W skrócie:
Celem pierwszej wizyty zagranicznej nowego prezydenta powinna być Bruksela – uważa kandydat na prezydenta Bronisław Komorowski.
W sobotnim wideoczacie dodał, że w ramach tej samej podróży - dla podkreślenia znaczenia Trójkąta Weimarskiego – powinien odwiedzić także Paryż i Berlin.
Kandydat Platformy Obywatelskiej, marszałek Sejmu, pełniący obowiązki głowy państwa (od czasu katastrofy samolotu pod Smoleńskiej, w której zginął m.in. prezydent Lech Kaczyński) jest kandydatem na prezydenta utrzymującym znaczącą przewagę w sondażach przedwyborczych. W czterech, opublikowanych w poniedziałek, jego przewaga nad kandydatem PiS Jarosławem Kaczyńskim wyniosła 49:29, 51:38, 50:27 i 42,2:35,9 procent poparcia. Pozostali kandydaci cieszą znacznie mniejszym poparciem badanych i praktycznie nie liczą się w wyścigu do fotela prezydenta.
Pierwsza tura wyborów prezydenckich w Polsce odbędzie się 20 czerwca.
„Przyjęło się, że ważnym sygnałem jest pierwsza wizyta zagraniczna głowy państwa. Najważniejszym obszarem polskich nadziei i szans jest Unia Europejska – cytuje Komorowskiego portal Interia.pl. W jego ocenie, zadaniem Polski w ramach UE jest odbudowa "zmarnowanego w ciągu ostatnich lat, ze względu na absencję polskiego prezydenta, mechanizmu wpływania na bieg spraw Unii, jakim jest Trójkąt Weimarski - współpraca polsko-niemiecko-francuska".
„Pierwszą wizytą powinna być wizyta w Brukseli, i od razu w ramach tej samej podróży, Paryż i Berlin - dla podkreślenia znaczenia Trójkąta Weimarskiego” - oświadczył marszałek.
Kandydat na prezydenta pytany był m.in. o ocenę udziału polskich wojsk w misjach zagranicznych. Komorowski podkreślił, państwo polskie „bezwzględnie musi wykonać przyjęło zobowiązania”, ale podkreślił, że „rolą prezydenta jest, by tego rodzaju deklaracje ze strony Polski (…) były dobrze przygotowane, przemyślane i skalkulowane”. „Czym innym są misje w ramach NATO, bo to obowiązek sojuszniczy” - zastrzegł.
„Odnoszę wrażenie, że parę razy państwo polskie podejmowało swoje decyzje pochopnie, trochę ponad realne możliwości finansowe, sprzętowe, kadrowe wojska. To była rzecz bardzo dziwna, wysłanie żołnierzy na dwie realne wojny do Iraku i Afganistanu. To zaciążyło na spowolnieniu procesu modernizacji wojska w Polsce. Nie można być stachanowcem, nie można się deklarować tylko dlatego, że ktoś tego oczekuje” – powiedział Komorowski.
Półgodzinny wideoczat odbył się w Hajnówce, gdzie Komorowski spotkał się z wyborcami.
