W skrócie:
Wycofanie się przez USA z dotychczasowych planów rozmieszczenia elementów tarczy przeciwrakietowej w Polsce i Czechach, ogłoszone 17 września przez prezydenta Baracka Obamę, zostało przez Moskwę przyjęte jako duży sukces rosyjskiej polityki zagranicznej oraz dowód uznania przez Waszyngton znaczącej pozycji międzynarodowej Federacji Rosyjskiej. Jednocześnie politycy rosyjscy sugerowali, że nie czują się zobowiązani do rewanżu w formie uwzględnienia postulatów Waszyngtonu w innych kwestiach.
Żródło: Ośrodek Studiów Wschodnich
Autor: Marcin Kaczmarski
W rezultacie korekty polityki USA pozycja Rosji zarówno w Europie, jak i w dialogu ze Stanami Zjednoczonymi uległa poważnemu wzmocnieniu. Jednocześnie Moskwa nie wydaje się być gotowa do ustępstw w kluczowej dla USA sprawie Iranu, chociaż nie można wykluczyć rosyjskich koncesji w negocjacjach nad nowym traktatem o kontroli zbrojeń nuklearnych. Chociaż decyzja amerykańska łagodzi jedną z najbardziej spornych kwestii w relacjach dwustronnych, to nie należy oczekiwać trwałej poprawy stosunków FR-USA, zwłaszcza że źródłem ich napięć pozostanie amerykańska aktywność na obszarze WNP.
Rosyjskie reakcje
Moskwa potraktowała amerykańską decyzję o rezygnacji z rozmieszczania w Europie Środkowej elementów tarczy przeciwrakietowej jako krok w kierunku polepszenia relacji rosyjsko-amerykańskich. Jednocześnie wyrażano brak gotowości do ustępstw pod adresem USA, uznając decyzję prezydenta Obamy za wycofanie się z błędu popełnionego przez administrację George'a W. Busha oraz oczekując dalszych koncesji ze strony Waszyngtonu. Rosyjscy politycy wskazywali, że źródła amerykańskiej decyzji tkwią zarówno w bezkompromisowej postawie Rosji, jak i w bardziej realnej ocenie sytuacji wokół Iranu, pragmatycznym podejściu oraz oszczędności w wydatkach zbrojeniowych. Jednocześnie wskazywano na konieczność uważnej analizy nowych planów USA, które mogłyby również okazać się niekorzystne dla rosyjskich interesów (tak wypowiadał się już 17 września przedstawiciel Federacji Rosyjskiej przy NATO, Dmitrij Rogozin).
Prezydent Dmitrij Miedwiediew uznał, że powstają warunki dla pogłębiania współpracy Rosji z USA, ale odrzucił możliwość "prymitywnych kompromisów i targów". Wskazał też, że poprawa relacji powinna dotyczyć wszystkich sfer, nie tylko zbrojeń nuklearnych i wyraził oczekiwanie dalszej zmiany amerykańskiej polityki w kwestii rozszerzenia NATO i w odniesieniu do WNP. Premier Władimir Putin z kolei pozytywnie wyrażając się o decyzji USA, stwierdził, że liczy na dalsze kroki USA - zniesienie ograniczeń na sprzedaż Rosji wysokich technologii i przyspieszenie akcesji do WTO Rosji, Białorusi i Kazachstanu.
Przedstawiciele rosyjskich sił zbrojnych początkowo sugerowali, że w reakcji na decyzję USA Rosja nie rozmieści w obwodzie kaliningradzkim rakiet krótkiego zasięgu Iskander. Ich rozmieszczenie rzekomo miało być odwetem za tarczę, ale w praktyce jest elementem planowego procesu modernizacji rosyjskich sił zbrojnych do 2015 roku. W następnych dniach decyzję w sprawie Iskanderów uzależniono od dalszego rozwoju amerykańskiego programu przeciwrakietowego. Szef sztabu generalnego, generał Nikołaj Makarow zapowiedział, że Rosja dalej będzie sprzeciwiać się systemowi przeciwrakietowemu, chyba że USA zbudują taki system wspólnie z Rosją.
Rosyjscy eksperci wykazywali umiarkowany optymizm, wskazując, że decyzja amerykańska nie oznacza rezygnacji z programu obrony przeciwrakietowej w ogóle. Media podkreślały również, że decyzja amerykańska osłabia pozycję krajów Europy Środkowej.
Konsekwencje dla Rosji
Korzyści dla Rosji wiążące się z amerykańską decyzją zdecydowanie przeważają nad potencjalnym ryzykiem wynikającym z nowej wersji programu obrony przeciwrakietowej USA. Dotychczasowy opór rosyjski wobec rozmieszczenia tarczy w Polsce i Czechach wynikał z kilku przyczyn. Moskwa obawiała się penetracji swojej przestrzeni powietrznej do Uralu przez radar w Czechach, ewentualnej przyszłej rozbudowy systemu przeciwrakietowego oraz trwałej amerykańskiej obecności wojskowej w państwach byłego Układu Warszawskiego, gdzie Rosja chciałaby stworzyć swego rodzaju strefę częściowo zneutralizowaną. Moskwa dążąc do odbudowy swoich wpływów, usiłuje uzyskać faktyczne i prawnie wiążące zobowiązania ze strony państw zachodnich, że nie rozmieszczą one na tym obszarze sił zbrojnych bądź istotnych instalacji wojskowych.
Z tego punktu widzenia Rosja odniosła sukces, zwłaszcza prestiżowy. Zdołała wykazać, że przy jej sprzeciwie nie sposób podejmować decyzji odnośnie kształtu bezpieczeństwa europejskiego, zwłaszcza w regionie Europy Środkowej. Również w dialogu strategicznym z USA Moskwie udało się odnieść korzyści - odsunęła (przynajmniej czasowo) perspektywę pojawienia się asymetrii w potencjale nuklearnym obu stron.
Jednocześnie Rosja wciąż dostrzega ryzyko, że kształt przyszłego systemu będzie z jej punktu widzenia również niekorzystny. Komponenty nowego programu przeciwrakietowego mają być bardziej mobilne i mogą zostać rozmieszczone w pobliżu granic Federacji Rosyjskiej. USA zachowają również możliwość rozbudowy systemu w skali globalnej.
Możliwe dalsze kroki Kremla
Nie wydaje się, aby decyzja amerykańska była w stanie znacząco ograniczyć dotychczasowe napięcia między Moskwą i Waszyngtonem. Dla USA najistotniejszym jest uzyskanie rosyjskiego wsparcia w próbach powstrzymania Iranu od kontynuacji programu nuklearnego. Tymczasem Rosja nie jest gotowa do ustępstw w kwestii realnego zwiększenia presji na Iran, w tym nałożenia ostrzejszych sankcji. Dobre stosunki z Teheranem są postrzegane jako istotny atut rosyjskiej polityki zagranicznej, a napięcia w relacjach irańsko-zachodnich sprzyjają interesom FR, zwłaszcza w sferze energetyki. Nie jest natomiast oczywiste stanowisko rosyjskie w kwestii traktatu mającego zastąpić traktat START. Moskwa może zarówno poczynić pewne ustępstwa (np. w sprawie reguł liczenia głowic bojowych i środków przenoszenia), jak i usztywnić stanowisko. Należy liczyć się z tym, że strona rosyjska zechce wprowadzić do nowego traktatu takie zapisy o obronie przeciwrakietowej, które utrudniałyby realizację tego programu przez USA. Również sugerowana współpraca w sferze obrony przeciwrakietowej, jeśli w ogóle dojdzie do skutku, pozostanie zapewne ograniczona do konsultacji. Dalej idące współdziałanie wymagałoby bowiem dużo większego zaufania niż obecnie istniejące po obu stronach.
Należy oczekiwać, że dalsza polityka Rosji wobec Stanów Zjednoczonych będzie przede wszystkim uzależniona od podejścia USA do obszaru poradzieckiego, traktowanego przez Moskwę jako strefa szczególnych interesów. Dopóki Waszyngton nie uzna dominującej pozycji Rosji w regionie (co wydaje się mało prawdopodobne), stosunki rosyjsko-amerykańskie pozostaną napięte.
