W skrócie:
Nie ma szans na wprowadzenie obligacji dla strefy euro, ani na złagodzenie kryteriów wejścia do strefy euro - uważa przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Barroso. Wyjaśnił, że jest to niemożliwe z powodu sprzeciwu części państw członkowskich.
„Euroobligacje to ciekawy pomysł, ale jest kompletna odmowa państw członkowskich w tej sprawie” – cytują za PAP słowa Barroso media elektroniczne. „Nie ma sensu, by KE zgłosiła propozycję w tej sprawie, bo szanse jej przyjęcia są równe zeru” – dodał szef KE.
Na niedzielnym, nieformalnym szczycie polska delegacja z premierem Donaldem Tuskiem przekonywała, że wspólne stanowisko UE w sprawie kryzysu powinno uwzględniać zasadę solidarności. Polska zdecydowanie przeciwstawiała się podziałowi Wspólnoty na kraje "lepsze" i "gorsze" i podkreślała, że jeśli euroobligacje miałyby być emitowane, to dla wszystkich państw członkowskich, a nie tylko dla tych należących do strefy euro.
Tydzień wcześniej w Sejmie Tusk ostrzegał, że pojawienie się euroobligacji może zmniejszyć szanse polskich papierów na światowym rynku, a w efekcie zwiększyć koszt obsługi długu, jaki spłaca nasz kraj.
Równie kategorycznie szef KE odpowiedział na pytanie o możliwość złagodzenia kryteriów wejścia do strefy euro. „Nie ma mowy o rewizji kryteriów wejścia do euro. Kraje członkowskie nie zgadzają się, a do tego potrzebna byłaby jednomyślność” - powiedział Barroso.
Przyznał, że "można wykorzystać margines" niektórych kryteriów, jednak zastrzegł, że tylko w sposób, który uchroni strefę euro od destabilizacji. „Jest zrozumienie wśród krajów aspirujących do euro, że w ich interesie jest, by strefa euro pozostała stabilna” – dodał szef KE.
Wyraził też zadowolenie z faktu, że niektóre nowe kraje przyspieszyły ostatnio przygotowania do przyjęcie wspólnej waluty. Podkreślił przy tym, że mają one nie tylko prawo, ale i obowiązek przyjęcia euro.
„Cztery nowe kraje już weszły do euro. Te które tego nie uczyniły, to albo nie bardzo dotychczas chciały, albo niewystarczająco się starały” - ocenił. (bea)



