W skrócie:
To pytanie, które w kwietniu zadawali sobie niemal wszyscy Czesi, a za nimi połowa urzędników Unii Europejskiej, której Czechy przewodzą – zadaje teraz dziennik „Rzeczpospolita”. I odpowiada na nie.
Gdy na przełomie marca i kwietnia czeski parlament nie udzielił Topolankowi wotum zaufania – przypomina dziennik - nazwisko Jana Fischera znalazło się na ustach wszystkich. „To będzie premier nowego rządu” - obwieścił wtedy nieoczekiwanie prezydent Czech Vaclav Klaus.
Topolanek, przywódca Obywatelskiej Partii Demokratycznej, od dawna był celem ataków socjaldemokratów i 24 marca udało im się go pokonać. Do dymisji doszło w połowie czeskiego przewodnictwa w UE, co wywołało falę krytyki pod adresem Pragi. Jednak tuż przed odejściem z urzędu Topolanek zrobił to, co obiecał – czeski parlament ratyfikował Traktat Lizboński.
„Nie mam pojęcia, kto to jest. Pierwszy raz usłyszałem jego nazwisko w ubiegłym tygodniu„ – powiedział wtedy „Rz” senator Obywatelskiej Partii Demokratycznej Jirzi Żak.
W piątek biografia Fischera zastąpiła biografię Topolanka na stronie internetowej czeskiego rządu.
Nowy premier Czech ma 58 lat, ale żadnego doświadczenia politycznego, ani - jak sam podkreśla - politycznych ambicji. Przez ostatnie był szefem czeskiego urzędowi statystycznemu i zapowiada, że wróci do swojego urzędu po zakończeniu misji. A rządzić będzie jedynie do przedterminowych wyborów w październiku. Ponadto do końca czerwca będzie stał na czele UE.
Według "Rz", z pierwszą wizytą zagraniczną ma jechać do Brukseli, potem na Słowację.
„To nie będzie rząd rewolucyjnych politycznych propozycji. Ale nie oznacza to, że będzie miał łatwą pracę” - przytacza dziennik słowa nowego premiera Czech. Fischer zapowiedział jednak, że nie zamierza być posłuszną marionetką.
„Rz” przypomina, że „cyfry Fischer ma w genach”, bo urodził się w rodzinie matematyków i statystyków (jego ojciec pracował w Instytucie Matematyki Czeskiej Akademii Nauk), sam skończył statystykę i poświęcił jej całe dotychczasowe życie.
Zwraca też uwagę, że właśnie dzięki statystyce nowy premier Czech „otarł się o wielką politykę”: od początku lat 90. zajmował się m.in. opracowywaniem wyników wyborów parlamentarnych i lokalnych; odpowiadał za kontakt z europejskim urzędem statystycznym Eurostat, a w Międzynarodowym Funduszu Walutowym planował badania statystyczne w Timorze Wschodnim.
„Z polityką jest również związany przez prezydenta Vaclava Klausa, który już dwukrotnie mianował go na wysokie stanowiska – w 2003 roku na szefa czeskiego GUS i teraz na szefa rządu” – pisze dziennik. „Jego siedziba jest blisko mojej i spotykamy się w piwiarni na rogu” – cytuje gazeta słowa Klausa w czasie nominacji Fischera na premiera.
„Rz” zwraca uwagę, że nowy premier należał do partii komunistycznej. Ale jak wynika z sondaży, ponad 63 procent Czechów nie ma nic przeciwko temu. On sam wstydzi się swojej decyzji sprzed lat, ale wśród jego nowych ministrów są również inni byli członkowie partii (np. minister spraw zagranicznych 48-letni Jan Kohout, który był studentem elitarnego Instytutu Spraw Międzynarodowych w Moskwie, a ostatnio czeskim ambasadorem przy UE, czy minister ds. europejskich 46-letni Stefan Fuele, były ambasador przy NATO).
Fischer był dwukrotnie żonaty. Ma troje dzieci. Interesuje się judaizmem, mówi płynnie po angielsku i rosyjsku – podaje dziennik. (bea)
