W skrócie:
Uczniowie stołecznych szkół pomalowali ostatnią z tysiąca kostek symbolicznego domina, które runie w stolicy Niemiec w 20. rocznicę upadku muru berlińskiego – poinformowało Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Polsce.

Happening odbył się w zeszłym tygodniu w Punkcie Informacyjnym Unii Europejskiej w Warszawie.

Już 7 listopada tysiąc kolorowych, styropianowych płyt wysokich na 2,5 metra, szerokich na metr i o prawie półmetrowej grubości, zostanie ustawionych wzdłuż fragmentu dawnej linii muru berlińskiego - od budynku Reichstagu do Placu Poczdamskiego.

W 20. rocznicę zburzenia muru berlińskiego, 9 listopada, symboliczne kostki domina runą jak mur dzielący miasto przez dziesięciolecia. Niemiecki rząd federalny i władze Berlina planują uroczystości pod hasłem „Europa zjednoczona i wolna”. Ich kulminacją będzie symboliczna inscenizacja nawiązująca do końca komunizmu w Europie.

„Tego dnia będziemy świętować nie tylko upadek muru berlińskiego, ale również upadek komunizmu i odzyskanie wolności przez ludzi, żyjących w Europie wschodniej i centralnej” – powiedziała p.o. dyrektor Przedstawicielstwa KE w Polsce Marie-Therese Duffy-Haeusler.

Podkreśliła przy tym, że udział przedstawicieli polski w berlińskich uroczystościach jest bardziej niż oczywisty, bo Polacy tak wiele dla wolności i zniesienia podziałów w Europie, których symbolem był Mur Berliński.

Pierwszą, „polską”, kostkę od strony Reichstagu popchnie – uruchomiając proces -  były przywódca Solidarności Lech Wałęsa, a od Placu Poczdamskiego - przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek.

Większość z tysiąca kostek pomalowały dzieci niemieckie, ale – jak powiedział dziennikarzom Rafał Rudnicki z Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Warszawie  - poza Niemcy trafiło łącznie około 20 z tego tysiąca. „Część z nich była malowana w krajach, w których wciąż stoją jakieś mury dzielące społeczeństwa, m.in. w Korei Południowej i na Cyprze” – cytuje za PAP jego słowa Onet.pl.

Jedną z kostek berlińskiego domina – wspólnie z dziećmi – pomalował w siedzibie Komisji Europejskiej w Brukseli szef Komisji Jose Manuel Barroso. Po jednej otrzymały też przedstawicielstwa KE w Paryżu, Londynie i właśnie w Warszawie. Polsce przypadły łącznie trzy kostki; dwie z nich zostały pomalowane już wcześniej - 4 czerwca, w rocznicę historycznych wyborów z 1989 roku.

Rudnicki podkreślił, że organizatorzy nie narzucali zaproszonym do malowania dzieciom żadnego motywu, który miałby znaleźć się na kostce. "Zostawiliśmy młodym ludziom absolutną dowolność" - zapewnił.

Na jednej ze ścian kostki, w namalowany mur z cegieł, uczestniczące w happeningu uczennice Szkoły Podstawowej nr. 289 im. Henryka Sienkiewicza i Liceum Sióstr Nazaretanek wkomponowały słowa refrenu utworu Jacka Kaczmarskiego „Mury”: "Wyrwij murom zęby krat, zerwij kajdany, połam bat, a mury runą, runą, runą i pogrzebią stary świat".

Na przeciwległej ścianie znalazło się wyrastające z pękniętego muru drzewo, które zamiast liści ma odciśnięte dłonie młodych uczestników akcji. Innym motywem, który znalazł się na kostce było gniazdo, z którego zrywały się do lotu symbolizujące wolność ptaki.

„Dłonie to symbol naszego zjednoczenia; tego, że łączymy się, by pokazać naszą dumę z tego, że jesteśmy wolni, a także by pokazać, że jesteśmy wdzięczni tym, którzy o tę wolność walczyli” – tłumaczyła Aleksandra Witkowska ze Szkoły Sióstr Nazaretanek.

"Drzewo to symbol nas - młodych ludzi - którzy wyrastamy na tym murze i będziemy wzrastać, pamiętając o nim, ale jednocześnie burząc go korzeniami" – przywołał Onet.pl za PAP wyjaśnienie również innej uczennicy z tej samej szkoły - Marty Wiejak.

Budowę prawdziwego muru berlińskiego rozpoczęto nad ranem 2 sierpnia 1961 r. z inicjatywy komunistycznych władz NRD – przypomina Przedstawicielstwo KE w Polsce na swojej stronie internetowej. Pierwotny system zasieków szybko przekształcono w 43-kilometrową zaporę o wysokości 3,65 m i grubości półtora metra. Mur podzielił miasto na dwie części (cała konstrukcja okalająca Berlin Zachodni liczyła 155 km długości) na 28 lat.

„Klasa robotnicza wzniosła ten mur, aby już żaden wróg nie przedostał się już do Niemieckiej Republiki Demokratycznej” – triumfalnie mówił przywódca ZSRR i pomysłodawca budowy muru, pierwszy sekretarz KPZR Nikita Chruszczow. Komunistyczna propaganda przedstawiała mur jako zaporę przed kapitalizmem, ale naprawdę miał on powstrzymać masowe ucieczki mieszkańców NRD na zachód. Zanim w 1961 r. stanął mur, co roku do zachodniej części Berlina przekradało się ponad sto tysięcy ludzi.

Od momentu ustawienia pilnie strzeżonego muru, liczba ucieczek radykalnie zmalała, a próby przedarcia się na drugą stronę stały się śmiertelnie niebezpieczne: w czasie, kiedy mur stał, enerdowscy pogranicznicy zastrzelili około 100 osób próbujących uciec do Berlina Zachodniego. (bea)

© EurActiv 2003-2010. Wszelkie prawa zastrzeżone.