W skrócie:
Większość Irlandczyków skłonna jest poprzeć Traktat Lizboński w nowym referendum pod warunkiem jednak, że zostanie on uzupełniony o załącznik w formie deklaracji zawierający konieczne, ich zdaniem, zabezpieczenia - wynika z sondażu opublikowanego w poniedziałkowym "The Irish Times".
Z najnowszych badań wynika, że od czasu czerwcowych wyborów Irlandczycy zmienili zdanie: więcej, bo 43 proc. ankietowanych głosowałaby za przyjęciem Traktatu, a 39 proc. –przeciw. 18 proc. wciąż jest niezdecydowanych.
Wyłączając tych, którzy nie wiedzą jak by zagłosowali, w obozie zwolenników Traktatu znalazła się dziś nieco ponad połowa obywateli Irlandii (52.5 proc.), a przeciwników nieco mniej - 47.5 proc.. W czerwcowym referendum było odwrotnie: ponad połowa (53.4 proc.) opowiedziała się przeciwko nowemu traktatowi UE, a 46.6 proc. powiedziała „tak”.
Opublikowany właśnie sondaż przeprowadzono na początku ubiegłego tygodnia wśród tysiąca ankietowanych o różnych dochodach i zawodach we wszystkich 43 okręgach wyborczych.
Irlandczycy chcieliby, żeby w załączniku do Traktatu Lizbońskiego zagwarantowano im prawo do wyznaczania własnego komisarza unijnego, potwierdzono neutralność ich kraju i stwierdzono, że polityka podatkowa i ustawodawstwo dotyczące aborcji pozostaną w gestii krajowego rządu.
Władze Irlandii wciąż zastanawiają się jak wybrnąć z sytuacji, która powstała po odrzuceniu Traktatu w czerwcu ubiegłego roku. Jedną z możliwości jest ponowne rozpisanie referendum w przyszłym roku, tak jak zrobiono już w przypadku Traktatu Nicejskiego, który Irlandczycy również odrzucili w pierwszym głosowaniu. Oczekuje się, że rząd Irlandii przedstawi swoje stanowisko w tej sprawie na szczycie UE 12 grudnia.
Według EurActiv, minister spraw zagranicznych Irlandii Micheal Martin miał zapowiedzieć w sobotę, że rząd podejmie decyzję w sprawie ewentualnego rozpisania kolejnego referendum dotyczącego ratyfikacji unijnego traktatu podejmie w najbliższych kilku tygodniach.
EurActiv przypomina też na swojej stronie internetowej, że w zeszłym tygodniu w Dublinie wiceprzewodnicząca KE Margot Wallstroem „dolała oliwy do ognia” mówiąc w irlandzkim parlamencie, że „we wrażliwych dziedzinach suwerenności narodowej, takich jak podatki, (irlandzkie) weto zostanie utrzymane”. Dodała, że również jeśli chodzi o politykę obronną, to w Traktacie z Lizbony utrzymane będzie potrójny zabezpieczenie w sprawie rozlokowywanie irlandzkich sił pokojowych. Zapewniła ponadto, że wciąż nie zostało przesądzone zmniejszenie liczby komisarzy.
EurActiv dodaje, że – jak się dowiedział - eksperci ostrzegają, że nie da się utrzymać obecnej liczby komisarzy UE, bez wprowadzenia zmian w Traktacie z Lizbony. A to – podkreśla – oznaczałoby powtórzenie procesu ratyfikacji we wszystkich krajach członkowskich Unii, co jest nie tylko czasochłonne, ale politycznie ryzykowne.
“Jeśli szefowie państw i rządów - po to, żeby dogodzić Irlandii - zadecydują o utrzymaniu obecnego systemu po prostu decyzją Rady, to Microsoft, lub jakakolwiek inna firma, będzie w stanie wnieść prawnie uzasadnione pretensje do tego, by uznać następną Komisję Europejską za nielegalną” – powiedział pragnący zachować anonimowość analityk.
Proces ratyfikacyjny Traktatu Lizbońskiego zakończyły 22 kraje UE. W Polsce np. czeka on jeszcze na podpis prezydenta. (bea)
