równoważenie budżetu, mają być nakładane sankcje karne.

Przeciwstawia się temu jedynie Wielka Brytania. "Nie do zaakceptowania jest, by z powodu kryzysu wzmacniać władzę Unii Europejskiej nad narodowymi budżetami" - oświadczył we wtorek lider brytyjskich konserwatystów w Parlamencie Europejskim Timothy Kirkhope.

Decyzje zawarte w projekcie ustaleń czwartkowego szczytu są częścią działań podejmowanych przez UE, które mają na celu rozproszenie obaw rynków finansowych i zapewnienie ich, że polityka fiskalna krajów członkowskich zapobiegnie powtórzeniu się kryzysu, jaki dotknął Grecję.

Projekt ten przewiduje także, że wszystkie państwa Unii powinny przyjąć prawo umożliwiające przestrzeganie zasad budżetowych UE zawartych w Pakcie Stabilności i Wzrostu. Ogranicza on m.in. dopuszczalny deficyt budżetowy do 3 proc. Produktu Narodowego Brutto (PNB), a poziom długu publicznego do 60 proc. PNB.

"Chodzi o to, żeby uniknąć w przyszłości sytuacji kryzysowych i żeby wzajemnie tworzyć większą presję na reformy" - wyjaśnił Dowgielewicz. Potwierdził przy tym, że na szczycie odbędzie się dyskusja o ewentualnych sankcjach za łamanie wspólnie uzgodnionych zasad. "Nie należy tu wykluczać żadnego scenariusza, także zmiany Traktatu (Lizbońskiego), jeśli to będzie konieczne" - zaznaczył.

Dodał, że sankcje mogą polegać nawet na czasowym zawieszeniu prawa głosu w Radzie Unii Europejskiej. "Dla nas jest istotne, żeby te sankcje były uniwersalne, czyli żeby w równy sposób odnosiły się do każdego kraju - najbogatszego i najbiedniejszego, największego i najmniejszego. Myślę, że w tym kierunku ta dyskusja idzie" - podkreślił minister.

Według projektu ustaleń szczytu, przywódcy UE zgodzą się też na nałożenie na instytucje finansowe opłat przeznaczonych na walkę z kryzysem. Szczegóły ustali Komisja Europejska. Według ministra, tematem czwartkowych rozmów w Brukseli będzie też strategia Europa 2020, którą przywódcy mają ostatecznie przyjąć pod nową nazwą "Strategia na rzecz wzrostu i zatrudnienia". W ocenie Dowgielewicza "z polskiej perspektywy dobrze to wygląda".

Do państwa członkowskie mają przedstawić narodowe plany realizacji nowej unijnej strategii gospodarczej.

Przywódcy maja też potwierdzić decyzję ministrów finansów o przyjęciu Estonii od nowego roku do strefy euro. Wciąż nie wiadomo jednak, czy oficjalnie ogłoszą rozpoczęcie negocjacji członkowskich z Islandią. Zastrzeżenia zgłaszają wciąż bowiem Wielka Brytania i Holandia, których obywatele na skutek kryzysu finansowego stracili majątki w islandzkich bankach.

Rada Europejska ma ponadto przyjąć deklarację o zaostrzeniu europejskich sankcji wobec Iranu, którą w poniedziałek w Luksemburgu uzgodnili unijni szefowie dyplomacji.

© EurActiv 2003-2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.