W skrócie:
Środowe przesłuchanie nowej szefowej unijnej dyplomacji w Parlamencie Europejskim okazało się dla niej niezbyt udane. Brytyjska laburzystka Catherine Ashton nie odpowiedziała europosłom m.in. na pytania dotyczące polityki wschodniej UE i Gazociągu Północnego – poinformował za PAP portal Onet pl.
Jednak w czasie dwugodzinnego przesłuchania w brukselskiej siedzibie Parlamentu Europejskiego, mimo zarzutów o brak kwalifikacji, mówiła w środę z dużą pewnością siebie.
Wypytywania o różne aspekty unijnej polityki zagranicznej Ashton odpowiadała bardzo krótko, bez wchodzenia w szczegóły. Na kilka pytań w ogóle nie odpowiedziała zasłaniając się tym, że nie zdążyła się jeszcze zapoznać z nową dla niej materią.
„Nie będę udawać, że mam wyrobione zdanie na każdy temat, to dopiero drugi dzień mojego urzędowania” – cytuje za PAP jej wypowiedź Onet.pl. Brytyjska baronessa z Partii Pracy objęła urząd 1 grudnia, w dniu wejścia w życie Traktatu z Lizbony.
Atakowana zarzutami o brak kwalifikacji głównie przez brytyjskich konserwatystów, nowa szefowa unijnej dyplomacji odpowiedziała, że jej umiejętności „są odpowiednie na to stanowisko”. Przyznała, że wybrali ją przywódcy państw UE, a nie europarlamentarzyści, ale zapewniła, że postara się tak dobrze wykonywać powierzone jej zadanie, żeby zadowolić również ich.
„To nie może być tak, że w debacie z PE padają tylko odpowiedzi wymijające lub omija się wszystkie trudne pytania. Pani Ashton odpowiadała w sposób, który można by potraktować jako despekt wobec PE” – przytacza Onet za PAP ocenę polskiego europosła Pawła Kowala po debacie.
Ashton – tym razem jako wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej (połączenie funkcji szefa dyplomacji UE i wiceszefa KE wprowadza Traktat Lizboński) - będzie powtórnie przesłuchiwana w PE już w styczniu, razem ze wszystkimi nominowanymi na komisarzy w nowej Komisji Europejskiej. Potem - w głosowaniu przewidzianym na 26 stycznia - cały skład Komisji zostanie zatwierdzony lub nie.
„Jeśli odpowie w styczniu w taki sam sposób jak dziś, to przepadnie” – przewiduje eurodeputowana Zielonych Franziska Brantner. Oznaczałoby to jednak odrzucenie całej Komisji i konieczność wyboru nowego szefa unijnej dyplomacji i jednocześnie wiceprzewodniczącego KE. A to może nie być łatwe, ponieważ wymaga pogodzenia wielu kryteriów stosowanych w takich razach w Unii Europejskiej. (bea)
