W skrócie:
Cięcia budżetowe to najważniejszy element Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego - uważa przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso.
"Nie chodzi tylko o to, że damy pieniądze lub też je pożyczymy. Chodzi o to, że musimy poprosić kraje strefy euro o dodatkowy wysiłek, aby możliwe było zmniejszenie deficytów budżetowych w strefie euro" – cytuje Onet.pl za PAP wtorkową wypowiedź Barosso.
Wartość uzgodnionego w poniedziałek nad ranem mechanizmu ratunkowego dla państw strefy euro, które dotknie kryzys gospodarczy, wynosi 750 miliardów euro na najbliższe trzy lata. Na te kwotę składają się między innymi pożyczki i gwarancje kredytowe o wartości 440 mld euro udzielane przez pozostałych członków eurogrupy państwu, któremu grozi niewypłacalność (interwencję na rynku obligacji zapowiedział Europejski Bank Centralny). Ponadto 250 mld euro euro dołoży Międzynarodowy Fundusz Walutowy.
Tymczasem analitycy Morgana Stanley'a ostrzegają we wtorkowym komentarzu, że pakiet pomocowy zwiększa ryzyko „zarażenia się” greckim kryzysem krajów Europy centralnej. Jak napisał Onet.pl, w ich ocenie zastosowanie Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego przesunie ryzyko kredytowe do centrum Europy, a to z kolei zwiększy prawdopodobieństwo przeniesienia się kłopotów Grecji, Włoch, Portugalii i Hiszpanii (tzw. GIPS) na państwa Europy Centralnej.
Przewidują oni ponadto, że ożywienie na rynku wywołane przyjęciem awaryjnego pakietu dla strefy euro będzie krótkotrwałe, a złoty i forint będą najbardziej podatne na rynkową korektę na rynku walutowym.
„Trend polegający na obniżaniu się wiarygodności kredytowej daje o sobie znać” – podkreślił Morgan Stanley w swoim komentarzu.



