W skrócie:
Rosyjski gaz popłynie do Europy „natychmiast” po podpisaniu rosyjsko-ukraińskiego porozumienia wynegocjowanego w sobotę w Moskwie - poinformowały media. Unia Europejska „z zadowoleniem wita” to porozumienie, jednak zachowuje sceptycyzm.
Według portalu internetowego "Korrespondent.net", który powołuje się na biuro prasowe ukraińskiej premier, dokumenty zostaną podpisane w poniedziałek w Moskwie – podała w niedzielę tvn24, a nadzorować mają je osobiście premierzy Rosji i Ukrainy.
W negocjacjach, które zakończyły się późnym wieczorem brali udział także szefowie dwóch narodowych koncernów: rosyjskiego Gazpromu i ukraińskiego Naftohazu Aleksiej Miller i Ołeh Dubna.
„Cieszymy się z postępu, osiągniętego w rozmowach przedstawicieli Rosji i Ukrainy ogłoszonego dziś (niedziela) w Moskwie. Jesteśmy jednak realistami” – głosi wydane w niedzielę oświadczenie czeskiego przewodnictwa. Minister do spraw energetyki Martin Rziman zwrócił uwagę, że w ostatnich dniach było wiele takich momentów nadziei wznowienie dostaw rosyjskiego gazu do Europy, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie. „Dla Unii liczy się jedynie przywrócenie dostaw gazu” – podkreślił czeski minister. Tymczasem – dodał – wciąż nie wiadomo kiedy mogłoby to nastąpić.
W sobotę w Moskwie był też Liubomir Jahnatek, minister gospodarki Słowacji, która spośród krajów Unii Europejskiej najbardziej ucierpiała wskutek wstrzymania przez Rosję tranzytu gazu przez Ukrainę.
Polskie Radio podało, że w niedzielę rano na Słowację dotarły pierwsze dostawy rosyjskiego gazu z Czech przez gazociąg Jamał. Gaz płynący drogą przez Białoruś, Polskę, Niemcy i Czechy pozwoli na normalne funkcjonowanie gospodarki. Natomiast we wtorek dostawy gazu dla Słowacji mają nadejść również z Francji.
Czeski minister spraw zagranicznych Jan Kubisz podkreślił, że takie rozwiązanie ma "charakter tymczasowy". Premier Robert Fico oznajmił, że od poniedziałku na Słowacji przestanie obowiązywać stan nadzwyczajny w zaopatrzeniu w gaz.
Nawet jeśli rosyjsko-ukraińskie porozumienie w sprawie przywrócenia dostaw gazu do Europy zostanie w poniedziałek podpisane i „błękitne paliwo” ruszy wszystkimi trasami, to – jak przypomina tvn24 - polski dystrybutor PGNiG uprzedzał, że od odkręcenia kurka do pojawienia się surowca w polskich rurach miną ponad dwie doby. (bea)



