Trump oczekuje od Rosji zwrotu Krymu

by Fedor Leukhin via wikimedia

W czasie wczorajszej (14 lutego) debaty w Parlamencie Europejskim poświęconej sytuacji na wschodniej Ukrainie, większość europosłów opowiedziała się za utrzymaniem sankcji wobec Rosji do czasu zwrotu zagarniętych przez nią terytoriów. Tego samego dnia prezydent USA Donald Trump oświadczył, że spodziewa się od Rosji zwrotu Krymu Ukrainie i podjęcia działań prowadzących do „zredukowania przemocy” w Donbasie.

 

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump oczekuje, że Rosja zwróci Krym Ukrainie i podejmie kroki mające na celu „zredukowanie przemocy” w Donbasie – przekazał wczoraj dziennikarzom rzecznik prasowy Białego Domu Sean Spicer. Amerykański prezydent zadeklarował jednak przy tym chęć współpracy z Rosją.

Walki w Donbasie nie ustają

Tymczasem armia ukraińska poinformowała wczoraj rano o ponad 70 atakach dokonanych przez separatystów w ciągu ostatniej doby. W ich wyniku ranny został jeden żołnierz. Ukraiński sztab ponownie oskarżył rebeliantów o łamanie porozumień ws. zawieszenia broni. „Rosyjsko-okupacyjne wojska z uporem naruszają porozumienia o ciszy (na linii frontu), atakując nasze pozycje z użyciem ciężkiego uzbrojenia” – napisał na swojej stronie na Facebooku.

Prorosyjscy separatyści oddali też strzały ostrzegawcze w stronę obserwatorów OBWE, którzy znaleźli czołg, ukrywany w miejscu, w którym zgodnie z porozumieniami z Mińska nie powinno być takiego uzbrojenia – podały ukraińskie media powołując się na najnowszy raport Specjalnej Misji Monitoringowej (SMM) OBWE w Donbasie. Do zdarzenia doszło w niedzielę (12 lutego) na obszarach kontrolowanych przez rebeliantów z samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej (DRL).

„12 lutego, po odkryciu przez obserwatorów w kontrolowanej przez DRL miejscowości Pikuzy nieustalonego rodzaju czołgu nakrytego siatką maskującą, usłyszeli oni (obserwatorzy) 15-20 strzałów z broni strzeleckiej, oddanych z odległości 50-100 metrów od ich pozycji w pobliżu czołgu” – głosi raport. W wyniku incydentu nikt nie ucierpiał.

Mimo wszystko w Donbasie jest obecnie stosunkowo spokojnie, bowiem jeszcze w zeszłym tygodniu przedstawiciele OBWE alarmowali, że walki – które na nowo rozgorzały pod koniec stycznia – są najcięższe od dwóch lat. Obserwowano wtedy nawet ponad 10 tysięcy przypadków naruszenia rozejmu dziennie. Szczególnie zacięte ataki odnotowano w rejonie miasta Awdijiwka.

>> Czytaj więcej o walkach w Donbasie

Europosłowie: UE zbyt mało stanowcza ws. Ukrainy

W ocenie występującego w imieniu maltańskiej prezydencji sekretarza parlamentarnego (odpowiednik polskiego sekretarza stanu) ds. prezydencji UE i funduszy unijnych Iana Borga nie można mówić o postępach w rozwiązaniu konfliktu na wschodzie Ukrainy, mimo że tym problemem zajmują się wszystkie unijne instytucje. Przypomniał, że szefowie Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker i Rady Europejskiej Donald Tusk spotkali się z premierem Ukrainy, a komisarz ds. pomocy humanitarnej i zarządzania kryzysowego Christos Stylianides odwiedzi rejon konfliktu w przyszłym tygodniu.

W trakcie debaty wielu posłów zarzucało i Radzie, i Komisji małą skuteczność i przekonywało do zaostrzenia sankcji, by wymusić na Moskwie realizację porozumień z Mińska. Za takim rozwiązaniem opowiedziała się w debacie m.in. była szefowa polskiej dyplomacji Anna Fotyga (PiS/EKR). O większą stanowczość apelował też były minister ds. europejskich Jacek Saryusz-Wolski (PO/EPL). Jak argumentował polski europoseł, większa niepewność po stronie UE wzwiększa poczucie bezkarności Rosji.

„Wojna Rosji przeciwko Ukrainie jest faktem, ponieważ wahano się ze stanowczą odpowiedzią” – powiedział. „Jeśli już nie chcecie bronić Ukrainy, choć ona nas ochrania, dajcie jej przynajmniej broń” – apelował Saryusz-Wolski.

>> Czytaj więcej o sytuacji na Krymie

Ośmielona Rosja na morzu …

Tymczasem na wodach międzynarodowych u wschodnich wybrzeży USA zauważono rosyjski okręt szpiegowski. Według telewizji Fox News, która powołuje się na dwóch przedstawicieli amerykańskich władz, to pierwszy taki przypadek w czasie prezydentury Trumpa, czyli od 20 stycznia br.

Rano czasu lokalnego średni okręt rozpoznawczy Wiktor Leonow znajdował się ok. 70 mil od wybrzeży Delaware i kierował się na północ z prędkością 10 węzłów. Nie jest jasne, dokąd rosyjska jednostka płynie. Według przedstawiciela amerykańskich władz ostatni raz okręt ten zbliżył się do terytorium USA w kwietniu 2015 r. Może on przechwytywać dane telekomunikacyjne czy sygnały radarów i sonarów marynarki wojennej USA, a ponadto uzbrojony jest w rakietowe pociski przeciwlotnicze. „Nie jest to wielki problem, ale mamy go na oku” – ocenił jeden z informatorów Fox News.

Rosyjski okręt zwiadowczy Wiktor Leonow wszedł do służby w 1988 roku, a został zbudowany na zamówienie ZSRR w Stoczni Północnej w Gdańsku.

… w powietrzu …

Rosyjskie samoloty wojskowe wykonywały również „niebezpieczne i nieprofesjonalne” manewry w pobliżu pływającego po Morzu Czarnym amerykańskiego niszczyciela USS Porter – powiedział wczoraj rzecznik Dowództwa Europejskiego Stanów Zjednoczonych. Do trzech incydentów doszło w zeszłym tygodniu (10 lutego). Według cytowanego przez Reutera kapitana Danny’ego Hernandeza, najpierw zbyt blisko do okrętu zbliżyły się dwa myśliwce Su-24, następnie jeden Su-24, a na końcu samolot patrolowy Ił-38. Hernandez powiedział, że samoloty nie odpowiadały na sygnały wysyłane z amerykańskiego okrętu i podkreślił, że takie incydenty są niepokojące, bo łatwo mogą się przerodzić w bardziej niebezpieczne wypadki.

Wiele podobnych incydentów z rosyjskimi samolotami zaobserwowano w zeszłym roku w rejonie Morza Bałtyckiego.

>> Czytaj więcej o incydentach w rejonie Bałtyku

…i na lądzie

Dziennik „The New York Times” poinformował natomiast we wtorek – powołując się na źródła w administracji USA – że mimo protestów ze strony USA, Rosja w tajemnicy rozmieściła na swoim terytorium nowe rakiety samosterujące. Mają to być nowe rosyjskie rakiety samosterujące ziemia-ziemia, które są według ekspertów najprawdopodobniej lądową wersją odpalanej z morza rakiety SSN-30A. Zasięg takiej rakiety może wynosić nawet 5,5 tys. km i prawdopodobnie może ona przenosić głowice nuklearne.

Według Waszyngtonu, Rosja dysponuje dwoma batalionami tych zakazanych rakiet samosterujących, każdy z nich jest wyposażony w cztery mobilne wyrzutnie rakietowe. Pierwszy stacjonuje na poligonie Kapustin Jar w północno-zachodniej części okręgu astrachańskiego, a drugi w grudniu został stamtąd przemieszczony do innej części Rosji.

Rozlokowując taką broń Moskwa naruszyła amerykańsko-rosyjski układ o likwidacji pocisków rakietowych średniego i krótszego zasięgu z 1987 r. Zdaniem „NYT”, „rozmieszczenie systemu może również zwiększać zagrożenie militarne dla państw NATO, które potencjalnie mogłyby być jednym z głównych celów”.