W skrócie:
Prezydent Estonii Toomas Ilves stwierdził w wywiadzie dla środowego wydania konserwatywnego niemieckiego dziennika "Frankfurter Allgmeine Zeitung" (FAZ), że prowadzenie przez Unię Europejską rokowań w sprawie nowego układu o partnerstwie z Rosją jest nie na czasie, zaś sama koncepcja strategicznego partnerstwa z Moskwą stanowi błąd.

"Trudno wyobrazić sobie, jak można by było realizować strategiczne partnerstwo z krajem, który bombarduje miasta w sąsiednich państwach, który narusza prawo międzynarodowe lub żąda zmiany prawowitych, demokratycznie wybranych rządów" -  wyjaśnił Ilves.

Estoński prezydent podkreślił, że UE musi sobie uświadomić, „z jakiego rodzaju sąsiadem mamy właściwie do czynienia". Jego zdaniem unia musi dokonać całościowego przeglądu swych stosunków z Rosją.

Prezydent Estonii nazwał „godnym w najwyższym stopniu ubolewania” fakt, że w kwietniu na szczycie NATO w Bukareszcie nie przedstawiono Ukrainie i Gruzji Planu Działań na rzecz Członkostwa (Membership Action Plan). Jego zdaniem władze w Moskwie uznały to za przyzwolenie na traktowanie obu państw jako sfery swoich wpływów.

Nowe porozumienie UE-Rosja ma zastąpić obecne - zawarte w 1997 roku - porozumienie o partnerstwie i współpracy (PCA), które wygasa w listopadzie przyszłego roku. Ma dotyczyć całego spektrum stosunków z Rosją, w tym współpracy energetycznej, współpracy sądowej i policyjnej, wspólnych działań w polityce zagranicznej, jak również badań, edukacji czy kultury.

UE przyjęła mandat na rozmowy z Rosją pod koniec maja. Jego zatwierdzenie przez półtora roku blokowała najpierw Polska, która domagała się zniesienia rosyjskiego embarga na import polskiej żywności i ratyfikowania Europejskiej Karty Energetycznej przez Moskwę, a potem Litwa, walcząca m.in. o wznowienie przez Rosję dostaw ropy naftowej rurociągiem "Przyjaźń" do rafinerii w Możejkach. (tmw)

© EurActiv 2003-2012. Wszelkie prawa zastrzeżone.