W skrócie:
Jako pogwałcenie solidarności nie tylko z Grecją, ale i całą strefą euro oceniła w czwartek Komisja Europejska odmowę Słowacji na udział w niesieniu pomocy Grecji – podały za PAP media elektroniczne.
Dzień wcześniej słowacki parlament podjął decyzję o definitywnej odmowie udziału tego kraju w pożyczce państw strefy euro dla Grecji.
Słowacja jest ostatnim państwem, który dołączył do tej grupy – euro obowiązuje tam dopiero od stycznia zeszłego roku – i jedynym, który odmówił udziału w pożyczce dla Grecji.
"Niestety potwierdza to stereotypową opinię, że nowe kraje są w UE tylko po to, żeby brać" – cytuje opinię jednego z urzędników KE portal wyborcza.pl.
Komisja odmówiła w czwartek odpowiedzi na pytania o ewentualne konsekwencje polityczne wobec Słowacji. Zapewniła jedynie, że nie należy łączyć decyzji parlamentu słowackiego ws. pożyczki dla Grecji np. z wnioskiem Słowacji o pomoc z unijnego Funduszu Solidarności dla powodzian.
"Nie ma związku. Ale to jasne, że to ważny rozwój sytuacji w UE, która jest wspólnotą prawa opartą na zasadzie "Pacta sunt servanda (z łac. umów należy dotrzymywać)" - powiedział rzecznik KE Amadeu Altafaj Torido. Przypomniał przy tym, że decyzja o udzieleniu pomocy Grecji była „nie tylko po to, by pomóc Grecji, ale by bronić euro, wzmocnić strefę euro i stabilność finansową całej UE" i zapadła z udziałem Słowacji.
Rzecznik przyznał też, że decyzja o odmowie uczestniczenia w pomocy dla Grecji jest decyzją suwerennego parlamentu i KE musi ją przyjąć. Ale cytując komisarza ds. walutowych Ollego Rehna nie krył rozczarowania.
Rehn uznał, że jest „to pogwałcenie zobowiązań Słowacji wobec eurogrupy w kwestii udzielenia czasowej i warunkowej pomocy Grecji”. „Decyzja eurogrupy była niezwykle ważnym aktem w krytycznym momencie, by zapewnić stabilność finansową strefy euro, w tym Słowacji”- powiedział i dodał: „Żałuję tego pogwałcenia solidarności ze strefą euro".
Ponieważ udział Słowacji w pożyczce państw strefy euro dla Grecji wynosi 1,02 proc., czyli około 800 mln z 80 mld euro, to - jak zapewnia KE - "decyzja słowackiego parlamentu nie będzie mieć negatywnych konsekwencji dla wypłat kolejnych transz pożyczki”.
Udział Słowacji w pomocy dla Grecji – przypomina wyborcza.pl - zatwierdził poprzedni centrolewicowy rząd premiera Roberta Fico. Jednak kwestia tej pożyczki stała się elementem kampanii wyborczej i, jak nieoficjalnie przyznają urzędnicy w KE, "doszło do wielu zakłamań" (m.in., że biedna Słowacja musi płacić na bogatszą Grecję, tymczasem chodzi tylko o pożyczkę). Obecna premier tego kraju, Iveta Radiczova już podczas kampanii wyborczej zapowiedziała zdecydowany sprzeciw wobec wspomagania Grecji.
O tym, w jaki sposób zastąpić udział Słowacji w pomocy dla Grecji zdecydują ministrowie finansów państw eurogrupy, którzy spotkają się 7 września w Brukseli.



