W skrócie:
Prezydent liczy na kompromis w Sejmie.
"W istocie nie ma znaczących sił w parlamencie, które miałyby się wypowiadać przeciw Traktatowi" - ocenił prezydent Lech Kaczyński na konferencji prasowej po spotkaniu z przewodniczącymi klubów parlamentarnych w sprawie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Podkreślił, że liczy w tej sprawie na kompromis.
„Ja bym nie mówił tutaj o kryzysie” - dodał jednak i podkreślił, że „są pewne problemy”, które - jego zdaniem - należy rozwiązać w drodze kompromisu. L.Kaczyński wyjaśnił, że chodzi o rozstrzygnięcie czy ustawa ratyfikacyjna ma „umocnić to, co uzyskaliśmy w Brukseli, następnie w Lizbonie”, czy być jedynie „ prostym upoważnieniem” dla prezydenta do ratyfikacji traktatu, bo – jak przyznał – „taka jest natura tego rodzaju ustaw”.
Według prezydenta, w czasie spotkania ujawniły się dwa stanowiska: Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy: PO „jest gotowa rozmawiać na temat uchwały Sejmu, która by miała taki umacniający charakter”, a PiS ”opowiada się za ustawą – czyli elementem, który bardziej umacnia.”
„Nie mówię o klubie LiD, ponieważ LiD stoi bardzo wyraźnie na stanowisku, że należy tę ustawę w formie pierwotnej przeprowadzić i ja się tego rodzaju postawy spodziewałem i nie widzę w tym nic zaskakującego” – dodał L.Kaczyński.
Podkreślił, że osobiście opowiada się za poszukiwaniem rozwiązania kompromisowego, choć – jak powiedział - nie kryje, że „umocnienie sukcesu z Brukseli i Lizbony w niczym by nie zaszkodziło”. Prezydent wyraził przy tym nadzieję, że uzyskał zgodę na rozmowę pozostałych trzech partii, czyli PiS, PO i PSL . Zastrzegł jednak, że „dzisiaj punkty widzenia są w sensie formalnym są dość odległe”, bo „co innego uchwała, co innego ustawa, w sensie merytorycznym znacznie mniej”.
Według L.Kaczynskiego, do osiągnięcia takiego kompromisu, który dałby parlamentarną większość niezbędną do ratyfikacji unijnego Traktatu „potrzebny jest pewien czas”. „To nie musi być wiele tygodni, ale dobrze, żeby mieć jeszcze kilkanaście dni, jak będzie trzeba to tydzień albo dwa – pod tym względem nie jesteśmy teraz po presją czasu” - uznał. Wyraził przy tym zadowolenie, że marszałek Sejmu Bronisław Komorowski zapowiedział, że w czasie tego posiedzenia Sejm nie będzie głosował nad ustawą ratyfikującą.
„Chciałem raz jeszcze wyrazić nadzieję, że rozmowy będą prowadzone. Przed chwilą rozmawiałem z premierem, który jest w Brukseli. Premier, z tego co wiem, jest inicjatorem owej koncepcji uchwały. Myślę, że sprawa skończy się rozsądnym kompromisem, chociaż powtarzam – umocnienie naszego sukcesu w niczym by nam nie zaszkodziło. Ono w żadnym wypadku nie podważa mocy obowiązującej – to nie jest żadna ratyfikacja „z zastrzeżeniem”. To jest ratyfikacja całego Traktatu Europejskiego, za którym – raz jeszcze chciałbym to powiedzieć – mocno się opowiadam” – oświadczył prezydent.
