W skrócie:
Grecki minister finansów Jeorjos Papakonstantinu zwrócił się do Komisji Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego o rozmowy w sprawie pomocy finansowej – podał za PAP portal Pb.pl.
Zadłużenie Grecji, z którego spłatą rząd w Atenach ma kłopoty, wynosi 300 mld euro, a oprocentowanie jej 10-letnich obligacji sięga 7,2 proc (ponad dwa razy wyższe niż obligacji niemieckich).
Grecki minister rozesłał w czwartek do mediów list, w którym pisze, że rozmowy miałyby dotyczyć "wieloletniego programu polityk gospodarczych (...), który mógłby być wsparty pomocą finansową ze strony krajów strefy euro i MFW, o ile greckie władze zdecydują się poprosić o pomoc". Resort finansów zastrzegł, że ten list nie oznacza formalnego zwrócenia się o pomoc.
Taka prośba jest podstawą do uruchomienia mechanizmu, którego warunki uzgodnili tydzień temu ministrowie finansów strefy euro, by pomóc Grecji wyjść z kryzysu, a wspólnej walucie zapewnić stabilność.
Państwa eurogrupy, czyli państw członkowskich strefy euro, skłonne są pożyczyć w tym roku Atenom 30 mld euro oprocentowane na ok. 5 proc., czyli niżej niż odsetki płacone przez Grecję na rynkach finansowych. Do tego Międzynarodowy Fundusz Walutowy miałby dodać ok. 10-15 mld euro na tych samych warunkach. Koordynacją pożyczek miałaby kierować Komisja Europejska.
Według analityków, wszystko wskazuje na to, że Grecja zamierza się wkrótce formalnie zwrócić o pomoc. W Atenach w przyszłym tygodniu spodziewana jest delegacja ekspertów z MFW, KE i Europejskiego Banku Centralnego.



