W skrócie:
W debacie poświęconej wynikom ostatniego szczytu UE, posłowie do Parlamentu Europejskiego podkreślali konieczność zajęcia się prawdziwymi problemami obywateli, uszanowania wyników irlandzkiego referendum, ale także dalszej ratyfikacji Traktatu. Podsumowano też osiągnięcia Słowenii, która z początkiem lipca kończy swoje półroczne przewodnictwo w Unii.
Dziękując za współpracę z Parlamentem Europejskim, premier Słowenii Janez Jansza wymienił najważniejsze ustalenia, które udało się zawrzeć pod słoweńskim kierownictwem w Radzie: rozszerzenie strefy euro o Słowację, usunięcie ostatnich barier w strefie Schengen, inauguracja Roku Dialogu Międzykulturowego, ustanowienie Uniwersytetu Eurośródziemnomorskiego w Słowenii, decyzja o lokalizacji EIT w Budapeszcie, ustanowienie Europejskiego Dnia Morza, rozpoczęcie drugiego cyklu wdrażania Strategii Lizbońskiej i wprowadzenie piątej swobody, czyli przepływu wiedzy.
Uzupełniając listę sukcesów dodał porozumienie w sprawie realizacji projektu Galileo, liberalizację rynku energii elektrycznej i gazu oraz wypracowanie stanowiska w sprawie Bałkanów Zachodnich.
Mówiąc o efektach czerwcowego szczytu UE Jansza powiedział, że wynik referendum w Irlandii dowodzi kryzysu w postrzeganiu Unii Europejskiej i unijnej tożsamości. "W celu wzmocnienia wspólnej tożsamości ludzie muszą identyfikować się z czymś, co jest wspólne, na przykład z piłką nożną. Mecz piłkarski UE - Ameryka Łacińska wzbudziłby niewątpliwie zainteresowanie medialne i cieszyłby się dużą oglądalnością" - żartował Jansa.
Po to, by funkcjonować bardziej demokratycznie i efektywnie Unii Europejskiej potrzebne są nowe rozwiązania instytucjonalne. Unijni przywódcy uzgodnili, że do października Wspólnota ma zastanawiać się nad tym co robić dalej, trzymając się trzech podstawowych ustaleń: rozwiązanie kryzysu nie może polegać na podważaniu zapisów Traktatu Lizbońskiego; proces ratyfikacji powinien być kontynuowany, a głos Irlandczyków - wysłuchany, zwłaszcza, że nie jest to pierwszy raz, kiedy odrzucono propozycje zmian traktatowych.
Rada Europejska określiła też działania w obszarach, które będą decydować o jakości życia obywateli UE w tym stuleciu: walka z ubóstwem, a zwłaszcza decyzje zmierzające do złagodzenia skutków wysokich cen żywności, paliw i energii, bezpieczeństwo obywateli, wzmocnione dzięki objęciu nowych państw członkowskich systemem Schengen i wdrożeniem systemu SIS-II do 2009 roku, a także przeciwdziałanie zmianom klimatycznym, czemu służyć będzie przyjęcie pakietu klimatyczno-energetycznego.
Przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso zwrócił uwagę w swoim wystąpieniu, że wbrew obawom, obrady ostatniej Rady Europejskiej dowodzą, że Unii udaje się przezwyciężać kryzys bez poczucia dramatyzmu. W jego ocenie, na spotkaniu unijnych przywódców panowała atmosfera konsensusu, nikt nie kwestionował korzyści z Traktatu i nie negował konieczności dalszej ratyfikacji.
Rada podjęła decyzję o wsparciu dla najbardziej dotkniętych sytuacją na rynku żywnościowym i paliwowym, przede wszystkim poprzez udzielenia pomocy krajom rozwijającym się oraz sektorowi rybołówstwa. Uznano, że państwa członkowskie mają swobodę działań w zakresie środków w ramach polityki socjalnej i podkreślono, że pakiet klimatyczno-energetyczny zyskuje na znaczeniu, gdyż pozwoli uodpornić się na wahania cen ropy dzięki zmniejszeniu zależności energetycznej Europy i zwiększeniu dywersyfikacji źródeł energii.
Występując w mieniu grupy EPP-ED Hartmut Nassauer ocenił, że kryzys w Unii sięga głębiej niż kwestia Traktatu Lizbońskiego. Kryzys to – jak powiedział - nastawienie Unii do obywateli i obywateli do Unii. Obywatele odrzucają UE wobec czego musi ona rozpocząć poszukiwanie przyczyny tej sytuacji w Radzie, Komisji i Parlamencie. Niemiecki europoseł powiedział, że Bruksela coraz bardziej "denerwuje" obywateli, jest postrzegana jako biurokracja, która odgórnie narzuca rozwiązania. Jego zdaniem, potrzebna jest nowa kultura subsydiarności - trzeba zostawiać odpowiedzialność państwom członkowskim. Według Nassauera to, że Rada chce dać sobie czas na refleksję i zająć się traktatem dopiero w październiku jest działaniem prawidłowym.
Również Martin Schulz (PSE) uznał, że UE i rządy państw członkowskich są daleko od codziennych spraw obywateli. Niemiecki socjalista zwrócił uwagę, że Unii brakuje polityki socjalnej i przeciwwagi dla wspólnego rynku. Przyznał, że dużo mówi się o środowisku społecznym, ale brak działań w tej dziedzinie. Obywatele muszą czuć, że UE troszczy się o nich - podkreślił.
Oceniając mijającą prezydencję Słowenii Graham Watson (ALDE) zwrócił uwagę, że w ostatnim półroczu udało się znacząco rozwinąć europejski projekt poprzez m.in. rozszerzenie strefy Schengen, współpracę w ramach Europolu, dyrektywę w sprawie kredytów konsumenckich i porozumienie z Bośnią i Hercegowiną. Brytyjski eurodeputowany podkreślił konieczność zabezpieczenia obywateli przed rosnącymi cenami. W jego opinii, zespoły Sarkozy`ego i Klausa będą musiały teraz rozwiązać problemy, których po części sami są współautorami.
Monica Frassoni (Verts/ALE) wypomniała Słowenii, że w czasie jej przewodnictwa Unii nie udało się zająć stanowiska w takich sprawach jak imigracja, stosunek do Chin w trakcie igrzysk czy środowisko. W jej opinii, jest coraz mniej prawa, mniej pewności prawnej, a liczy się tylko władza państwowa. Kierownicza rola UE podlega erozji, wydaje się, że przyszłe prezydencje będą marginalizowały mniejsze kraje – przewiduje włoska posłanka. Trzeba działać, a nie przeznaczać czas na refleksję – powiedziała Frassoni i zarzuciła unijnym przywódcom brak ambicji i zorganizowania w rozwiązywaniu problemów obywateli.
Według Briana CROWLEYa (UEN) Słowenia powinna chronić swoje osiągnięcia, m.in. przedstawienie europejskiej perspektywy zachodnim Bałkanom. Również on zwrócił uwagę na rosnące ceny żywności i ropy. Kuba i Zimbabwe to – jego zdaniem - przykłady problemów o charakterze globalnym, na które UE powinna reagować.
Francis WURTZ (GUE/NGL) uzupełnił wypowiedź premiera Słowenii o decyzje Rady, które – w jego opinii - zadecydowały o nienajlepszym wizerunku instytucji UE w oczach obywateli. Jako przykład podał porozumienie w sprawie dyrektywy o czasie pracy. Zwrócił uwagę, że wprowadza ona okres niezaliczany do czasu pracy, a to prowokuje działania ruchu związkowego. Francuski poseł wymienił także powszechnie potępianą dyrektywę o wydalaniu imigrantów i negocjacje z Izraelem w sprawie wzmocnienia wzajemnych relacji.
Natomiast Kathy SINNOTT (IND/DEM) podkreśliła, że Irlandia niepokoi się o jej wartości i demokrację. Coraz więcej decyzji jest podejmowanych przez Komisję, ale ich realizacja spada na państwa, co prowadzi do rozmycia odpowiedzialności – zwróciła uwagę. Dodała, że Irlandczyków niepokoją nawoływania do aborcji lub eutanazji; sprzeciw budzi też wykorzystywanie embrionów w badaniach naukowych oraz zgoda na tworzenie hybryd. Nie we wszystkich dziedzinach Irlandia skorzystała na członkostwie – podkreśliła i wymieniając rybaków, którzy walczą o przeżycie i likwidację przemysłu cukrowego.
Demokracja umarła w Brukseli, a my jesteśmy świadkami na pogrzebie - zadeklarował tymczasem Roger HELMER (NI). W jego opinii, UE nie respektuje sprzeciwu Irlandii. Europa to autorytarna konspiracja zwrócona przeciw obywatelom – powiedział wspominając, że prezydent Zimbabwe Robert Mugabe również odrzucił wyniki głosowania.(b)
