W skrócie:
W 20. rocznicę upadku muru berlińskiego mur runął jeszcze raz, tym razem symbolicznie. Ustawiony był bowiem nie z betonowych płyt, jak ten oryginalny, a z dużych, styropianowych kostek domina pomalowanych przez dzieci z całego świata. I tym razem – jak przed 20 laty - mechanizm demontażu uruchomił Lech Wałęsa.

źródło: KE w Polsce

„Pokazaliśmy Niemcom, jak należy walczyć, by skończyć ten system” – powiedział zanim, wspólnie z byłym premierem Węgier Mikloszem Nemethem i młodzieżą z obu krajów, pchnął pierwszą kostkę domina. Pomalowali ją uczniowie z polskiej klasy berlińskiej szkoły - była tam biało-czerwona mapa Polski, Okrągły Stół, Pomnik Poległych Stoczniowców i sylwetka papieża Jana Pawła II. 

Domino złożone z 1000 kolorowych styropianowych bloków ustawiono wzdłuż linii prawdziwego muru na 1,5 km odcinku od Reichstagu do Pl. Poczdamskiego.

„To naród niemiecki, inne narody wymusiły na politykach decyzje, które musieli podjąć, a nie ich mądrość, chęci jakieś” – zauważył legendarny przywódca „Solidarności”. Wałęsa dodał, że "jeśli z tego zwycięstwa wyciągniemy właściwe wnioski, to zbudujemy Europę pokojową, dobrobytu, sprawiedliwą, solidarną". Tę wypowiedź laureata Pokojowej Nagrody Nobla przytaczała większość polskich mediów elektronicznych.

Happening domina był kulminacyjnym momentem  "Święta wolności" - obchodów 20. rocznicy pokojowej rewolucji w byłej NRD, która doprowadziła do zakończenia podziału Niemiec i Europy.  Uczestniczyły w nim – mimo deszczu – tysiące berlińczyków oraz szefowie wielu państw i rządów oraz szef KE José Manuel Barroso i przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek.

Jak podała tvn24, wcześniej, na placu Paryskim po wschodniej stronie Bramy Brandenburskiej, odbył się koncert orkiestry opery berlińskiej pod batutą Daniela Barenboima. W programie znalazł się m.in. utwór pt. "Ocalony z Warszawy" Arnolda Schoenberga.

Po koncercie oficjalni goście przeszli przez Bramę Brandenburską na jej zachodnią stronę. Tam głos zabrali przedstawiciele czterech państw alianckich: Rosji, USA, Francji i Wielkiej Brytanii. Na koniec głos zabrała kanclerz Niemiec Angela Merkel.

Według tvn24.pl, powołującej się na PAP, niemiecka kanclerz przyznała, że Niemcy "Niemcy nie byli pierwszymi", którzy przyczynili się do upadku komunizmu, a "uczestniczyli w tym, co się działo". Podkreśliła, że "bez sąsiadów z Europy Środkowo-Wschodniej byłoby nie do pomyślenia".

„Bardzo cieszymy się, że w naszym gronie jest Lech Wałęsa” - powiedziała przypominając, że "Solidarność była odważnym ruchem, który także dlatego tak bardzo uderzył w komunistyczny reżim, że wywodził się z środowiska robotniczego". Zwróciła też uwagę, że "swój los we własne ręce" wzięli wtedy razem polscy robotnicy i intelektualiści. „Było to dla nas niezwykłą zachętą. Minęło sporo czasu, zanim w innych krajach także załamał się komunizm czy socjalizm - jakkolwiek by go nazwać” – dodała niemiecka kanclerz.

Merkel podziękowała też ówczesnemu przywódcy ZSRR Michaiłowi Gorbaczowowi, którego polityka przyczyniła się do upadku komunizmu. Podkreśliła, że od kiedy doszedł on do władzy, wiadomo było, że w Związku Radzieckim coś się zmienia. „Wiedzieliśmy, że tam musi się coś zmienić, żeby u nas zmieniło się coś więcej. Pan to wszystko umożliwił. Pan pozwolił bardzo odważnie, żeby te sprawy się działy i to przekroczyło znacznie nasze oczekiwania” – powiedziała niemiecka kanclerz.

Wywodząca się z NRD Merkel dodała, że upadek muru był jednym z najszczęśliwszych momentów w jej życiu, ale też "zobowiązaniem na XXI wiek". „W naszych rękach leży przezwyciężenie także granic naszych czasów, tak jak w 1989 roku udało się tego dokonać w tym podzielonym mieście” – podkreśliła kanclerz Niemiec.

Amerykańska sekretarz stanu Hillary Clinton przypomniała zasługi nie tylko Polaków, ale również obywateli państw bałtyckich oraz byłej Czechosłowacji i NRD.

„Ta noc została zbudowana staraniami tak wielu: (...) pamiętamy Polaków, którzy rozpoczęli walkę o wolność, kampanię, której początkiem był strajk w Stoczni Gdańskiej, a zakończeniem - upadek systemu tyranii. Pamiętamy polskiego papieża, który wyrażał dążenia ludzi Europy i świata” – powiedziała Clinton.

Natomiast prezydent USA Barack Obama podkreślił, że 20. rocznica obalenia muru berlińskiego daje nadzieję tym, którzy wierzą, że "mury mogą rzeczywiście runąć". Według  gazeta.pl, w wyemitowanym w Berlinie nagraniu wideo powiedział też, że "nie może być silniejszej afirmacji wolności" niż widok ludzi obalających mur. Dodał, że "niewielu spodziewało się", że Niemcy będą pewnego dnia rządzone przez kobietę pochodzącą z NRD, a Stany Zjednoczone przez "człowieka o korzeniach afrykańskich".

Prezydent Rosji Dmitrij Miediwediew wyraził nadzieję, że konfrontacja należy już do przeszłości. Zwrócił przy tym uwagę, że "pokojowa droga do niemieckiej jedności byłaby niemożliwa bez otwartości na pokój, jaką 20 lat temu wykazała się Rosja".

„Ani ZSRR, ani NRD nie ma już na mapie, ale pozostały miliony ludzi, którzy w nich żyli i dorastali, którzy uczciwie pracowali, wychowywali dzieci i wnuki” – cytuje za PAP rosyjskiego prezydenta tvn24. pl.

Prezydent Francji Nicolas Sarkozy powiedział z kolei, że upadek muru był decydującym krokiem na drodze do zjednoczonej i pokojowej Europy. Podziękował berlińczykom, podkreślając, że to oni "zburzyli ten mur hańby". „Jeśli jestem szczęśliwy, że dziś mogę tu być, to dlatego, że upadek Muru Berlińskiego był wyzwoleniem, a dziś służy nam jako wezwanie do zwalczania ucisku i burzenia murów, które nadal dzielą świat, dzielą miasta, regiony i narody” - powiedział prezydent Francji.

Natomiast brytyjski premier Gordon Brown podkreślił odwagę berlińczyków, którzy dzięki niej  zmienili świat. „Mieszkańcy Berlina ośmielili się marzyć w ciemnościach i w końcu udowodnili, że zwarty naród może osiągnąć wszystko” – powiedział.

Według przewodniczącego KE Barroso, którego cytuje KE w poniedziałkowym komunikacie, „upadek muru berlińskiego symbolizuje nie tylko obalenie ustroju totalitarnego w Europie Środkowej i Wschodniej, ale także zjednoczenie Niemiec i całej Europy”. „Był to prawdziwie historyczny moment, przypominający mi pod wieloma względami portugalską rewolucję z 1974 r., której doświadczyłem w wieku 18 lat jako student” – powiedział Barroso wspominając 9 listopada 1989 roku.

„W 1989 r. Europa uległa transformacji, a obalenie muru berlińskiego było jednym z najważniejszych symboli naszych czasów”- dodała wiceprzewodnicząca KE odpowiedzialna za stosunki międzyinstytucjonalne i strategię komunikacji społecznej, Margot Wallstroem. (bea)

© EurActiv 2003-2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.