Rosja nie odda Krymu

Alex Tora by wikimedia

„My naszych terytoriów nie oddajemy. Krym jest terytorium Federacji Rosyjskiej. I tyle” – oświadczyła wczoraj rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa. W ten sposób zareagowała na wypowiedź rzecznika Białego Domu, który przekazał, że prezydent USA Donald Trump oczekuje od prezydenta Rosji zwrotu półwyspu Ukrainie.

 

Zadowolenie ze słów rzecznika Białego Domu wyraził natomiast tego samego dnia szef polskiego MON Antoni Macierewicz.

Marii Zacharowej wtórował rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Oświadczył mianowicie, że kwestii zwrotu Krymu Ukrainie Rosja nie będzie omawiać z innymi państwami, w tym z USA. „Jeśli chodzi o zwrot Krymu, to temat ten nie będzie omawiany, ponieważ sprawa ta nie może być przedmiotem dyskusji. Rosja nie dyskutuje z partnerami zagranicznymi o kwestiach związanych z jej terytorium” – podkreślił.

Pieskow zapowiedział przy tym, że Moskwa będzie nadal przedstawiać partnerom, w tym Waszyngtonowi, swoje argumenty w tej sprawie. Zwrócił także uwagę, że prezydent Władimir Putin „cierpliwie i konsekwentnie mówi o historii przewrotu na Ukrainie, który w znacznym stopniu sponsorowany był z zagranicy”, a także wyjaśnia partnerom Rosji „powody, które doprowadziły do tego, że mieszkańcy Krymu podjęli decyzję o szukaniu ochrony u Rosji i o tym, by stać się jej częścią”.

Macierewicz: Przywrócić „integralność napadniętego bezprawnie państwa europejskiego”

W pierwszym dniu obrad ministrów obrony państw NATO w Brukseli Antoni Macierewicz zwrócił uwagę, że wszystkie kraje Sojuszu wspierają Ukrainę. „Słowa prezydenta Stanów Zjednoczonych potwierdzają, że stoimy wszyscy na tym samym gruncie prawnym, politycznym i moralnym” – powiedział polski minister. „Nie ma możliwości przywrócenia ładu pokojowego bez przywrócenia integralności napadniętego bezprawnie państwa europejskiego” – oświadczył w środę.

Trump: Obama zbyt łagodny dla Rosji?

Rzecznik Białego Domu Sean Spicer przekonywał poprzedniego dnia, że Donald Trump zawsze prezentował wyjątkowo twarde stanowisko wobec Rosji. „Prezydent postawił sprawę jasno, że oczekuje rozwiązania konfliktu na Ukrainie i zwrotu Krymu” – powiedział rzecznik przypominając, że ambasador USA przy ONZ Nikki Haley jasno wyraziła żądanie zakończenia okupacji Krymu przez Rosję.

Sam Trump, który dotychczas raczej powstrzymywał się od krytyki Rosji za zajęcie półwyspu, podkreślił wczoraj na Twitterze, że Rosja zajęła to terytorium za czasów administracji jego poprzednika. „Czy Obama był zbyt łagodny wobec Rosji?” – napisał.

Poprzedniego dnia zbytnią łagodność wobec Rosji zarzucali Unii Europejskiej obradujący w Strasburgu europosłowie.

>> Czytaj więcej o zarzutach PE i agresywnych działaniach Rosji

Tymczasem Trump zapewniał wcześniej o swoim szacunku dla Putina i wielokrotnie dawał do zrozumienia, że gotów byłby do zniesienia nałożonych na Rosję sankcji w zamian za jej pomoc w walce z tzw. Państwem Islamskim.

Rosja zaanektowała należący do Ukrainy Krym w marcu 2014 r. w następstwie interwencji wojskowej i rozpisanego później referendum, w którym mieszkańcy półwyspu opowiedzieli się za przyłączeniem do Rosji. Jednak wyników tego głosowania nie uznała ani Ukraina, ani Zachód.